Ellis Simms nie znalazł się wśród zawodników powołanych przez Jana Urbana na listopadowe mecze reprezentacji Polski. Napastnik Coventry City ma już polskie obywatelstwo i komplet dokumentów uprawniających go do gry w biało-czerwonych barwach, ale na razie nie przekonał selekcjonera. Powód? Bardzo prozaiczny.
25-latek ma polskie korzenie i deklarował chęć reprezentowania naszego kraju. Formalnych przeszkód do jego powołania już nie ma, jednak sytuacja sportowa nie przemawia obecnie na jego korzyść. W tym sezonie Simms wystąpił zaledwie w czterech spotkaniach Premier League, w których zdobył jedną bramkę.
Jan Urban przyznał, że sztab reprezentacji od dłuższego czasu zna sytuację napastnika i przyglądał się jego występom, choć możliwości obserwacji były ograniczone.
– Wiemy o jego sytuacji od dłuższego czasu. Był obserwowany, ale nie za często, bo nie grał – wyjaśnił selekcjoner podczas programu na platformie PZPN+, w rozmowie z Mają Strzelczyk (TVP) i Tomaszem Włodarczykiem (Meczyki).
Urban jasno postawił sprawę. Simms musi grać
Trener reprezentacji podkreślił, że samo uzyskanie polskiego obywatelstwa nie daje piłkarzowi żadnego pierwszeństwa przy powołaniach. Simms może zostać zaproszony na zgrupowanie, ale najpierw musi regularnie występować w klubie.
– Ma obywatelstwo, paszport, mógłby być powołany, ale nie gra. To, że dostał obywatelstwo, go nie faworyzuje. Jak będzie grał, to przyjedzie. Nie jesteśmy dziećmi, żeby się oswajał. Dla młodego debiutanta zobaczenie, jak funkcjonuje kadra, jest bardzo ważne. W tym przypadku nie – zaznaczył Urban.
Selekcjoner nie zamknął jednak napastnikowi drogi do reprezentacji. Warunek jest jasny: poprawa sytuacji w Coventry i regularna gra.
– Simms jest do naszej dyspozycji, możemy go powołać, ale musi spełniać warunki sportowe – podsumował trener kadry.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix