Widzew Łódź zapowiada prężny rozwój sekcji kobiecej. I świetnie, bo żeńska piłka potrzebuje dużych marek. Problem w tym, że ten rozwój ma odbyć się nie na boisku, a przy zielonym stoliku. RTS zamierza pozyskać licencję innego klubu i w ten sposób zapewnić, ekhem, zakupić sobie kilka awansów. Czy naprawdę tak ma wyglądać budowa potęgi żeńskiego futbolu w Polsce?
Kibice Widzewa mogli się zdziwić, widząc ostatnie wypowiedzi Patrycji Balcerzak, byłej reprezentantki Polski, która została pod koniec lutego zatrudniona do rozwoju sekcji kobiecej.
– Naszym celem jest jak najszybszy awans do elity i gra w europejskich pucharach. To nie jest zachcianka. Będziemy budować potęgę piłki kobiecej w Widzewie – powiedziała Balcerzak w TVP Sport.
Kto powiedział, że to koniec wzmocnień? 😎
78-krotna reprezentantka Polski Patrycja Balcerzak została dyrektorką sportową Departamentu Piłki Kobiecej 🤝🏻
Szczegóły: https://t.co/KYNbZfgFXC pic.twitter.com/Zhv1PHh8ja
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) February 27, 2026
Te słowa mogą dziwić, bo przecież obecnie łódzki zespół gra w… kobiecej czwartej lidze. Zajmuje trzecie miejsce w tabeli. O awans walczy z Włókniarzem Konstantynów Łódzki oraz dwoma zespołami rezerw – AKS SMS II Łódź i PTC II Pabianice. Gdyby szedł naturalną drogą, od europejskich pucharów dzieliłoby go co najmniej pięć lat poświęcone na cztery awanse i świetny sezon w najwyższej lidze.
Czy nie dziwnie brzmią w tym świetle zapowiedzi szybkiej gry w europejskich pucharach?
Jak widać nie, bo w polskiej piłce ci, którzy mają pieniądze, mogą więcej.
We Wrocławiu znów gorąco. Śląsk wyrzuca całą sekcję
Dobrzycki zapowiada przejęcie klubu
Sens zapowiedzi Balcerzak stał się jasny po ostatniej wizycie Roberta Dobrzyckiego w Godzinie Zero. Właściciel Widzewa otrzymał od słuchaczki pytanie na temat planów rozwoju sekcji kobiecej.
– Nie wiem, czy mogę zdradzić, czy nie mogę, ale zdradzę. Jesteśmy w trakcie uzgadniania przejęcia żeńskiego klubu i planujemy w najbliższym czasie mieć sekcję żeńską w Widzewie. To się dzieje w tej chwili. To kwestia tygodni czy miesięcy i w Widzewie będzie żeńska piłka – odpowiedział biznesmen.
Niedługo później Dobrzycki doprecyzował, że nie chodzi o wchłonięcie zespołu z Łodzi. – To tak ładnie kupić sobie licencję innego klubu? – po tym pytaniu Krzysztofa Stanowskiego właściciel RTS-u tylko się uśmiechnął. Ewidentnie rozbawiło go też inne: – Czyli za pieniądze można wszystko kupić?
Kiedy gospodarz Godziny Zero przypomniał, że podobny manewr zrobiła kobieca Legia, lider Widzewa odparł: – Tak to wygląda. Nie będziemy zmieniać biegu rzeki.
Przytoczone słowa Dobrzyckiego można wysłuchać od 2:19:30.
Widzew przejmie Pogoń Tczew
Możemy potwierdzić informacje, które jako pierwszy opublikował Dziennik Łódzki – Widzew prowadzi zaawansowane rozmowy o przejęciu Pogoni Tczew, która gra w ekstralidze. Jej spadek jest w zasadzie przesądzony. Klub z północy Polski zgromadził zaledwie dwa punkty w czternastu meczach.
Trawią go nie tylko problemy natury sportowej, ale też – co jest szczególnie istotne z perspektywy RTS-u – finansowej. Z prowadzenia zespołu zrezygnował niedawno Mateusz Sroka, czyli trener, który wprowadził Pogoń do ekstraligi w sezonie 21/22.
Pomysłem działaczy na tarapaty finansowe jest utopienie klubu i oddanie licencji w ręce Widzewa. Żeby doszło do takiej transakcji, oprócz porozumienia dwóch klubów potrzebna jest formalna zgoda trzech organów…
- dwóch okręgowych związków, w których zarejestrowane są oba kluby (a więc Łódzki i Pomorski ZPN),
- Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Przepisy nie precyzują, według jakich kryteriów związkowe organy podejmują decyzję o zaakceptowaniu danej fuzji. W świetle prawa, związek może wydać werdykt na podstawie subiektywnych odczuć.
Dla Widzewa, mimo że Pogoń spada z ekstraligi, taki manewr oznaczał będzie zaoszczędzenie co najmniej trzech lat (oczywiście przy założeniu, że rok po roku robiłby awans na boisku).
Legia „rozpoczęła bieg rzeki”
Kupczenie licencjami i dziwne fuzje były jednym z większych problemów polskiej piłki lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Polonia Warszawa podkupiła miejsce w Ekstraklasie Groclinu, łączyły się kluby nie mające ze sobą nic wspólnego jak np. Sokół Pniewy i GKS Tychy, powszechnie znana jest historia wchłonięcia Amiki Wronki przez Lech Poznań. Podobnych przykładów można wymienić znacznie więcej.
PZPN powiedział w pewnym momencie „dość” i przez długie lata nie doszło do żadnej fuzji pomiędzy klubami z dwóch różnych województw. Aż do 2023 roku, kiedy w trakcie sezonu kobieca sekcja Legii Warszawa awansowała z III do I ligi dzięki przejęciu licencji SWD Wodzisław Śląski. W ten sposób stołeczny klub znacząco przyspieszył swój rozwój i dziś jest o krok od awansu do ekstraligi.
Fuzja okazała się zwykłą fikcją. SWD Wodzisław Śląski dalej działa. W tym sezonie klub wystawił drużynę do czwartej ligi kobiet.
Nieco inaczej wygląda ocena fuzji dokonanych w obrębie jednego miasta. Takich połączeń w żeńskim futbolu dokonały Lech Poznań, Wisła Płock, Pogoń Szczecin czy Śląsk Wrocław (ten ostatni chce teraz zbyć sekcję na rzecz Ślęzy). W tym kontekście mówimy jednak o zupełnie naturalnych fuzjach, na których oba kluby zyskują. To oczywiste, że kibice z Tczewa nie będą jeździć na mecze do Łodzi, podobnie jak do Książenic nie jeżdżą fani zespołu z Wodzisławia Śląskiego.
To zwykły handel licencją i trzeba sprawy nazywać wprost. Takie praktyki są kompletnym wypaczeniem sportowej rywalizacji. Sprawiają, że promowani nie są najlepsi, a najbogatsi. Biedni muszą stawać do normalnej, uczciwej walki, w której wygrywa się sposobem, pomysłem i jakością piłkarską. Widzew sięgnie do prawej kieszeni właściciela i przyspieszy swój rozwój o kilka lat.
Czy byłoby to uczciwe, gdyby Wieczysta kupiła sobie licencję kogoś z Betclic 1. Ligi, zamiast rzetelnie przez kilka lat pracować na kolejne awanse? Oczywiście, że nie. Wchłonięcie Pogoni Tczew przez Widzew byłoby rażącą niesprawiedliwością wobec wszystkich kobiecych klubów i zaprzeczeniem idei fair play.
Apelujemy do PZPN: nie zgadzajcie się na takie fuzje.
Apelujemy do Widzewa: nie tędy droga. Niech klub ma pretensje do siebie, że dopiero w sezonie 25/26 zgłosił po raz pierwszy żeńską drużynę do rozgrywek. Dlaczego ma nagle znaleźć się w tym samym miejscu, co inne kluby, który dostrzegły potencjał drzemiący w piłkarkach znacznie wcześniej?
Jeszcze nikt w polskiej piłce nie był tak rozrzutny jak Robert Dobrzycki, choć póki co nie widać tego w ligowej tabeli. Czy jeśli męski Widzew spadnie, a jest to możliwe, to jego pomysłem na powrót do elity też będzie wykupienie czyjejś licencji za kilkaset milionów?
WIĘCEJ O KOBIECEJ PIŁCE:
- Jak Dariusz Mioduski kupił Legia Ladies dwa awanse [PATOLIGA]
- We Wrocławiu znów gorąco. Śląsk wyrzuca całą sekcję
Fot. newspix.pl