Rangersi niegotowi nawet na Ligę Europy? „Musimy być szczerzy”

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

14 sierpnia 2026, 12:54 • 4 min czytania 2

Reklama
Rangersi niegotowi nawet na Ligę Europy? „Musimy być szczerzy”

W weekend Derek McInnes został pierwszym trenerem w historii Rangersów, który zaczął kadencję od trzech meczów bez wygranej. Po porażce z Hibernian apelował jednak o spokój, mówiąc, że jego zespół „nie jest tak słaby, jak ludzie myślą”. Odpadnięcie z Ligi Europy sprawiło, że jego pomeczowe wypowiedzi zmieniły się o 180 stopni. Teraz stwierdził, że ma wątpliwości, czy Rangersi są w tej chwili w stanie rywalizować na tym poziomie, nie mówiąc już o Lidze Mistrzów. 

Reklama

Nie no, ale gorszego trenera Russella Martina to już chyba nie będziemy mieli – zapewne pomyślała zeszłej jesieni część kibiców Rangersów. Na tym stanowisku wytrwał zaledwie 123 dni, co jest niechlubnym rekordem klubu. Nikt też w ponad 150-letniej historii „The Gers” nie miał tak małego współczynnika zwycięstw. Martin poprowadził Rangersów w 17 meczach i wygrał tylko 29% z nich. Jego bilans na Ibrox to 5-6-6.

Rangersi niegotowi nawet na Ligę Europy?

Derek McInnes podjął się jednak próby przebicia „wyczynu” swojego poprzednika. Na razie jest pierwszym trenerem w dziejach „The Gers”, który kadencję zaczął od czterech meczów bez zwycięstwa. 1:1 zremisował także w debiucie z Dundee United, a 1:2 przegrał też z Hibernian. Porażka z zespołem z Edynburga była historyczna, ponieważ „Hibs” po raz pierwszy odnieśli trzecią z rzędu wygraną na Ibrox. Po porażce z Hearts, derbowym rywalem jego poprzedniego pracodawcy, 55-latek mówił, że Rangersi „nie są tak słabi, jak ludzie myślą”.

Reklama

Po klęsce z Jagiellonią perspektywa byłego piłkarza „The Gers” zdaje się jednak nieco zmieniać. Po końcowym gwizdku stwierdził, że ma wątpliwości, czy Rangersi są w tej chwili gotowi nawet na Ligę Europy. Nie mówiąc już o celu numer jeden – Lidze Mistrzów.

– Musimy być szczerzy. Ten klub został stworzony z myślą o Lidze Europy i Lidze Mistrzów, taki jest cel. Ale nie jestem pewien, czy drużyna jest w pełni na to gotowa. Boli mnie to, że to mówię. Boli. Musimy wnieść do zespołu więcej jakości i pewności siebie. Nie takiego wyniku chcieliśmy – mówił zawodnik Rangersów z lat 1995-2000 podczas pomeczowej konferencji prasowej.

„Brak inteligencji”

Kiedy sędzia oznajmił koniec meczu, na Ibrox pojawiło się ogłuszające buczenie. McInnes przyznał, że reakcja kibiców była „uzasadniona”. Choć jego zdaniem dobrze się stało, że Rangersi odrobili jednobramkową stratę jeszcze przed przerwą, „Jagiellonia trochę przestraszyła” gospodarzy. Ocenił, że „trochę niepokoju” pojawiało się szczególnie wtedy, gdy piłka była „martwa” lub miała miejsce faza przejściowa. Następnie stwierdził, że „The Gers” ponownie grali tylko przez pierwsze 45 minut, co w poprzednim sezonie było regularnie stawianym im zarzutem.

– W zeszłym sezonie po dobrych 45 minutach albo nie było kontynuacji tego, albo pojawiały się momenty. Musimy być szczerzy, to już ciąg dalszy tego problemu. W czterech rozegranych meczach mieliśmy kilka dobrych momentów, ale to nie wystarczyło. Nie było wystarczająco dobrego występu przez 90 minut – kontynuował wicemistrz Szkocji z poprzedniego sezonu.

Reklama

McInnes dodawał, że „przeraził” go sposób, w jaki jego zawodnicy stracili bramkę. Przypomnijmy, że Anders Klynge wrzucił piłkę z lewej strony pola karnego na dalszy słupek, a tam Nik Precel głową pokonał Ivora Pandura. Chwilę wcześniej futbolówkę swobodnie z prawego sektora do Duńczyka przerzucił Kajetan Szmyt. Rodrigo Conceicao mógł natomiast na luzie przerzucić piłkę do Szmyta z lewego sektora.

– To niewytłumaczalne, że nie faulujemy, nie przerywamy akcji ani nie neutralizujemy jej w bezpieczny sposób. To nie brak zawodników. To brak inteligencji. Po prostu sfauluj i przerwij atak. Kiedy wyrównali, było po prostu strasznie ciężko. Zawodnicy stracili pewność siebie i sytuacja stała się nieco rozpaczliwa. Myślałem, że po prostu straciliśmy spokój. Dyszeliśmy i sapaliśmy – grzmiał.

Reklama

Czas ucieka

W najbliższy weekend Rangersi ponownie zagrają na Ibrox, gdzie nie wygrali od 4 kwietnia. Od czasu triumfu nad Dundee United na swoim stadionie zaliczyli remis i trzy porażki. Teraz do Glasgow przyjedzie St. Mirren, które w poprzednim sezonie dopiero po barażach wywalczyło utrzymanie. „The Gers” podejmą St. Mirren w ramach 1/8 finału Pucharu Ligi. McInnes stwierdził, że margines błędu już się skończył.

– To, co zaprezentowano w poprzednim sezonie, nie było wystarczająco dobre, dlatego skończyło się trzecim miejscem. Pracę podejmuje się z jakiegoś powodu. Podejmuje się ją, by spróbować zmienić coś na lepsze, a czasami dlatego, że sprawy nie mają się najlepiej. Musimy szybko ruszyć we właściwym kierunku, nie ma co do tego wątpliwości. Powinniśmy wygrać ten mecz. Jagiellonia to niezły zespół, świetnie prowadzony i mający dobrych piłkarzy, ale Rangersi w szczytowej formie powinni wygrać ten dwumecz. Mamy robotę do wykonania.

Reklama

Rangersi pierwszy raz w historii zagrają w Lidze Konferencji. O fazę ligową powalczą z czeskim Jabloncem, który wyrzucił za burtę łotewski RFS Ryga. „The Gers” będą gospodarzem pierwszego meczu. Jagiellonia natomiast jest na autostradzie do fazy ligowej Ligi Europy. Czeka ją dwumecz z mistrzem Gruzji – Iberią Tbilisi. Pierwszy mecz odbędzie się w Białymstoku.

Reklama

fot. Newspix

2 komentarze
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Mateusz Skrzypczak wystawił sobie ocenę. Odniósł się do krytyki

Braian Wilma
0
Mateusz Skrzypczak wystawił sobie ocenę. Odniósł się do krytyki

Liga Europy

Reklama