post Avatar

Opublikowane 14.03.2019 08:14 przez

red6

W 2002, na ostatnim roku studiów informatycznych, Michał Świerczewski założył wraz kolegami sklep z elektroniką. Wspólnicy dość szybko wypisali się z biznesu, a on rozwinął go na tyle, że obroty przekroczyły miliard złotych. Niezłe tempo? Raczej charakterystyczne dla tego człowieka. Jego Raków rośnie w dość podobnym. 

Wczoraj piłkarze z Częstochowy wyrzucili z Pucharu Polski ekipę Legii Warszawa, a że wcześniej to samo zrobili z Lechem Poznań, to aktualnie są trochę bliżej nieba niż każdy z nas – kibice noszą ich na rękach. Podobnie jak trenera Marka Papszuna, w obliczu zainteresowania połowy piłkarskiej Polski, można rzecz, że jeden z topowych trenerów na rynku. Dlaczego więc, wtrącicie, opowieść o historycznym wyczynie drużyny zaczyna się od nazwiska gościa, który ani nie przygotował żadnego piłkarza, ani tym bardziej nie strzelił gola? Ano dlatego, że gdy zapytacie Papszuna, gdy zadacie to pytanie piłkarzowi, gdy zagadniecie kogokolwiek związanego z Rakowego, powie wam, że to postać trochę niedoceniania, lecz absolutnie kluczowa.

Ze Świerczewskim na rozmowę umówić się trudno. Chyba nawet gdyby dziennikarz trafił z nim do jednego przedziału w pociągu, a właścicielowi Rakowa rozładowałby się telefon, to znalazłby on sposób, żeby uniknąć i wywiadu, i złości ze strony niedoszłego rozmówcy. Tłumaczył to swego czasu trener Papszun, którego w mediach jest znacznie więcej – jego szef to człowiek porażająco skromny, ze zdecydowanie innej bajki niż ta piłkarska. Wczoraj szansa na rozmowę była, podchody zaczęły się trochę wcześniej, a ewentualne zwycięstwo z Legią miało tylko pomóc.

Po awansie – ostatecznie powiedział i przeprosił Świerczewski. Na między innymi historię (podobno bardzo dobrą) o tym, jak wpadł na dość szalony pomysł zatrudnienia Papszuna, wcześniej szkoleniowca klubów z niższych lig na Mazowszu i nauczyciela historii oraz WF-u, piłkarska Polska będzie musiała jeszcze chwilę poczekać. Na twarzy właściciela Rakowa widać ogromną radość, ale niemal równie czytelne są sygnały mówiące, że to żaden szczytowy moment. Wydaje się, że to dopiero początek.

Bo Raków w żadnym wypadku nie jest Błękitnymi Stargard Szczeciński, którzy startując z jeszcze niższej ligi, na fali ogromnej euforii, w kapitalny sposób robili psikusy zdecydowanie większym od siebie klubom. Raków to również nie Wigry Suwałki czy Zagłębie Sosnowiec, czyli inni pierwszoligowcy, którzy w ostatnich latach otarli się o finał Pucharu Polski. Z całym szacunkiem dla osiągnięć tych ekip – dla nich były to bardziej jednorazowe wybryki związane również z dość szczęśliwymi losowaniami. Raków pracował na to osiągnięcie, ogranie i Lecha, i Legii, długo i sumiennie, więc jest to prostu bardziej wypadkowa tego, co dzieje się w klubie.

A już w czasach gry w drugiej lidze, po przejęciu klubu przez Świerczewskiego, drużyna z Częstochowy funkcjonowała trochę inaczej niż sąsiedzi z ligowej tabeli. Więcej – również trochę inaczej niż ekipy z pierwszej ligi. Nie mówimy stop – nie skłamiemy, jeśli powiemy, że także trochę inaczej niż parę klubów z ekstraklasy. Po ugrzęźnięciu na dwanaście długich lat na trzecim poziomie rozgrywkowym uznano, że to jedyna droga.

53614378_2068259646583338_481197686188408832_n

54515779_2204546596255753_797494402309160960_n

Dlatego klub wyskautował sobie trenera, którego dziś chcieliby mu podebrać więksi gracze. Dlatego nie było oporów ani przed tym, by regularnie czyścić szatnię z piłkarzy, którzy nie potrafili dostosować się do standardów, ani przed tym, by pozwalać sobie na tak ekstrawaganckie posunięcia w drugoligowych realiach jak na przykład przedmeczowe zgrupowania. Ba! Na tym wcale nie koniec szaleństw, bo uznano, że nawet w drugiej lidze można piłkarzy selekcjonować inaczej niż za sprawą znajomych menedżerów podsyłających pod drzwi swoich klientów. Tomasa Petraska, dziś gwiazdę ligi i łakomy kąsek na rynku transferowym, Raków znalazł i przekonał do siebie właśnie wtedy. Chłop grał w trzeciej lidze czeskiej, a transfer poprzedziły wielokrotne obserwacje zawodnika w akcji z perspektywy trybun. Jeszcze przed awansem klubu do pierwszej ligi doszło też do być może największego wzmocnienia – klubową akademię oddano w ręce Marka Śledzia. Faceta, dzięki któremu pięknie zieleniły się tabelki w Excelu w Lechu Poznań, bo to on jest głównym architektem stawianej za wzór akademii Kolejorza.

Wszystko to, drogą długą i fragmentami dość krętą, prowadziło do momentu, w którym klub znalazł się wczoraj. Czyli do chwili, w której pół Częstochowy przez wszystkie przypadki odmieniało słowo „bilet”, i w której większość stolików w knajpach pokazujących mecze była od godziny 18.00 zarezerwowana. Podobno osobom pracującym w klubie w ostatnich dniach przeszła przez głowę myśl, by odłączyć kabel od telefonu dla chwili spokoju – zainteresowanie spotkaniem z Legią było tak wielkie, że dzwonił cały czas. Niektóre prośby trudno było odrzucić, bo ich autorami były osoby związane z klubem od dawna, pamiętające choćby ekstraklasowy Raków z 90. lat.

Ekstraklasowy Raków doskonale niestety pamięta też stadion. A raczej skansen czy kurnik, bo takie nazwy w Częstochowie można usłyszeć równie często. Jest to jedyny element, który nie pasuje do tej układanki.

54515046_383425509104404_1611311870776442880_n

53641345_1140994626082106_3735863112130101248_n

Oczywiście taka wycieczka w czasie, w trakcie której masz wrażenie, że zaraz po opuszczeniu stadionu trafisz na wypożyczalnie kaset wideo, a na wystawach sklepowych znajdziesz dzwony, ma swój urok. Szczególnie jeśli jesteś bywalcem nowych obiektów, które w naszym kraju wyrosły jak grzyby po deszczu. Piłkarze przebierają się w budynku klubowym, w którym nie brakuje obdrapanych ścian, co oznacza, że nawet przed meczem dostęp do nich ma wielu kibiców – bez większego trudu można przybić piątkę czy trzasnąć foto. Wystarczy usiąść na ławeczce przed drzwiami wejściowymi, by dowiedzieć się, czego przed meczem w szatni słuchają piłkarze, o czym rozmawiają, a także poznać wskazówki, których udziela im trener. Raków jest również posiadaczem chyba najbardziej urokliwej trybuny VIP w Polsce – od prasówki różni ją tylko brak blatów i poduszki na wysłużonych krzesełkach. Komfort oglądania meczu z tych teoretycznie najlepszych miejsc na stadionie jest mizerny – raz, że ścisk sprzyja nawiązywaniu niekoniecznie pożądanych relacji międzyludzkich z obcymi osobami, a dwa, że widoczność ograniczają słupy, dzięki którym za sprawą prowizorycznego dachu ludziom – a przynajmniej części z nich, o czym można się było wczoraj przekonać – nie leje się deszcz na głowę.

Gości specjalnych, których przy okazji wczorajszego meczu nie brakowało, klub podejmuje na podwyższeniu za wspomnianą trybuną. W praktyce są to po prostu miejsca stojące przy barierce, więc Dariusz Mioduski czy Zbigniew Boniek mają prawo po wczorajszym wypadzie mieć trochę cięższe nogi. Żartobliwie mówi się o tym miejscu na stadionie „skybox”.

Trybuna prasowa

Trybuna prasowa

Trybuna VIP

Trybuna VIP

Trybuna Super VIP

Trybuna Super VIP

Dlatego nikogo nie dziwiły okrzyki z innych sektorów, które stawiały sprawę jasno: „Nowy stadion dla Rakowa”. Do tablicy wywoływany był Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, a także… Zbigniew Boniek. Gdy w drugiej połowie meczu z Legią z nieba spadł deszcz, z niezadaszonej części stadionu pojawiały się okrzyki: „Zibi, wybuduj nam stadion!”.

Trochę śmiechu, ale oczywiście przez łzy. W Rakowie wstydzą się warunków, w których przychodzi im przyjmować gości. Mają też świadomość, że drużyna jest już jakieś siedem półek wyżej niż infrastruktura, a dystans stale się powiększa. Rozmowy z miastem do niedawna szły topornie, kłody pod nogi rzucał też MOSiR, który za obiekt odpowiada, ale plany zmiany tego stanu rzeczy oczywiście już są. Nie zmienia to jednak faktu, że najprawdopodobniej ekstraklasę utrzyma Sosnowiec – nawet jeśli spadnie Zagłębie, to wydaje się, że Raków w lidze wystartuje w przyszłym sezonie właśnie na Stadionie Ludowym.

Nie najgorsza była za to murawa. A w porównaniu z tą w Gdyni, na której ostatnio męczyli się piłkarze Legii – dobra. Poza tym działo się na niej sporo. Skoro zaczęło się od szarży i gola Piotra Malinowskiego, znanego z Podbeskidzia jeźdźcy bez głowy, pewne było, że piłkarze dostarczą trochę emocji. Choć nie ma co kpić – „Malina” jest wychowankiem klubu i piłkarzem, który przebył z drużyną drogę od bycia średniakiem drugiej ligi po dzisiejsze, grube czasy. Jako jeden z nielicznych pamięta słynny i bolesny oklep 1-8 na własnym stadionie od GKS-u Tychy sprzed prawie trzech lat. Dostał wczoraj taką owację, że mogły pojawić się ciarki.

Również za to, że mecz kończył z zabandażowaną głową, a po zdjęciu opatrunku wyglądał, jakby stoczył nierówną, uliczną walkę. Zaangażowania nie można było piłkarzom odmówić. W polu karnym potrafiło leżeć nawet pięciu… po jednej sytuacji. Przy czym nie ma co kryć – pomimo emocji, pomimo niespodzianki, pomimo ciekawej otoczki – mecz nie był wielkim widowiskiem. Można było w pełni zrozumieć narzekania z perspektywy kanapy. Raków konsekwentnie grał swoje, choć ci, którzy znają tę drużynę z pierwszoligowych boisk, zapewne przyznają, że presja trochę ciążyła niektórym piłkarzom – to nie był choćby ten Sapała i ten Kasperkiewicz. Symbolami Legii byli za to: bezproduktywnie biegający i niedokładny Hlousek, wyrazisty jak rozwodniony kisiel Hamalainen i stale wymachujący rękoma Carlitos, który – wraz ze starającym się wymusić na arbitrach każdy aut Sa Pinto – należał do ulubieńców trybun. Trudno było nie odnieść wrażenia, że gospodarze wygrali zasłużenie, ale równocześnie nie sposób nie zauważyć, że Legia – prowokując wiele stałych fragmentów, najczęściej bezmyślnie – trochę ułatwiła im zadanie.

Jeśli ktoś nie zauważył – Raków jest w te klocki bardzo dobry.

54255009_370255360494171_8837897686951657472_n

W trenerskim pojedynku Papszun vs Sa Pinto – 1-0 dla szkoleniowca Rakowa. A jeśli ktoś liczył na dogrywkę w salce konferencyjnej, w której krzeseł starczyło chyba jedynie dla trenerów, to się przeliczył. Po Papszunie – może trochę wbrew oczekiwaniom – nie było widać wielkiej satysfakcji. Trener Rakowa oczywiście przyznał, że drużyna zrobiła coś wielkiego i zapowiedział, że nie zamierza tłumić radości, ale nie puszył się jak paw. Sa Pinto w swoim stylu mówił, że jego drużyna nie zasłużyła na stratę drugiej bramki, zapewnił, że to Legia stworzyła sobie więcej sytuacji i dodał coś o kontroli. Gdy został zapytany o złe wyniki w ostatnim czasie, bronił się tym, że warszawska drużyna ma na koncie więcej punktów niż przed rokiem. Rzuconego z przymrużeniem oka zapytania o dymisję, nie skomentował, bo najwidoczniej tłumacz uznał, że dla wszystkich lepiej będzie, jeśli mu go nie przekaże.

I dobrze, bo jeszcze krewki Portugalczyk postanowiłby skraść show tym, którzy zasłużyli na największy splendor. Niewulisowi i reszcie częstochowskiej ferajny. Trenerowi Papszunowi i jego ludziom, którzy stoją obok i czasami, jak przy wczorajszej interwencji VAR-u w końcówce, gotują się zamiast niego. Prezesowi Cyganowi i pozostałym pracownikom klubu, którzy dźwignęli ciężar organizacyjny. No i przede wszystkim Świerczewskiemu.

MATEUSZ ROKUSZEWSKI

Foto główne: FotoPyK 

Opublikowane 14.03.2019 08:14 przez

red6

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

Coraz mniej jest typowych „dziesiątek”. Ta pozycja chyba wymiera

– Większość „dziesiątek” przenosi się do boku, przeważająca liczba zespołów gra z jednym defensywnym pomocnikiem i dwiema „ósemkami”. Wszystko idzie w tym kierunku, że w środku pola grają piłkarze box-to-box. Dużo biegający, podłączający się i z przodu, i z tyłu. A rozegranie przenosi się na boki – mówi w rozmowie z kwartetem „Kanału Sportowego”: Żewłakow, Smokowski, Borek, Stanowski […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020