Jak zmarnować olbrzymi talent? Pokazuje i objaśnia Dariusz Dziekanowski
Weszło

Jak zmarnować olbrzymi talent? Pokazuje i objaśnia Dariusz Dziekanowski

Niestety często jest tak, że gdy jakiś wybitnie uzdolniony piłkarz nie do końca potrafi ułożyć sobie wszystko w głowie, to wielka kariera niejednokrotnie przelatuje mu koło nosa. Nie będzie przesadą, jeśli stwierdzimy, że właśnie tak stało się w przypadku Dariusza Dziekanowskiego, który obchodzi dziś 54. urodziny.

Tarasiewicz, Wdowczyk, Furtok, Urban i właśnie Dziekanowski. Co ich łączy? Nie dość, że wszyscy urodzili się w 1962 roku, to cała piątka stanowiła wielkie nadzieje w kontekście gry dla reprezentacji Polski. Który z nich był w teorii najbardziej utalentowany? Zdaniem wielu – ten ostatni. Dlaczego w takim razie Furtok czy Urban grali w najmocniejszych ligach świata, a „Dziekan“ w szczytowych momentach kariery tułał się po Celticu czy Bristolu?

Pytanie to Dziekanowski zadaje sobie pewnie codziennie po kilka razy nim położy się spać. Co zrobił w takim razie źle? Buta, pycha, lekceważenie wskazówek trenera, przekonanie o własnej nieomylności… Podobnymi przykładami można by sypać jeszcze długo. Po odejściu Zbigniewa Bońka do Juventusu wyśmiewał wszystkich kolegów z szatni, którzy po transferze „Zibiego“ chcieli wraz z Włodzimierzem Smolarkiem decydować o kluczowych sprawach. Cały zespół obrócił się przeciwko Dziekanowskiemu i tak na dobrą sprawę był to jego koniec  w Łodzi.

Po kilku latach przemiana polityczna w Polsce pozwoliła Dariuszowi wyjechać z kraju, w którym się już ewidentnie dusił. Trafił zatem do Szkocji, a wraz z nim jego imiennik – Dariusz Wdowczyk. Gdy „Wdowca“ chwalono za boiskowy profesjonalizm, „Dziekana“ określano mianem  „polskiego Georga Besta“. Świetne, bezbłędne występy przeplatał tymi totalnie bezpłciowymi. W 1992 roku opuścił „Celtic Park“ i poszedł do Bristolu, gdzie uprawiano wówczas raczej hobby-futbol. Na koniec wrócił jeszcze do warszawskiej Polonii, czyli do miejsca, z którego wypłynął na szerokie wody.

Historia ta może być przestrogą dla wielu młodych zawodników. Gdy masz 20-25 lat to talent stanowi zaledwie jeden procent, a reszta to ciężka, wręcz tytaniczna praca.

Dominik Klekowski

KOMENTARZE (0)