Szpiedzy śmieją się w twarz, a PZPN udaje, że nie widzi

Jakub Białek

24 września 2026, 17:01 • 5 min czytania 8

Reklama
Szpiedzy śmieją się w twarz, a PZPN udaje, że nie widzi

Polscy trenerzy nie krępują się przed szpiegowaniem rywali. Wysyłają swoich ludzi na treningi przeciwników, by obserwowali je z ukrycia albo sfilmowali przy pomocy drona bądź telefonu. Mariusz Misiura nie tylko nie wstydzi się takich praktyk, co wręcz wydaje się być z nich… dumny. Przed ostatnimi meczami dwukrotnie bez cienia zażenowania pochwalił się, jaki to jest spryciula. Takim metodom daleko do fair play, ale czy z drugiej strony można się dziwić szkoleniowcom, skoro PZPN nie nadąża za rzeczywistością?

Reklama

Kilka tygodni temu pracownicy Śląska Wrocław przyłapali jednego z trenerów Legii Warszawa na podglądaniu treningu. Marek Papszun zbagatelizował całą historię, sprowadzając ją do stwierdzenia, że co nie jest zabronione, jest dozwolone.

Trenerzy szpiegują i podglądają treningi

Robimy wszystko, co jest dozwolone, żeby rozpoznać przeciwnika. Jeżeli ktoś ma do nas jakieś zastrzeżenia i uważa, że działamy poza prawem, to są odpowiednie komisje, do których trzeba to kierować – odpowiadał trener Legii na konferencji prasowej.

Uznany szkoleniowiec odnosił się do tematu dopiero, gdy wybuchła afera i otrzymał o to pytanie od jednego z dziennikarzy. Analityk z jego sztabu został bowiem przyłapany na gorącym uczynku. Można zakładać, że gdyby tylko trener mógł, zatrzymałby wiedzę o tym niecnym i nie do końca uczciwym procederze tylko dla siebie.

Zupełnie inną postawę prezentuje Mariusz Misiura, który wręcz… chwali się podglądaniem rywali. Zupełnie o to niepytany, zdradził dziennikarzom dwukrotnie kulisy swojego warsztatu.

Reklama

Najpierw stwierdził przed starciem z Legią Warszawa:

Wiedzieliśmy od wczoraj, że dzisiaj Legia będzie miała trening w Lublinie i kluczem dla nas było, żeby ten trening zobaczyć.

Reklama

W podobne tony uderzył przed ostatnim meczem z wicemistrzem Polski:

– Mieliśmy okazję oglądać trening Górnika o godzinie 11:00, gdy przygotowywali stałe fragmenty gry. Szacunek dla sztabu Górnika, wszystko było odwzorowane tak, jak u nas wyglądało.

Misiura nie reagował na fakt, że ktoś go przyłapał. Nie otrzymywał też konkretnych pytań o szpiegowanie. On po prostu sam z siebie się do tego… przyznał.

Dlaczego szpiegowanie jest legalne?

Jedną sprawą jest ocena moralna Mariusza Misiury. Tę musi przeprowadzić każdy w zgodzie z samym sobą. Dla jednych będzie to postawa świadcząca o sprycie i nieszablonowym podejściu, dla innych zwykłe oszustwo. Autorowi tekstu bliżej jest do furtki numer dwa. Podobnie zresztą jak najważniejszym osobom w Górniku – trenerowi, jak i właścicielowi – którzy nie byli zachwyceni metodami szkoleniowca Motoru.

Reklama

– Ja tego nie rozumiem. Zupełnie nie pojmuję, jak można się tym jeszcze chwalić na konferencji prasowej – grzmiał Michal Gasparik. – Ja mam zupełnie inne podejście. Nie mam takiej potrzeby, po prostu skupiamy się na własnym zespole. Wydaje mi się, że tacy trenerzy pokazują w ten sposób trochę słabości i zdecydowanie nie jest to fair play.

W podobne tony uderzał Lukas Podolski, który przypomniał, że za identyczny incydent Southampton zostało w maju 2026 roku wyrzucone przez władze angielskiej ligi z finału barażów o Premier League.

Reklama

Ten tekst nie powstał jednak po to, aby potępiać Mariusza Misiurę, a żeby zwrócić uwagę na inny problem. Nie można dziwić się trenerom, że pomagają sobie w ten sposób, skoro przepisy PZPN w ogóle nie uwzględniają szpiegowania, które stało się w ostatnich miesiącach prawdziwą plagą polskiej piłki. Innymi słowy – według związkowych regulaminów podglądanie rywali jest dla trenerów takim samym narzędziem jak ćwiczenie stałych fragmentów czy analizowanie nagrań meczów.

I nieważne, czy mówimy o podglądaniu przy pomocy drona, staniu za płotem, wchodzeniu na drzewo z lornetką czy przebieranie się za obsługę stadionu, by tylko wyciągnąć jakąkolwiek informację. W przepisach PZPN na temat szpiegowania NIE MA PO PROSTU NIC.

Zgodnie z analizą Piotra Potępy z portalu Wrocławskie Fakty, w Regulaminie Dyscyplinarnym PZPN znajduje się jedynie ogólny zapis o „rażącym naruszeniu norm etyczno-moralnych”, za które grożą kary finansowe bądź licencyjne. Zapis ten nie odnosi się jednak wprost do szpiegostwa. Ewentualna sankcja w tym zakresie jest więc uzależniona od opinii (bądź widzimisię) orzekających.

Ante Simundża

Reklama

Trener Ante Simundża. On też nie jest zwolennikiem podglądactwa. Po złapaniu analityka Legii mówił na gorąco: „To nie jest normalne. Ja nigdy tego nie robiłem”. 

Trudno stwierdzić, co jest „rażącym naruszeniem norm etyczno-moralnych”. Wygląda jednak na to, że szpiegostwo nie mieści się w tym ogólnym hasełku. W ostatnich miesiącach ujawniono bowiem co najmniej kilka prób podglądania zajęć danej drużyny, mimo to PZPN nie zdecydował się ukaranie bądź nawet potępienie tego typu praktyk.

Trenerzy mogą więc w tym zakresie robić, co chcą. Czy należy zatem dziwić się Papszunowi, że wysyła jednego z analityków do Wrocławia, by nakręcił trening? Czy można dziwić się Misiurze, że ogląda trenującą Legię czy Górnika, a później wręcz ostentacyjnie o tym opowiada, licząc zapewne na poklask?

Oczywiście, że nie. Przepisy PZPN nie nadążają nad rzeczywistością. Szpiegowanie to dziś realny problem polskiej piłki. W innych krajach za podglądanie można zostać wykluczonym z rozgrywek, a w Polsce nie jest ono nawet jakkolwiek uwzględnione w regulaminach. To naprawdę naturalne, że później trenerzy śmieją się kibicom i kolegom po fachu w twarz, opowiadając o zagrywkach, którym daleko do fair play.

Reklama

PZPN-ie – obudź się. I nie mamy na myśli dobudzenia się po kolejnej zakrapianej imprezie zorganizowanej przy okazji meczu. Czekamy na stosowną reakcję i dostosowanie związkowych przepisów do brudnej rzeczywistości.

Inną sprawą jest to, że jeśli Motor Misiury wygląda tak słabo przy szpiegowaniu, to nie chcemy wiedzieć, jak źle byłoby bez podpatrywania przeciwników… Z całkiem ciekawej drużyny, jaką Lublinianie byli pod trenerem Stolarskim, stają się drugą Wisłą Płock, czyli drużyną nijaką, niemrawą, nudną i bezbarwną. Zupełnie serio – może lepiej byłoby, panie trenerze, skupić się na grze własnego zespołu, zamiast na rywalach?

Jeśli szpiegowanie ma prowadzić pana zespół do takiej gry, nie ma najmniejszego sensu.

Reklama

Fot. Newspix.pl

8 komentarzy
Jakub Białek

Ogląda Ekstraklasę jak serial. Zajmuje się polskim piłkarstwem. Wychodzi z założenia, że luźna forma nie musi gryźć się z fachowością. Robi przekrojowe i ponadczasowe wywiady. Lubi jechać w teren, by napisać reportaż. Występuje w Lidze Minus. Jego największym życiowym osiągnięciem jest bycie kumplem Wojtka Kowalczyka. Wciąż uczy się literować wyrazy w Quizach i nie przeszkadza mu, że prowadzący nie zna zasad. Wyraża opinie, czasem durne.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Wisła Kraków i jej „Moneyball”. Kto zrobił najlepsze transfery? [VLOG]

Jakub Radomski
3
Wisła Kraków i jej „Moneyball”. Kto zrobił najlepsze transfery? [VLOG]