Do 90. minuty Fiorentina prowadziła z Interem w Mediolanie i była bliska sprawienia ogromnej sensacji. Ale mistrzowie Włoch w tym sezonie są mistrzami w odrabianiu strat i udowodnili to ponownie. Po dwóch golach w doliczonym czasie gry zwyciężyli 2:1, a decydujące trafienie z rzutu karnego zdobył Piotr Zieliński.
Rywale z dwóch biegunów
Dla Mediolańczyków najważniejszą informacją tego tygodnia było przełamanie się w Lidze Mistrzów. Choć z Szachtarem Donieck w środę nie szło im łatwo, to po golu Carlosa Augusto w ostatnim kwadransie Włosi pokonali Ukraińców 1:0. Na krajowym podwórku nie trzeba było się rehabilitować, a po prostu podtrzymać passę – gospodarze przystąpili do niedzielnego starcia mając sześć wygranych i remis w siedmiu spotkaniach.
Fiorentina natomiast – pomimo ciekawych nazwisk w składzie – zawodzi drugi sezon z rzędu. Po perturbacjach związanych z szybkim zwolnieniem trenera Fabio Grosso i powrotem Paolo Vanolego, do tej pory Toskańczycy wygrali tylko raz – z Venezią. Z raptem czterema punktami na koncie przed tą kolejką otwierali strefę spadkową, a dodatkowo byli po dwóch porażkach z rzędu – 1:3 z Como i 1:2 z Genoą
Najpierw sennie, a potem De Gea
Faworyt meczu w Mediolanie mógł zatem być tylko jeden. Cristian Chivu tym razem, podobnie jak z Szachtarem, posadził Piotra Zielińskiego na ławce rezerwowych. Oprócz Nicolo Barelli i Hakana Calhanoglu, w drugiej linii Nerazzurrich znalazło się też miejsce dla utrzymującego wysoką formę pomimo upływu lat Henricha Mychitariana.
Pierwsze pół godziny spotkania na największym włoskim stadionie było dość senne. Raz całkiem blisko bramki główkował Carlos Augusto, ale i tak niecelnie. Goście nie zapędzali się zbyt często w pole karne Interu, nie posłali też żadnego celnego strzału na bramkę debiutującego w barwach Nerazzurrich Ivana Provedela.
Mediolańczycy rozgrywali piłkę, choć długo nic z tego nie wynikało. Dużo bardziej energiczny był już natomiast ostatni kwadrans przed przerwą. W 35. minucie Marcus Thuram poradził sobie z Marinem Pongraciciem i uderzył celnie, ale świetnie interweniował David de Gea. Hiszpan jeszcze większym kunsztem popisał się w kolejnej akcji – w absolutnie fenomenalny sposób zbił ręką piłkę posłaną z najbliższej odległości przez Pio Esposito.
Inter poczuł wiatr w żaglach i próbował objąć prowadzenie jeszcze w pierwszej połowie. Kolejny celny strzał Thurama ponownie obronił jednak De Gea. Po długim okresie rozkręcenia się tego meczu, głównie dzięki postawie swojego bramkarza Fiorentina zachowała po 45 minutach bezbramkowy remis na arenie mistrzów Włoch.
Equilibrio a San Siro ⚖️
#SerieAEnilive #InterFiorentina https://t.co/kNQ8VpEZwS
— Lega Serie A (@SerieA) October 25, 2026
Cudowny gol Jimeneza
Ani Chivu, ani Vanoli na drugą odsłonę nie zdecydowali się na przeprowadzenie jakichkolwiek zmian. Stroną wiodącą pozostali gospodarze. Najpierw – po podaniu Carlosa Augusto z lewej flanki – Thuram chybił nieznacznie, starając się musnąć piłkę w kierunku bramki De Gei. Potem Francuz ponownie starał się pokonać Hiszpana, ale jego mocne uderzenie trafiło prosto w golkipera.
Minęła już ponad godzina gry i w dalszym ciągu utrzymywał się bezbramkowy remis. Można się było zacząć zastanawiać, czy seria Interu bez wyniku 0:0 w lidze, która trwa od 13 lutego 2023 i 135 meczów, nie jest aby przypadkiem zagrożona.
Aż nagle, w 65. minucie, Alex Jimenez ni stąd, ni zowąd zdecydował się kropnąć prawą nogą sprzed pola karnego Interu. Piłka wylądowała w okienku, Provedel mimo próby interwencji nie miał żadnych szans, żeby poradzić sobie ze wspaniałym uderzeniem Hiszpana. Stadion w Mediolanie zastygł w szoku. Choć nic na to nie wskazywało, to Fiorentina objęła prowadzenie.
𝐆𝐎𝐎𝐎𝐋𝐀𝐙𝐎 💣🤯
Alejandro Jimenez odpalił prawdziwą rakietę! 🚀 Fiorentina prowadzi, jak odpowie Inter? 🔥 #włoskarobota 🇮🇹 https://t.co/80nedkDZHk
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) October 25, 2026
Inter nie odpuścił
Mediolańczycy po tym zimnym prysznicu szybko wzięli się do roboty. Aktywny Thuram wpadł pole karne i przewrócił po starciu Vierym, ale sędzia Maurizio Mariani nie wskazał na wapno. Po chwili Calhanoglu dośrodkował z rzutu wolnego, a główkował Carlos Augusto, ale futbolówka odbiła się jedynie od górnej części poprzeczki i opuściła boisko.
W 72. minucie Brazylijczyk znów oddał strzał głową i jeszcze raz trafił w poprzeczkę, wręcz w to samo miejsce. Z każdą kolejną akcją Inter podkręcał tempo świadomy, że czas się kończy. Kto jak kto jednak, ale Nerazzurri mają ogromne doświadczenie w gonieniu wyniku – w tym sezonie wygrali już trzy spotkania, w których przegrywali – z Udinese, Napoli i Bologną – a także zremisowali 2:2 z Romą, choć rywale prowadzili już dwiema bramkami.
Na niespełna ostatni kwadrans na boisku pojawił się Zieliński. Polak zmienił Calhanoglu. Goście zaczęli jednak umiejętnie uspokajać grę i napór mistrzów Włoch mocno się zmniejszył. Reprezentant Polski dopiero w 89. minucie podał sprytnie w pole karne, a do sytuacji strzeleckiej doszedł Petar Sucić. Kolejny jednak raz obronną ręką wyszedł z zagrożenia De Gea.
Sytuacja wreszcie się zmieniła, kiedy rozpoczął się doliczony czas gry. Thuram oddał swój czwarty celny strzał w tym meczu i w końcu udało mu się odnaleźć drogę do bramki. Tuż po przekroczeniu linii pola karnego, Francuz oddał niezbyt mocne, ale precyzyjne uderzenie po ziemi lewą nogą. Tym razem golkiper Violi był już bezradny.
Zieliński rozstrzygnął mecz!
To nie był koniec. W jednej z kolejnych akcji Victor Valdepenas powalił Thurama w polu karnym i sędzia podyktował „jedenastkę”. Wielka odpowiedzialność w 98. minucie przypadła Zielińskiemu. Polak podszedł do kluczowej piłki i posłał ją bardzo mocno pod poprzeczkę. Utonął w objęciach kolegów, a stadion rozpoczął świętowanie kolejnej udanej pogoni Nerazzurrich.
🇵🇱 PIOTR ZIELIŃSKI ZA TRZY PUNKTY Z KARNEGO! 🎯
Wytrzymał to i huknął nie do obrony! 😮💨 Rimonta Interu w doliczonym czasie gry! 💥 #włoskarobota 🇮🇹 https://t.co/h7bDpXYULV
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) October 25, 2026
Mediolańczycy zdobyli w tym sezonie Serie A już 13 z 22 punktów, odrabiając straty w trakcie spotkania. Tym samym utrzymują pozycję lidera mając taki sam dorobek co Lazio, ale lepszy bilans bramkowy. Fiorentina nadal zalega natomiast w strefie spadkowej.
Fot. Newspix