We Wrocławiu znów gorąco. Śląsk wyrzuca całą sekcję

Wojciech Górski

22 marca 2026, 10:30 • 7 min czytania 23

Reklama
We Wrocławiu znów gorąco. Śląsk wyrzuca całą sekcję

Spadek do Betclic 1. Ligi, absurdalnie wysokie finansowanie klubu z publicznych pieniędzy, niedawna wojna z Jarosławem Królewskim – to nie jest najlepszy czas dla Śląska Wrocław. A w tle wybucha właśnie kolejna afera – miasto za wszelką cenę stara się pozbyć kobiecej sekcji Śląska. I wbrew woli zawodniczek zamierza przenieść zespół kobiet do lokalnego rywala.

Taką zapowiedź z ust wiceprezydent Wrocławia Renaty Granowskiej zawodniczki usłyszały kilka tygodni temu: że drużyna ma zostać przeniesiona do Ślęzy. Rozmawiamy na ten temat z kilkoma piłkarkami. Jak twierdzą w nieoficjalnych wypowiedziach – nikt ich o zdanie nie zapytał.

– Z dnia na dzień dowiadujemy się, że w czerwcu ma nas nie być. Tym, którym kończą się kontrakty, mówi się właściwie: radźcie sobie same – słyszymy od jednej z zawodniczek.

– Okej, jest możliwość rozmowy z ludźmi ze Ślęzy, ale czy Ślęza będzie nas chciała? Większość dziewczyn nie wie, czy będzie w ogóle gdziekolwiek grała – dodaje inna.

Reklama

„Kibice nas nie chcą”? Piłkarki: To był wygodny argument

Z relacji piłkarek wynika, że wiceprezydent Wrocławia tłumaczyła pomysł przeniesienia sekcji kobiet do Ślęzy między innymi tym, że kobiecy Śląsk nigdy nie był wielką częścią historii klubu, a kibice nie identyfikują się z drużyną.

Według zawodniczek ten argument jest, delikatnie mówiąc, naciągany.

– Faktycznie padł taki argument, że kibice nas nie chcą. Bo wypowiedział się przedstawiciel kibiców i stwierdził, że sekcja kobiet nigdy nie była historią Śląska. Jednak zanim taki rzekomy głos wypłynął, miasto już podobno prowadziło taką narrację. Mamy wrażenie, że to było ustawione, żeby nie było, że miasto nas nie chce, tylko że niby kibice nas nie chcą – mówi jedna z piłkarek.

W rzeczywistości, jak twierdzą zawodniczki, decyzja zapadła znacznie wyżej.

Reklama

– Prawda jest taka, że pani Granowska nie chce mieć sekcji kobiet. Uważa, że najlepiej jak nas nie będzie, bo generujemy chyba za duże koszty – słyszymy.

Według naszych rozmówczyń chodzi o kwotę około 3,5 miliona złotych rocznie. Z kolei według raportu klubu, przedstawionego podczas sesji Rady Miejskiej, w prognozie na 2026 rok drużyna kobiet miała generować koszty w wysokości około 1,5 mln złotych na pierwsze półrocze, przy 46,6 mln zł wydatków Śląska łącznie. To zaledwie ułamek całości kosztów klubu.

Reklama

Przypomnijmy: tylko w styczniu miasto dofinansowało Śląsk kwotą 30 mln złotych, by załatać dziurę w budżecie. A chwilę wcześniej prezydent Jacek Sutryk wspierał jeszcze klub kwotą 10 mln złotych (decyzja z 2 stycznia, na pokrycie zaległości z przeszłości), a radni przekazali zespołowi 5 mln zł (w grudniu, bo klub akurat stracił płynność finansową).

Plan: sprzedaż kobiecej drużyny do Ślęzy

Z informacji, które zostały potwierdzone podczas spotkania z drużyną, wynika, że sekcja zostaje sprzedana.

W miniony piątek (20 marca) doszło do rozmów między zawodniczkami a przedstawicielami miasta. Piłkarki usłyszały od wiceprezydenta Michała Młyńczyka, że niezbędna jest restrukturyzacja Śląska. I że kontynuacją historii kobiecego zespołu będzie fuzja ze Ślęzą, tworząca jeden wrocławski klub.

– Pan wiceprezydent zakomunikował nam, że nie ma odwrotu. Decyzja zapadła – opowiadają zawodniczki.

Reklama

Docelowo model miałby wyglądać podobnie jak dziś – z tym że pod innym szyldem. Choć wątpliwości jest więcej, bo przecież Ślęza gra w I w lidze, podczas gdy piłkarki Śląska rywalizują w Ekstralidze. Do tego dochodzi też kwestia kontraktów i ograniczonej liczby miejsc w drużynie przy połączeniu dwóch zespołów.

– Miasto dalej miałoby dokładać pieniądze, tylko że mniej. To będzie oznaczało mniej pieniędzy na kontrakty. Docelowo nowy twór ma mieć Ekstraligę i pierwszą ligę oraz drużynę w drugiej lidze  – słyszymy.

Kobieca drużyna Śląska Wrocław

„Nie podpisywałam kontraktu ze Ślęzą”

Największy problem dla zawodniczek stanowią kontrakty. Część z nich będzie obowiązywała jeszcze w kolejnym sezonie, część wygasa z końcem czerwca.

Reklama

– Pani prezes Ślęzy twierdzi, że zawodniczki, które mają podpisane kontrakty, będą mogły wypełnić je tam właśnie albo rozwiązać umowę za porozumieniem stron. Dostałyśmy takie zapewnienie – relacjonuje jedna z piłkarek.

Tyle że dla nich to żadne porozumienie.

– Ja nie podpisywałam kontraktu ze Ślęzą Wrocław, tylko ze Śląskiem. Gdybym miała podpisać ze Ślęzą, to pewnie w ogóle bym tego kontraktu nie podpisała. Jako drużyna tego nie akceptujemy – irytuje się jedna z nich.

Nowy prezes, stara decyzja?

W klubie niedawno zmieniły się władze. Prezesem Śląska został Remigiusz Jezierski. Jego akurat zawodniczki nie obarczają jednak winą.

Reklama

– Nie mam wielkich pretensji do prezesa Jezierskiego, bo on przyszedł w takim momencie, a nie w innym. Być może mógłby bardziej się za nami wstawić, ale gdy z nim rozmawialiśmy, dał do zrozumienia, że nic więcej nie może już zrobić – mówi jedna z nich.

Według piłkarek decyzje zapadły wcześniej, jeszcze za kadencji poprzedniego prezesa Michała Mazura.

– Słyszałyśmy, że miał ciąć koszty. Trochę je u nas ściął, ale nie jakoś drastycznie. Standardy zostały. I podobno to się w mieście nie spodobało – mówi jedna z zawodniczek.

Według piłkarek prezes Mazur był zwolennikiem pozostawienia kobiecej drużyny w strukturach Śląska. Teraz, po jego odejściu, zespół obawia się, że brak finansowania będzie jeszcze mocniej odczuwalny w końcówce sezonu.

Reklama

Michał Mazur, były prezes Śląska Wrocław

„Gramy z pasji. A ktoś nas wyrzuca jak śmieci”

Dla wielu piłkarek sprawa ma też wymiar osobisty. Sekcja kobiet w Śląsku była budowana przez kilka lat.

– Ta drużyna powstawała przez sześć lat pod herbem Śląska, a wcześniej był to zespół AZS Wrocław. A teraz ktoś nas wyrzuca jak śmieci. Tak jest najłatwiej – zamiast szukać rozwiązania, oddać nas komuś innemu – mówi jedna z zawodniczek.

Reklama

I dodaje: – My nie gramy dla pieniędzy. Gramy dla pasji. Tym bardziej to boli.

„Najłatwiej zamknąć sekcję kobiet”

Piłkarki zwracają też uwagę na jeszcze jeden wątek.

– Koszty można ciąć na wiele sposobów. Na przykład ograniczając absurdalnie wysokie kontrakty piłkarzy. A nie kosztem całej sekcji – słyszymy.

W rozmowach pojawia się też przykład z innej dyscypliny.

Reklama

– W piłce ręcznej Śląska, gdzie prezesem był mąż pani Granowskiej, gdy mężczyźni awansowali do najwyższej ligi, a kobiety do pierwszej, sekcja kobiet została rozwiązana. Dziewczyny zostały bez klubu – mówi jedna z zawodniczek.

I dodaje gorzko:

– Najgorsze jest to, że kobieta robi to kobietom. Jak nie wiadomo, gdzie szukać oszczędności, to najłatwiej zamknąć sekcję kobiet.

Mecz piłkarek Śląska Wrocław

Reklama

Spotkanie z miastem i prezesem

Niedawno rada drużyny spotkała się z władzami klubu, przyszedł także czas na spotkanie z przedstawicielami miasta. W nim uczestniczył już cały zespół. Decyzja pozostaje bez zmian.

– To było dopiero pierwsze spotkanie z prezesem Jezierskim od kiedy objął stanowisko – słyszymy.

– Chciałyśmy rozmawiać z panem prezydentem i panią Granowską, a zamiast nich pojawił się pan wiceprezydent Michał Młyńczyk czy dyrektor MCS Łukasz Wójcik, a także pani prezes Ślęzy Katarzyna Ziobro. Podczas spotkania wiceprezydent od razu zaznaczył, że nie jest osobą decyzyjną, a tylko przedstawia ustalenia – dodaje jedna z zawodniczek, a w jej głosie słychać rozgoryczenie.

Katarzyna Ziobro, prezes Ślęzy, zapewniała piłkarki, że klub jest przygotowany na nowy projekt, ale te do pomysłu fuzji podchodzą wyjątkowo sceptycznie.

Reklama

– Półtorej godziny odbijania piłeczki, zamiast odpowiedzi na pytania. Pytałyśmy choćby o to, czy w ogóle była próba skonstruowania naszego budżetu. Wszystkie takie tematy były spychane na boczny tor – kręcą głową zawodniczki.

W tle prowadzonych rozmów toczą się przygotowania do ligowego meczu. Drużyna Śląska w niedzielę 22 marca w samo południe zmierzy się z AP 2010 Orlen Gdańsk. Spotkanie będzie transmitowane w aplikacji TVP Sport.

– Zabierają naszą tożsamość. Zabierają to, co tworzyłyśmy przez sześć lat pod szyldem Śląska. Coś, za co oddawałyśmy serce – mówią zgodnie rozżalone piłkarki.

Na razie wśród zawodniczek dominuje niepewność. Właściwie żadna z nich nie wie, gdzie i czy w ogóle będzie grała w piłkę w kolejnym sezonie. W tej chwili wiedzą jedno: o ich losie zdecydowano bez nich.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

23 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Piłka nożna