Zaraz kadra, a Kamiński grzeje ławę. „Spadł na sam dół hierarchii”

Michał Kołkowski

14 września 2026, 14:23 • 7 min czytania 12

Reklama
Zaraz kadra, a Kamiński grzeje ławę. „Spadł na sam dół hierarchii”

Czy to już czas, by martwić się o przyszłość Jakuba Kamińskiego w Benfice? Wygląda na to, że Polak z kretesem przegrał rywalizację o miejsce w wyjściowym składzie ekipy z Lizbony. Sezon jest rzecz jasna długi i Kamiński swoich szans na pewno się prędzej czy później doczeka, ale na razie trudno o optymizm. A przecież 24-latek był jak dotąd pewniakiem do gry w wyjściowym składzie reprezentacji za kadencji Jana Urbana.

Reklama

Być może selekcjoner podczas najbliższego zgrupowania będzie musiał poszukać nowych rozwiązań w ofensywie.

Kamiński błyszczał w Niemczech. To był jego najlepszy sezon

Poprzedni sezon był w wykonaniu Kamińskiego ze wszech miar udany. Zdecydowanie najlepszy od momentu jego wyjazdu z Ekstraklasy. Były zawodnik Lecha Poznań wyrósł na fundamentalną postać FC Köln, mimo że był do tego zespołu jedynie wypożyczony z Wolfsburga. Wystarczy przypomnieć, że wystąpił we wszystkich meczach sezonu 2025/26 w Bundeslidze. Zapisał na swoim koncie siedem bramek, dorzucił do tego kilka asyst. Generalnie: dołożył pokaźną cegiełkę do utrzymania Köln w lidze. Nie było więc żadnym zaskoczeniem, że działacze z Kolonii postanowili po zakończeniu rozgrywek pozyskać go na zasadzie transferu definitywnego.

Tym bardziej że równolegle Wolfsburg spadł z Bundesligi, więc powrót do zespołu Wilków nie wchodził w grę.

Szybko stało się jednak jasne, że Kamiński nie zostanie w Köln na dłużej. W czerwcu wokół polskiego zawodnika rozkręciła się bowiem w Niemczech karuzela transferowych spekulacji. W pewnym momencie najwięcej pisano o możliwej przeprowadzce 24-latka do Anglii. A konkretnie: do Brighton & Hove Albion, czyli klubu mającego już pewne tradycje, jeśli chodzi o zatrudnianie piłkarzy znad Wisły. Działacze Köln nie ukrywali zresztą, że mają zamiar solidnie na Kamińskim zarobić.

Reklama

– To zawodnik, który ma już swoją pozycję na rynku – przyznał Philipp Türoff, dyrektor finansowy niemieckiej drużyny, cytowany przez serwis Express.de. Koniec końców Kamiński wybrał jednak ofertę Benfiki, która zapłaciła za niego Niemcom około 17 milionów euro odstępnego.

Dla fanów ekipy z Lizbony ten transfer był pewnym zaskoczeniem. – Kamiński jest dość znanym piłkarzem. Jest opisywany trochę jak taki koń, który jest szybki, ale jednocześnie wykonuje na boisku niesamowitą pracę: biega, pressuje i poświęca się dla drużyny. Jednocześnie nie jest typowo technicznym piłkarzem, nie ma też jakichś bardzo imponujących liczb, mam na myśli gole oraz asysty. Niektórych dziwiło, że Benfica wydała na niego aż 17 milionów, ale ja myślę, że to się może udać. Kamiński wydaje się być typem piłkarza, jakiego bardzo lubi nowy trener Benfiki – opowiadał na łamach Weszło dziennikarz Goncalo Batista.

Jakub Kamiński - FC Koeln

Nowe otwarcie w Benfice. Kamiński nie zaimponował trenerowi

Trzeba przypomnieć, że reprezentant Polski wylądował w stolicy Portugalii w dość niecodziennych okolicznościach. W sezonie 2025/26 szkoleniowcem Benfiki był Jose Mourinho – pod jego wodzą Orły nie przegrały wprawdzie ani jednego spotkania w lidze, ale uplasowały się dopiero na trzecim miejscu w stawce. Niegwarantującym udziału w kolejnej edycji Champions League. Mimo zera w rubryce porażek, całościowo sezon był więc raczej rozczarowaniem dla kibiców z Estádio da Luz. Jak gdyby tego było mało, po zakończeniu rozgrywek The Special One zapomniał o sentymentach i porzucił Benficę, decydując się na powrót do Realu Madryt.

Reklama

Jego miejsce na ławce trenerskiej zajął Marco Silva. Sporo działo się też na rynku transferowym – Lizbończycy na wzmocnienia przeznaczyli blisko 100 milionów euro, równolegle sprzedając piłkarzy za blisko 130 baniek. Kamiński stał się zatem częścią porządnie przemeblowanego zespołu.

Teoretycznie: świetna sprawa. Reprezentant Polski miał pełne pole do popisu.

I początkowo wydawało się, że zapracował na uznanie w oczach trenera Benfiki. W dwumeczu z FC St. Gallen w eliminacjach Ligi Europy grał przecież w podstawowym składzie. Ale potem jego rola zaczęła się gwałtownie kurczyć. Aż w końcu Kamiński przestał się podnosić z ławki rezerwowych.

Jakub Kamiński w Benfice:

Reklama
  • (23.07; el. LE) St. Gallen – Benfica 2:1 – 66 minut
  • (30.07; el. LE) Benfica – St. Gallen 5:0 – 75 minut
  • (06.08; el. LE) Benfica – Heart of Midlothian 6:1 – 5 minut
  • (09.08; liga) Benfica – Academico Viseu 2:2 – ławka
  • (13.08; el. LE) Heart of Midlothian – Benfica 1:1 – 11 minut
  • (17.08; liga) Casa Pia – Benfica 0:7 – ławka
  • (20.08; el. LE) Benfica – Aarhus 3:1 – 6 minut
  • (27.08; el. LE) Aarhus – Benfica – ławka
  • (31.08; liga) Benfica – Estoril 2:1 – ławka
  • (05.09; liga) Maritimo – Benfica 0:3 – 73 minuty
  • (09.09; liga) Moreirense – Benfica 0:4 – ławka
  • (13.09; liga) Benfica – Gil Vicente 3:1 – ławka

łącznie: 236 minut we wszystkich rozgrywkach (źródło: Transfermarkt)

Jak widać, w meczach ligowych Polak po prostu nie gra. W ogóle. Wyjątek stanowi wyłącznie wyjazdowa potyczka Benfiki z Maritimo, choć w tym przypadku Kamiński również usiadł na ławce rezerwowych. Pojawił się na murawie awaryjnie – tylko dlatego, że kontuzji nabawił się prawy obrońca Alexander Bah. Poza tym, totalna odstawka. Trener Silva nie oddelegował 24-latka na boisko nawet wtedy, gdy jego drużyna prowadziła 7:0 po godzinie gry z Casa Pia. Gianluca Prestianni, Andreas Schjelderup, Rafa Silva, Heorhij Sudakow, Dodi Lukébakio – każdy z nich znajduje się obecnie wyżej w hierarchii szkoleniowca Orłów.

Co tu dużo gadać: jest źle.

Jakub Kamiński

Reklama

Kamiński przegrał rywalizację. Przyznał to trener Benfiki

Kibice Benfiki w mediach społecznościowych coraz głośniej się zastanawiają, po co ich klub w ogóle sięgał po Kamińskiego. Niektórzy zdążyli już zaklasyfikować reprezentanta Polski do grona transferowych flopów. To oczywiście gorączka typowa dla dyskusji na platformie X, ale ma ona też przełożenie na narrację w portugalskich mediach. Marco Silva musi się już mierzyć na konferencjach prasowych z pytaniami o brak szans dla „Kamyka”. – To po prostu rywalizacja w składzie. Gdy na danej pozycji inni gracze spisują się bardzo dobrze… Może oczekujecie, że posadzę Prestianniego na ławce i wpuszczę Kamińskiego? Prestianni gra dobrze, choć wy pewnie czekacie, aż go zdejmę. Ja ze swojej strony, jako trener Benfiki, zawsze będę podejmował decyzje, które uważam za najlepsze pod kątem nadchodzącego spotkania – zadeklarował szkoleniowiec lizbońskiego zespołu, cytowany przez serwis Maisfutebol.

Portugalscy dziennikarze twierdzą, że Kamiński utracił swoją szansę na regularną grę już na starcie sezonu. Pod nieobecność uczestników mundialu mógł zademonstrować swoje możliwości i wypracować sobie mocną pozycję w drużynie, ale – według ekspertów – okazał się niegotowy. Jak gdyby tego było mało, pojawiają się sugestie, iż 20-letni Claudio Echeverri, wypożyczony przez Benficę na początku września z Manchesteru City, także wywiera na trenerze lepsze wrażenie niż Polak.

Jak analizuje serwis Coluna Vermelha: – Są kontuzje, zawieszenia, będą mecze z dużą rotacją w składzie. Puchar Portugalii, Omonia, OFI Kreta, Lech Poznań, Viktoria Pilzno. Kamiński dostanie trochę minut. Wydaje się jednak jasne, że gdy Benfica płaciła za niego Wolfsburgowi 17 milionów euro, miała wobec niego inne plany. Moim zdaniem największa zmiana wynikała z decyzji Marco Silvy. Sądzę, że zakładał on, iż Rafa będzie alternatywą dla Sudakowa. W takim układzie Echeverri w ogóle nie trafiłby do Lizbony. Było sześć opcji na trzech pozycjach i wszystko by się zgadzało, każdy by grał. Ale planowane przez trenera ustawienie 4-2-3-1 zaczęło przybierać formę 4-3-3. Rafa zaczął występować na prawym skrzydle i zepchnął Polaka na sam dół hierarchii.

Dalej czytamy: – Trudno sobie wyobrazić, żeby w styczniu nikt z tej grupy siedmiu ofensywnych zawodników nie odszedł. Na ten moment głównym kandydatem do rozstania jest Jakub Kamiński. Do stycznia ma jednak jeszcze czas, by przesunąć się w hierarchii wyżej.

Reklama

Nieco większym optymistą jest dziennikarz Davide Araujo, który przypomina o wszechstronności Kamińskiego w kontekście jego wejścia na pozycję prawego obrońcy w spotkaniu ligowym z Maritimo. No ale w sumie marna to pociecha dla reprezentanta Polski, jeśli Benfica zatrzyma go jako zapchajdziurę.

***

Reklama

Jan Urban z pewnością spogląda na klubowe kłopoty Kamińskiego z niepokojem. Za jego kadencji były piłkarz Lecha Poznań był pewniakiem do gry w drużynie narodowej. Jesienią minionego roku 24-latek odwdzięczył się zresztą selekcjonerowi za zaufanie naprawdę udanymi występami w eliminacjach do mistrzostw świata. Pamiętamy przecież jego gole z Holandią i Finlandią. No ale wtedy Kamiński był w gazie, w Bundeslidze też często kierował piłkę do siatki. Teraz – znajduje się w dołku.

Czy trener Biało-Czerwonych spróbuje mu pomóc minutami w kadrze? To jest zawsze kontrowersyjne rozwiązanie, bo mecze reprezentacji Polski nie powinny być przecież traktowane jako ostatnia deska ratunku dla graczy znajdujących się pod formą. Z drugiej strony, Kamiński jak dotąd Urbana nie zawiódł.

Polski Związek Piłki Nożnej ogłosi powołania na najbliższe zgrupowanie reprezentacji Polski w piątek 18 września. Przed ekipą Biało-Czerwonych aż cztery mecze w Lidze Narodów: z Bośnią i Hercegowiną (25.09 w Warszawie), ze Szwecją (28.09 w Solnie), z Rumunią (02.10 w Warszawie) i znów z Bośnią (05.10 w Zenicy).

Reklama

fot. NewsPix.pl

12 komentarzy
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Jacek Zieliński docenił Górnika. „Nieprzypadkowy i zasłużony lider”

Braian Wilma
0
Jacek Zieliński docenił Górnika. „Nieprzypadkowy i zasłużony lider”
Ligue 1

Waldemar Kita rozważa sprzedaż FC Nantes. „Może nie jestem do tego stworzony”

Adrian Mańko
1
Waldemar Kita rozważa sprzedaż FC Nantes. „Może nie jestem do tego stworzony”

Inne ligi zagraniczne

Reklama