Gregg Berhalter przekonuje, że naszego rodaka traktują w Chicago jak wielką gwiazdę światowej piłki, choć po prezentacji Roberta Lewandowskiego w nowym klubie można było mieć w tej kwestii wątpliwości. Trener Polaka stara się nas uspokajać i już snuje plany na przyszłość.
Szkoleniowiec porozmawiał z portalem WP SportoweFakty. W wywiadzie tłumaczy, jak on sam podchodzi do prezentacji Lewandowskiego, która – delikatnie mówiąc – dupy nie urwała. – Nie jest też tak, że zabrakło nam zaangażowania. Kiedy dwa tygodnie temu ogłosiliśmy, że Lewandowski do nas dołączy, nasza społeczność potraktowała go jak wielką gwiazdę. Roberta przywitały inne chicagowskie kluby – Bulls, Bears czy Cubs – szyldy witające go w mieście pojawiły się nawet na sklepach z hot-dogami. Teraz rzeczywiście nie było tak efektownie. Mamy świadomość, że mogliśmy zrobić to lepiej – przyznaje Berhalter.
Berhalter zdradza kulisy transferu Lewandowskiego. „Pamiętam nasze pierwsze spotkanie”
– Zadbamy o Roberta, zadbamy o polską społeczność w Chicago, chcemy go z nią połączyć i chcemy połączyć z nami polskich kibiców mieszkających w Polsce. Przed nami dużo pracy i jestem pewny, że nam się uda – dodaje trener.
W rozmowie z Sebastianem Staszewskim opowiada też jednak o kulisach transferu Polaka za ocean. Wiele mówi się o tym, że władze Chicago Fire przekonały Lewandowskiego wyjątkową ofertą i nakreśleniem planu na jego „zagospodarowanie”.
– Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Rozmawialiśmy w Barcelonie, w hotelu Majestic. Przedstawiliśmy Robertowi nasz plan, kompleksową ofertę. Przedstawiliśmy też warunki finansowe, ale o pieniądzach zbyt długo nie rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy za to o futbolu, rodzinie, życiu. O jego doświadczeniach, kolegach z drużyny – wspomina Berhalter.
52-letni szkoleniowiec wierzy, że już w nocy z czwartku na piątek będzie mógł skorzystać z usług Polaka na boisku. Chicago Fire w meczu towarzyskim zmierzy się z Vancouver Whitecaps. Występ Lewandowskiego byłby okazją do spotkania na boisku jednego z dawnych kolegów – barw ekipy z Kanady broni bowiem legenda Bayernu Monachium, Thomas Mueller.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix