Pierwsza zagraniczna akademia BVB. Gdzie? W Goczałkowicach
Weszło Extra

Pierwsza zagraniczna akademia BVB. Gdzie? W Goczałkowicach

To już oficjalne: w Goczałkowicach-Zdrój ruszy pierwsza akademia Borussii Dortmund poza granicami Niemiec.

Pierwsza w Polsce akademia, której tworzenia podjął się piłkarz o tak dużym nazwisku. 

Akademia czerpiąca z metodologii BVB, przenosząca na polski grunt niemieckie wzorce, stawiająca na jakość i wychowanie dzieciaków na piłkarzy, ale przede wszystkim na porządnych ludzi. 

Ruszy już latem. Oficjalna nazwa – Akademia BVB im. Łukasza Piszczka. Odwiedziliśmy Goczałkowice-Zdrój by zobaczyć, na jakim etapie jest jej budowa. 

*** 

Trzy lata temu Łukasz Piszczek sam zaprosił nas, kibiców, do tego serialu, gdy czujna kamera „Łączy nas piłka” rejestrowała, jak czas wolny podczas zgrupowań „Piszczu” spędza na oglądaniu meczów LKS-u Goczałkowice-Zdrój. Klubu z rodzinnego miasteczka, którego prezesem jest jego tata Kazimierz, w którym gra jego brat Adam, którego on sam – możliwe, że od razu po zakończeniu gry w Borussii Dortmund – zamierza stać się zawodnikiem. I nie ma najmniejszego znaczenia to, że LKS znajduje się obecnie w czwartej lidze. 

Gdy Piszczek doznał jesienią 2017 roku poważnej kontuzji, przyjechał do Goczałkowic-Zdrój i wspierał drużynę swoimi uwagami z ławki. Regularnie pomaga, biorąc udział w rozmowach z potencjalnymi nabytkami. W ostatnich miesiącach ściągnął do klubu choćby Dawida Plizgę czy Łukasza Hanzela, nazwiska jak na czwartą ligę niemałe. 

Do tej pory wszystko można traktować jako piękną zajawkę, świetną ilustrację do idei „support your local team”. 

Dziś Goczałkowice-Zdrój na lokalnym patriotyzmie Piszczka zaczynają czerpać w znacznie większym wymiarze. Akademia nabiera realnych kształtów, będzie gotowa najpóźniej w sierpniu. Symboliczne wbicie łopaty miało miejsce jeszcze w październiku, lada moment nastąpi uroczyste otwarcie. Budowa idzie bardzo szybko.

Coś, co jeszcze chwilę temu wyglądało tak…

…dziś już zaczyna przypominać końcowy efekt.

 DSC03891 DSC03889 DSC03888 DSC03894 DSC03896 DSC03893 DSC03910 DSC03897

Wszystko, co widzicie na zdjęciach, już za chwilę stanie się…

a) boiskiem głównym o wymiarach 105x65m – z naturalną nawierzchnią z trawy hybrydowej, oświetleniem 250 lux, instalacją drenarską, systemem nawodnienia. Przy boisku znajdować się będzie trybuna z 304 krzesełkami, podzielona na cztery sektory – dwa po 100 krzesełek, jeden z 68 miejscami i sektor gości (36 miejsc siedzących i klatka). 

b) boiskiem treningowym o wymiarach 105x65m – z naturalną nawierzchnią z trawy hybrydowej, oświetleniem 150 lux, instalacją drenarską, systemem nawodnienia. Przy boisku znajdować się będzie trybuna dla 200 osób. 

c) boiskiem treningowym o wymiarach 75×60 – z trawą syntetyczną, oświetleniem, instalacją drenarską. 

d) budynkiem szatni z pomieszczeniami odnowy biologicznej i rehabilitacji – z szatniami z zapleczem sanitarnym, pomieszczeniami technicznymi, magazynowymi, biurowymi, salą narad, częścią rehabilitacyjna, częścią do odnowy biologicznej (sauna, pokój masażu), toaletami dla kibiców. 

Cały kompleks będzie nosił nazwę Panattoni Arena – od nazwy firmy deweloperskiej, która stała się partnerem projektu. 

Całkowita wartość inwestycji to 8 893 954 zł. Cztery miliony złotych dofinansowania przeznaczyło na nią Ministerstwa Sportu i Turystyki.

DSC03855

Tak akademia wygląda na szkicu. 

*** 

Na konferencji prasowej w Urzędzie Miasta w Goczałkowicach-Zdrój gościł Carsten Cramer, dyrektor zarządzający Borussii Dortmund, jedna z trzech najważniejszych osób w niemieckim klubie. Osobiście doglądał etap budowy akademii. To także jasny sygnał wysłany do otoczenia – projekt jest dla BVB niezwykle ważny, będzie się nim chwalił. To nie tylko użyczenie klubowego herbu w ramach wdzięczności za prawie dekadę piłkarza w Borussii. 

Łukasz Piszczek: – Mam nadzieję, że te dzieciaki wyrosną przede wszystkim na porządnych ludzi. Jeśli któremuś z nich uda się w piłce, będę cieszył się podwójnie. Tu ukształtował się mój charakter, który doprowadził do miejsca, w którym jestem. W pewnym momencie poczułem, że chciałbym się odwdzięczyć przy udziale jednego z największych europejskich klubów, z którym zżyłem się przez te wszystkie lata. Gdy przedstawiłem zagadnienie Carstenowi, bardzo pozytywnie do niego podszedł. Borussia Dortmund to wielki klub i wielka marka, ale jeszcze nigdy nie utworzyła akademii poza granicami Niemiec. Mamy więc do czynienia z pierwszą zagraniczną akademią BVB i jest mi bardzo miło, że będzie nosiła moje imię.

DSC03870  

DSC03878

Carsten Cramer: – Łukasz jest nie tylko wielkim piłkarzem, ale też wspaniałą osobowością. Nie rzuca wielkimi hasłami, to raczej człowiek czynu. Gdy Łukasz i Michał przed trzema latami przedstawili nam ten pomysł, oczywiście wierzyliśmy w niego od początku, ale dopiero gdy dziś jesteśmy tutaj i widzimy, że wszystko potoczyło się w stu procentach zgodnie z założeniami, mogę powiedzieć, że cała Borussia jest dumna. Gdyby ktoś powiedział mi w 2010 roku, kiedy Łukasz do nas dołączał, że Borussia zrobi taki postęp – zbuduje tak silną międzynarodową markę i otworzy akademię na Śląsku – pewnie bym nie uwierzył. Bez rozwoju młodych ludzi, Borussia nie byłaby w tym miejscu, w którym jest teraz. Jestem bardzo zadowolony, że Łukasz mimo swojej kariery i tym bardziej po jej zakończeniu zdecydował się mieć bliski związek z Borussią. Cieszę się, że jest tu tyle dzieciaków w żółto-czarnych strojach i marzę o tym, by ten wirus się rozprzestrzeniał. 

– Załatwisz jakieś dodatkowe wolne u Carstena? – pyta Łukasz Wiśniowski, który prowadzi konferencję.

– Póki co Łukasz jest o wiele ważniejszy w Drotmundzie niż w Goczałkowicach-Zdrój, więc proszę o wyrozumiałość, dopiero po zakończeniu kariery będzie mógł bardziej się poświęcać dla akademii – puszcza oko Cramer. 

Łukasz Piszczek zapewnia oczywiście, że po skończeniu kariery, gdy czas pozwoli na więcej, będzie go w akademii więcej. 

***

Współpraca z Borussią Dortmund niesie dla akademii szereg oczywistych zalet. Co najważniejsze – nie będzie to współpraca w stylu „sprzedamy wam logo i cześć”, jak to często ma miejsce przy szkółkach, którym mit znanej marki pozwala ściągnąć dzieciaki, stanowi złudny magnes dla rodziców. Współpraca goczałkowickiej akademii z Borussią będzie realna. Wyjazdy dzieciaków do Dortmundu? Będą. Szansa dla najlepszych w BVB? Bardzo możliwe. Wymiana trenerów, szkolenia? Jak najbardziej. Zresztą, to ostatnie stanie się już za chwilę – przed startem szkółki trenerzy wyjadą do Dortmundu, by przesiąknąć filozofią BVB, poznać od środka tajniki szkolenia. 

Te będą przekazywane trenerom na co dzień przez Michała Zioło, dyrektora sportowego akademii, kolegi Piszczka z czasów Gwarka Zabrze. Obaj panowie mieszkali ze sobą w pokoju, ich przyjaźń przetrwała próbę czasu. Piszczek pociągnął kolegę za sobą i ten stał się dziś fachowcem, mogącym odpowiadać za kształt poważnej szkółki piłkarskiej.  

Zaczęło się zimą w 2011 roku, gdy Zioło po rundzie w Szczakowiance Jaworzno – pogodzony już z tym, że kariery w piłce nie zrobi – pojechał do Dortmundu odwiedzić przyjaciela. Po jakimś czasie Piszczek zorganizował mu zajęcie w klubie – miał pracować przy wysyłce biletów do kibiców. Przez kilka miesięcy, dopóki Zioło się nie ustabilizował, mieszkał u Piszczka. Szybko przyszedł awans do pracy przy sprzedaży pamiątek, a od 2013 roku spełnienie marzeń – praca w BVB Fussballschule. To inicjatywa wyjazdowych obozów dla dzieci, jakie Borussia przeprowadza nie tylko w Niemczech, ale i w Polsce. Oczywiście obozy odbywały się również w Goczałkowicach-Zdrój. 

DSC03887

Michał Zioło

To Zioło odpowiada za sprawy sportowe w akademii. By wyselekcjonować odpowiednią grupę trenerów, spotkał się blisko z pięćdziesięcioma kandydatami. CV i twarde kompetencje to jedno, większe znaczenie miały dla niego charakter i motywacje trenerów. – Selekcję zaczęliśmy w grudniu, by spotkać się z jak największą liczbą trenerów. Wyznacznikiem jest chęć rozwoju, motywacja do pracy, chęć samorealizacji. Dużo ważniejsze od papieru było podejście do życia, zaangażowanie, to czy są otwarci na projekt pod kątem samego rozwoju. Jeśli chcemy zainspirować dzieci do rozwoju, sami musimy pokazywać, że też chcemy się rozwijać – opowiada. 

I dalej: – Każdego trenera chcemy zatrudnić na pełen etat. Chcemy stworzyć warunki do tego, by mogli swoją pracę wykonywać na sto procent i by mogli poświęcić się tylko tej pracy. Wychodzimy z założenia, że jakość trenerów przełoży się na dzieci. Trener powinien mieć czas na przygotowanie do treningów, wyciągnięcie wniosków z porażek i zwycięstw. Chcemy, by to robił to w komfortowych warunkach, a nie stojąc w korku jadąc na trening prosto z innej pracy. Nie chcemy, by trener przyjeżdżał w ostatniej chwili i od razu po treningu wyjeżdżał, bo taki trener nie będzie dla dzieciaków dobrym przykładem.

– Nie będziemy mogli dopuścić do tego, by dzieci się zniechęcały. Jednocześnie chcemy pokazać, że w życiu i na boisku spotka ich dużo porażek, budować atmosferę prawdziwego życia, w którym będą musieli uczyć się też na przegranych. Nie tylko dzieci, ale i my, trenerzy, bo musimy być zawsze na najwyższym standardzie jeśli chodzi o metodykę i literaturę. Mamy świadomość odpowiedzialności za wszystkie dzieci. Jeśli chcemy oczekiwać pasji na boisku, sami musimy być pełni pasji.

– Jakich błędów popełnianych przez polskie akademie chcecie uniknąć? 

– Nie patrzyliśmy na błędy innych, bardziej chcemy przenieść na polski grunt wszystkie dobre rozwiązana, które sprawdzają się w Borussii. BVB zyskuje na współpracy to, że ma stu procentową jakość prowadzenia zajęć w miejscu odległym o tysiąc kilometrów od Dortmundu. W jak najlepszym standardzie, na obiektach z prawdziwego zdarzenia. Dzieciaki nie miałyby możliwości sprawdzenia się w takiej akademii ze względu na odległość, to jasne. Dzięki naszej akademii to wszystko, co dzieje się w Dortmundzie, będzie przełożone na nasz grunt. Jeśli staniemy kiedyś wspólnie z jakimś dzieciakiem przed dylematem, bo zgłosi się po niego Borussia, będzie to dla nas tylko bonus i dowód, że to naprawdę ma realne kształty. Jesteśmy dumni, że wszystko udaje się realizować tak, jak sobie to zaplanowaliśmy. 

– Łukasz, podglądasz treningi dzieciaków w Borussii? Co robi na tobie największe wrażenie?

Piszczek: – To, gdy widzę z w nich tę pasję, o której tyle mówimy. Do tego przede wszystkim chcemy nawiązać. Chcielibyśmy, żeby wszystko szło w jakość, ale w tak młodym wieku ciężko powiedzieć, które z tych dzieci może coś w piłce osiągnąć. Jest za wcześnie. Przede wszystkim mają się dobrze bawić. Nie chodzi tylko o to, by umiały grać w piłkę, ale by potrafiły odnaleźć się w życiu i wyrosły na dobrych ludzi. Sam talent nie wystarcza. Niezbędne są ciężka praca i pasja. Chcę, by miały w sobie pasję. Jeśli mogą się nią zarazić ode mnie, to chętnie im przekażę tego wirusa. 

Zioło: – Nie lubię słowa talent. Wiele osób twierdzi, że jak mam do czegoś talent to coś osiągnę, a jak nie mam to nic nie osiągnę. Z moich i Borussii doświadczeń wynika, że jeśli robisz coś z sercem, z miłością, z zaangażowaniem, możesz dużo osiągnąć. To te cechy decydują o tym, czy walczysz z Borussią o zwycięstwo w Lidze Mistrzów, czy jesteś przeciętnym piłkarzem, przeciętnym człowiekiem.

DSC03869DSC03904

DSC03909

*** 

Akademia rusza pełną parą już latem. Na start powołane będą cztery roczniki: U-8, U-9, U-10 i U-11 (2009-2012). Każda grupa będzie liczyła czternaście dzieciaków. Rok po roku będzie dochodził kolejny rocznik, docelowo w akademii trenować będzie trenować ich dwanaście: od U-8 do U-19. Najstarsza drużyna ma rywalizować w Centralnej Lidze Juniorów. 

Trzy lata temu, gdy Łukasz Piszczek przedstawiał w Dortmundzie pomysł akademii, Carsten Cramer zapytał: – Czy masz pojęcie, chłopie, z jak dużym projektem masz do czynienia? 

Po trzech latach przy Uzdrowiskowej w Goczałkowicach-Zdrój marzenia zmieniają się w rzeczywistość. Wciąż dominuje piach i surowe mury, wciąż częściej kopią koparki niż piłkarze, ale już wkrótce po równych murawach będą biegać dzieciaki w żółto-czarnych strojach. 

Już za moment rozpocznie się projekt, któremu będziemy się przyglądać i któremu będziemy przyklaskiwać. Projekt, z którego polska piłka może mieć wiele pociechy. 

Każdemu polskiemu miasteczku należy życzyć takiego ambasadora, jakim jest Łukasz Piszczek. 

Z Goczałkowic-Zdrój JAKUB BIAŁEK 

PRZECZYTAJ REPORTAŻ O LKS-IE GOCZAŁKOWICE-ZDRÓJ