Kacper Tobiasz z czystym kontem w prestiżowym meczu

Marcin Ziółkowski

15 września 2026, 09:20 • 3 min czytania 0

Reklama
Kacper Tobiasz z czystym kontem w prestiżowym meczu

W Warszawie bywało bardzo różnie. Kacper Tobiasz, choć miał swoje momenty, to często zawodził kibiców na Łazienkowskiej. Wydaje się jednak, że znalazł swoje miejsce na Ziemi, bo na początku zmagań w lidze tureckiej jest w dobrej dyspozycji. Po pięciu kolejkach Polak ma już dwa czyste konta, a jego zespół jest jednym z pozytywnych zaskoczeń. Tym razem, Tobiasz zagrał na zero z tyłu przeciwko jednemu z tamtejszych gigantów.

Reklama

Tobiasz „daje pewność siebie”

Kacper Tobiasz na polskich boiskach nie błyszczał. Jeśli chodzi o grę dla Legii Warszawa to był raczej bramkarzem pojedynczych momentów aniżeli murem między słupkami. Z końcem sezonu 2025/26 odszedł on z klubu, który nie przedłużył z nim umowy. Na wiosnę spadł on w hierarchii u Marka Papszuna za Otto Hindricha i już to zapowiadało, że to mogą być ostatnie miesiące wychowanka Wojskowych w stolicy.

Tak też się stało i latem Polak podpisał kontrakt z tureckim Gaziantep FK. Nie brakowało głosów zachwytu ze strony tamtejszych kibiców, którzy widząc CV jakim dysponował wówczas Tobiasz, widzieli w nim kandydata na (nawet) najlepszego bramkarza jakiego klub posiadał. Reakcja była nader pozytywna.

Reklama

I póki co wydaje się, że Tobiasz podtrzymuje dobre pierwsze wrażenie. Polak i jego zespół grają tak, że trudno się przyczepić. Po ubiegłym sezonie, w którym zespół leżący blisko granicy z Irakiem zajął 12. miejsce (jedynie pięć punktów nad strefą spadkową) początek wygląda na co najmniej obiecujący.

Tobiasz zachował drugi raz w sezonie czyste konto. I to w meczu z Fenerbahce. Wszystko to w ramach 5. kolejki Super Lig. Polak obronił cztery strzały gości, którzy znacząco wzmocnili swoją kadrę w letnim okienku transferowym, a w dodatku awansowali do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Kacper Kozłowski został zmieniony pod koniec spotkania.

Pośród kibiców Gaziantep FK widać zadowolenie z postawy Polaka:

– Tobiasz pomyślnie zdał swój drugi kluczowy test. Jest bardzo opanowany w bramce. Daje pewność siebie, a jego wybicia piłki były zawsze skuteczne. Mało brakowało, a zanotowałby asystę, stwarzając sytuację sam na sam między Edersonem a Sorescu.

Reklama

Nie popisał się za to Matteo Guendouzi.

Francuz w 37. minucie zmarnował doskonałe podanie Kerema Akturkoglu i nie wykorzystał nawet faktu, że Tobiasz złożył się już do interwencji, co finalnie okazało się bardzo skutecznym zabiegiem. Polak zwiększył swoje szanse powodzenia w tej akcji. Sytuacja ta jest dobitnym przykładem na tezę, że Fenerbahce nie ma dobrego początku sezonu.

Reklama

W pięciu spotkaniach ligowych ma jedynie siedem oczek i plasuje się dopiero na jedenastym miejscu w tabeli. Gaziantep FK przegrał tylko raz i jest siódmy (osiem punktów). Dla drużyny z Sukru Saracoglu to już sześć oczek straty do prowadzącego Galatasaray.

Drużyna, której bramkarzem jest Tobiasz ma do końca października bardzo interesujący terminarz, który może pozwolić na zdobycie wielu punktów. Z czterech kolejnych spotkań, dwa będą przeciwko beniaminkom, a przypomnijmy, że na rozkładzie jest też Istanbul Basaksehir. Ostatnio, klub Jakuba Kałuzińskego przegrał z nieformalnym zespołem kurdyjskiej mniejszości – Amedsporem aż 0:5, a Gift Orban ustrzelił hattricka.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama