Marcin Listkowski wrócił do Polski niespełna dwa lata temu, a właśnie wylądował w swoim czwartym klubie. W Jagiellonii mocno rozczarował, w Zagłębiu Lubin lepiej nie było, a ostatnio nie pomógł GKS-owi Tychy uniknąć spadku na trzeci szczebel rozgrywkowy. Został na zapleczu Ekstraklasy i kto wie, może to pozwoli mu nawiązać do występów sprzed lat.
Marcin Listkowski został nowym zawodnikiem Stali Rzeszów, o czym klub z Podkarpacia oficjalnie poinformował w swoich mediach. 28-latek podpisał kontrakt do końca czerwca 2028 roku, a dodatkowo znalazła się w nim opcja przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Do jednego z najmłodszych zespołów w stawce będzie miał za zadanie wnieść nieco niezbędnego doświadczenia wyniesionego z Ekstraklasy, ale też z przygody we Włoszech.
– Marcin to zawodnik, który wnosi do naszego zespołu jakość zarówno w fazie budowania gry, jak i w działaniach defensywnych. Potrafi przyspieszyć akcję i tworzyć przewagę dzięki odważnym, progresywnym podaniom, a jednocześnie jest skuteczny w wygrywaniu pojedynków i zbieraniu drugich piłek. To cechy niezwykle istotne dla naszego zespołu i jeden z powodów, dla których zdecydowaliśmy się na ten transfer – powiedział po podpisaniu kontraktu dyrektor sportowy ekipy z Hetmańskiej Jarosław Fojut.
Co ciekawe, obaj panowie pamiętają się jeszcze ze wspólnych występów w barwach Pogoni Szczecin. Razem zagrali ze sobą w 49 meczach.
Witamy na pokładzie, Marcin! 🤝
Nowym zawodnikiem Stali Rzeszów został Marcin Listkowski. Dwudziestoośmioletni środkowy pomocnik w swojej karierze reprezentował https://t.co/D7Dp6bnyEd. Pogoń Szczecin, Jagiellonię Białystok, Zagłębie Lubin, Raków Częstochowa, a także włoskie Lecce i Brescię. Ostatnio występował w barwach GKS-u Tychy.
Na swoim koncie ma 116 występów w PKO BP Ekstraklasie oraz doświadczenie zdobyte na krajowych i zagranicznych boiskach. Marcin, życzymy powodzenia i wielu sukcesów w biało-niebieskich barwach! Więcej pic.twitter.com/KtXU8o1Y66
— Stal Rzeszów (@StalRzeszow) June 24, 2026
Czwarty klub Marcina Listkowskiego po powrocie do Polski. Spróbuje odbudować się w Rzeszowie
Dla wychowanka Portowców wyjazd z kraju okazał się mocno nieudany. O ile początkowo w Lecce dostawał swoje, tak z biegiem czasu było coraz gorzej. Przez pierwsze dwa sezony wystąpił w 39 spotkaniach, zdobył dwie bramki oraz dołożył trzy asysty. Bilans przyzwoity, aczkolwiek później jego klub awansował do Serie A i Polak został całkowicie odstawiony od gry. Nie licząc półrocznego wypożyczenia do Brescii, gdzie grał więcej, choć szału nie było, przez dwa lata uzbierał 80 minut w sześciu występach.
Wrócił do Polski, a konkretnie zasilił szeregi Jagiellonii. Był dla Adriana Siemieńca zawodnikiem do rotacji, aczkolwiek ciężko powiedzieć, żeby swoimi występami przekonał trenera do częstszych występów. W pół roku w 18 występach nie zaliczył ani jednego konkretu w ofensywie. Tego efektem zimowe wypożyczenie do Lubina, które pozytywnych skutków również nie przyniosło. Pięć wejść z ławki, jeden mecz w pierwszym składzie i również nawet bez bramki czy asysty.
Po kolejnym półroczu spędzonym de facto na trybunach w Białymstoku Listkowski już definitywnie odszedł z klubu i trafił do znajdującego się w niezwykle trudnej sytuacji GKS-u Tychy. Czy to od Łukasza Piszczka czy później Rene Pomsa szanse dostawał dość regularnie, ale ciężko powiedzieć, by zawładnął pierwszoligowymi boiskami. Jego bilans zatrzymał się na trzech asystach w 11 meczach. Być może teraz z lepszej strony pokaże się w Rzeszowie.
– W ostatnich sezonach nie pokazałem wszystkiego na co mnie stać, czas napisać nową historię i zamierzam napisać ją w Rzeszowie – zapowiada zawodnik w rozmowie z klubowymi mediami.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix