Reprezentant Polski musi zostać w klubie. PZPN potwierdził

Patryk Idasiak

28 maja 2026, 11:34 • 3 min czytania 5

Reklama
Reprezentant Polski musi zostać w klubie. PZPN potwierdził

Polska zagra 31 maja z Ukrainą, a 3 czerwca z Nigerią. Jako, że są to spotkania towarzyskie, to Jan Urban postanowił dać szansę kilku debiutantom. Nie zabrakło również takich reprezentantów kraju, których każdy się spodziewał. Jeden z nich nie zagra w pierwszym sparingu, ponieważ… musi zostać w klubie.

Reklama

Większość kadrowiczów zakończyła już swoje sezony. Nie mają przerwy za to jeszcze w Belgii, dlatego Michał Skóraś nie pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski.

Skóraś ma jeszcze ważny mecz

31 maja o godzinie 17:30 Polska zagra towarzysko z Ukrainą we Wrocławiu. Michał Skóraś musiałby się rozdwoić, ponieważ ma jeszcze bardzo ważny klubowy mecz o… 18:30. No i nie dostał pozwolenia od klubu, będzie więc musiał zostać. Zatem kiedy on będzie zaczynał, jego koledzy z kadry wyjdą na drugą połowę.

Zawodnik ma jeszcze obowiązki w swoim klubie, 31 maja gra mecz w Belgii. Michał dołączy do nas już w warszawskiej części zgrupowania, przyleci od razu do stolicy. To nie jest żadne zaskoczenie, mieliśmy kontakt z jego klubem i tak było ustalone – powiedział PAP-owi rzecznik kadry Emil Kopański.

Reklama

W Belgii liga jest dość skomplikowana, ale postarajmy się uprościć. Po podziale na trzy grupy – mistrzowską, środkową i o utrzymanie, w tej drugiej gra się jeszcze o awans do Ligi Konferencji. Najpierw trzeba zająć siódme miejsce i to też udało się Genkowi. Natomiast to nie wystarczy. Trzeba jeszcze wygrać baraż z zespołem, który grupę mistrzowską zakończył na piątej lokacie. No więc w ten sposób będziemy mieli starcie Gent – Genk.

Jest tam ważnym ogniwem

Skóraś występuje w Gent, zatem zadaniem jego zespołu jest obronienie tego miejsca. No a reprezentant Polski jest bardzo ważnym ogniwem w drużynie, odkąd zmienił klubowe barwy. Zaliczył już ok. 2800 minut we wszystkich rozgrywkach i stanowi o sile zespołu Rika De Mila. Gra on tam różnie – albo na prawym skrzydle, albo prawym wahadle. Sezon zasadniczy zaczynał z kolei z lewej strony. Na pewno jest graczem bardzo uniwersalnym.

Polak ma już na koncie dwucyfrową liczbę asyst we wszystkich rozgrywkach, ale trzeba przyznać, że w play-offach trochę obniżył loty, bo zanotował tam tylko jedną w ponad 720 minut. Tyle, że Gent gra w fazie mistrzowskiej i mierzyło się z samymi silnymi ekipami, więc łatwo nie było. I to aż tak, że drużynie Skórasia… nie udało się wygrać ani jednego meczu na dziesięć. Na szczęście dla niej KV Mechelen wcale nie było lepsze i za wiele nie odrobiło. A szóste miejsce już prawa do gry w barażu nie dawało.

Reklama

Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore

No więc Skóraś pyknie jeszcze ten mecz i ma wpaść na sparing z Nigerią.

Kiedyś Zbigniew Boniek potrafił zagrać dwa mecze w jeden dzień. Wyszedł na murawę niecałą dobę po rozegraniu finału Pucharu Europy z Liverpoolem. „Zibi” poleciał do Tirany, strzelił gola, a spał może z dwie godziny, jak wspominał Dariusz Szpakowski w Przeglądzie Sportowym Onet. Dzisiaj taka praktyka by już nie przeszła, meczów napakowanych w kalendarzu jest bowiem do granic wytrzymałości.

Fot. 400mm.pl

Reklama
5 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama