Najbardziej rozgrzewać miała nas dziś rywalizacja Natalii Maliszewskiej na 500 metrów w short tracku. To była nasza – mała, ale jednak – nadzieja medalowa. Natalii nie udało się jednak wejść nawet do półfinału. Znalazł się tam jednak Michał Niewiński. I choć rankingiem odstawał od rywali, to ambitnie walczył.
Short track nie dla nas. Niewiński i Maliszewska nie zdobyli medali
Natalia Maliszewska największe szanse na medal miała… cztery lata temu w Pekinie. Ale wtedy dopadł ją COVID, po wielu zamieszaniach przegapiła swój koronny dystans, czyli 500 metrów. Potem się już nie pozbierała i na pozostałych dwóch – 1000 i 1500 metrów – nie miała wielkich szans. Na włoskie igrzyska przyjechała w słabszej formie, ale specyfika short tracku jest taka, że wiele da się nadrobić doświadczeniem.
Natalii się jednak nie udało.
Po części to pewnie wina kwalifikacji. Tam weszła z niższej pozycji, przez co dziś startowała z piątego toru. A stamtąd trudno jest atakować, zwłaszcza na najkrótszym z dystansów. Natomiast Maliszewska walczyła, atakowała… tyle że straciła równowagę. Bez kontaktu z rywalką, nie było więc mowy o tym, by mogła wejść do półfinału decyzją sędziów. Po raz kolejny jej olimpijski sen zakończył się na etapie ćwierćfinału – to trzecie igrzyska Natalii, nigdy nie była jeszcze dalej.
Natalia Maliszewska bardzo chciała. Chyba za bardzo 😞#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 pic.twitter.com/zf6MK7kGZn
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 12, 2026
Niewiński z kolei jest na swoich drugich igrzyskach. To wciąż młody zawodnik, w tym roku skończy 23 lata, jeszcze niedawno jeździł – z dobrymi efektami – na mistrzostwach świata juniorów. Ma też już medale seniorskich imprez, ale wszystkie ze sztafety. Prawda jest tak, że na liczyliśmy głównie na Felixa Pigeona – choć ten ma pokazać się głównie nie na 1000, a na 500 metrów – ale ten przepadł w kwalifikacjach. Został za to Niewiński, który świetnie przejechał swój wyścig eliminacyjny.
W ćwierćfinale za to – jak Maliszewska – upadł. Ale upadł z pomocą rywala. Sędziowie długo przyglądali się tej – i drugiej, która miała miejsce pod koniec jego biegu na 1000 metrów – sytuacji. Ta była skomplikowana tym bardziej, że upadek Polaka spowodowała… Włoch. A więc reprezentant gospodarzy. Trzeba więc było to przeanalizować najdokładniej, jak tylko się dało. Sędzia jednak w końcu wyszedł i orzekł: dyskwalifikacja Włocha, Polak przechodzi dalej!
Włoch wyciął Polaka, ale sędzia wszystko zweryfikował ❗️
Dyskwalifikacja, gwizdy i awans Michała Niewińskiego do półfinału ❗️#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 pic.twitter.com/ImjIgeYne4
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 12, 2026
Tyle że – jak i Natalia w ćwierćfinale – Michał w walce o finał startował z piątego pola. Nie szarżował, ustawił się na końcu stawki i czekał na moment. Tego momentu się doczekał – upadł jeden z rywali, Niewiński zdołał go ominąć i zrobił to jeszcze na tyle sprytnie, że wyprzedził kolejnego. Tyle że dojechał do mety trzeci. I niestety choć walczył ambitnie, to ani nikt przed nim nie został zdyskwalifikowany, ani on nie został przesunięty do finału A.
Została mu rywalizacja o miejsca w finale B.
A w finale B na igrzyskach… nie było jednak do tej pory żadnego naszego short trackowca. Więc choć mały, to też sukces. Pytaniem pozostawało, czy Michał zdoła dorzucić cokolwiek dla Polski do klasyfikacji punktowej igrzysk – innymi słowy, czy skończy tę imprezę w TOP 8.
Niestety – nie udało się. Skończył czwarty w swoim biegu, czyli 9. ogółem. Ale jako się rzekło: to i tak historyczny wynik dla polskiego short tracku.
Choć mamy nadzieję, że nie będzie to najlepszy rezultat na tych igrzyskach.
Fot. Newspix