Pucharowy pogrom Ekstraklasy trwa. Katastrofa Stępińskiego

Marcin Długosz

29 października 2026, 19:26 • 4 min czytania 21

Reklama
Pucharowy pogrom Ekstraklasy trwa. Katastrofa Stępińskiego

Dzień jak co dzień w Pucharze Polski, czyli wykruszają się kolejne zespoły z Ekstraklasy. Wcześniej przegrał Radomiak Radom, teraz za burtą jest też Korona Kielce. Ekipa Roberta Kolendowicza przegrała na wyjeździe 1:2 z Polonią Warszawa. Absurdalne pudło zanotował Mariusz Stępiński i ono z pewnością zostanie mu w pamięci.

Reklama

Ekstraklasa się wykrusza

Dla klubów, których kibice mieli kiedyś nawet oficjalną zgodę, było to pierwsze oficjalne spotkanie od trzynastu lat. Ostatni raz Polonia zmierzyła się z Koroną w 2013 roku, tuż przed tym, jak pożegnała się z Ekstraklasą, do której nie wróciła jeszcze do teraz. Tak wtedy, jak i teraz Czarne Koszule prowadził Piotr Stokowiec.

Spiker na stadionie warszawskiego klubu przed meczem zapowiedział, że to „przedsmak Ekstraklasy”. Wielką ambicję Polonii stanowi awans, natomiast dla Kielczan – po bogatym oknie transferowym – liczą się dużo wyższe cele. W lidze idzie średnio, przez co Robert Kolendowicz zastąpił Jacka Zielińskiego. W debiucie pokonał 1:0 GKS Katowice, a w stolicy posłał do gry podstawowy skład.

Puchar Polski robi się coraz przystępniejszą drogą do Europy z perspektywy klubów Ekstraklasy. Korona w przypadku zwycięstwa mogła zostać dopiero piątym zespołem z najwyższej ligi w 1/8 PP. I jednocześnie przedostatnim lub ostatnim.

Co zrobił Mariusz Stępiński?!

W kieleckich szeregach na początku najaktywniejszy był Michael Ameyaw, chociaż spotkanie zaczęło się od strzału Ilkaya Durmusa i interwencji na raty Rafała Mamli. Potem zawodnik Kielczan najpierw uderzył ponad poprzeczką, a następnie po jego próbie musiał się wysilić Henrich Ravas.

Reklama

Istotna sytuacja wydarzyła się w 27. minucie. Mamla popisał się znakomitą interwencją po główce Kacpra Kostorza, ale po chwili Dani Vega mocno wstrzelił piłkę w pole bramkowe, a Marcel Pięczek dał się trafić i zaliczył gola samobójczego. To z perspektywy Kielczan byłoby może jeszcze do przełknięcia, gdyby w lepszej formie znajdował się ich kapitan – Mariusz Stępiński. Tymczasem napastnik pokazał się z najgorszej możliwej strony.

Najpierw zmarnował dośrodkowanie Wiktora Długosza i to jeszcze było nic. W następnej akcji chybił w doskonałej sytuacji z bliskiej odległości – tego mógł się już wstydzić, ale niestety dla Korony szczyt nieskuteczności ich piłkarza dopiero miał nadejść. W 35. minucie Kamil Jakubczyk wpadł w pole karne i oddał strzał, który z linii bramkowej wybił David Olafsson, a piłka trafiła wprost pod nogi Stępińskiego. Ten, zamiast natychmiastowo wyrównać, najpierw przyjął futbolówkę, a dopiero po chwili oddał strzał, który dzięki takiemu zwlekaniu zablokował Jakub Budnicki.

Reklama

Do przerwy pierwszoligowiec utrzymał prowadzenie. Zawdzięczał to jednak w dużej mierze indolencji strzeleckiej Stępińskiego, który zmarnował trzy sytuacje, z czego jedną w sposób nieprawdopodobny.

Polonia pokonała Koronę

Na drugą połowę kapitan Kielczan już nie wyszedł – zastąpił go Daniel Bąk. Nim jednak Korona pomyślała o jakimkolwiek odrabianiu strat, było już 2:0 dla Czarnych Koszul. Po kolejnej dobrej intwencji Mamli, goście nie potrafili oddalić zagrożenia, przez co Vega zagrał do Kostorza, a ten obrócił się i zapakował piłkę pod poprzeczkę.

Reklama

W międzyczasie przez moment niespokojnie zrobiło się na trybunach. Kibice Korony, którzy zaczęli doping od drugiej połowy, wywiesili transparent przeciw Polonii, na co fani gospodarzy zareagowali próbą konfrontacji. Sytuację bardzo szybko załagodziła jednak obecność policji.

A na boisku działo się sporo. Już w 51. minucie kontaktowego gola dla Kielczan strzelił Bąk, który głową wykorzystał dośrodkowanie Wiktora Długosza. Zespół Kolendowicza ponownie znalazł się w grze o awans.

Reklama

Korona starała się zachować inicjatywę dążąc do wyrównania, ale brakowało jej konkretów. Otwierając się, drużyna z Kielc mogła się nadziać na kontrę, ale dobrą sytuację zmarnował Budnicki. Pod drugą bramką bliski celu był Długosz, jednak jego strzał z rzutu wolnego nieznacznie minął słupek bramki Ravasa.

O włos Kielczanie byli w 75. minucie. Camilo Mena w swoim stylu wszedł w pole karne z prawego skrzydła do strzału lewą nogą, ale trafił jedynie w słupek. Drużyna Kolendowicza do samego końca kręciła się w pobliżu pola karnego Polonii, ale ostatecznie swojego losu już nie odmieniła. A mogła przegrać jeszcze wyżej, ale gospodarze nie wykorzystali kontry w doliczonym czasie gry.

Reklama

Tegoroczny Puchar Polski przynosi prawdziwy pogrom klubów Ekstraklasy. A przypomnijmy, że zwycięzca PP ma zapewnioną fazę ligową co najmniej Ligi Konferencji. Jesień w pucharach dla kogoś z niższej ligi? Szanse rosną z każdym kolejnym takim rozstrzygnięciem jak w Warszawie.

Polonia Warszawa – Korona Kielce 2:1 (1:0)

  • 1:0 – Pięczek 27′ (s.)
  • 2:0 – Kostorz 48′
  • 2:1 – Bąk 51′

Fot. Newspix

21 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Real zdecydowany na pierwszy przyszłoroczny transfer. Chodzi o wielki talent

Braian Wilma
0
Real zdecydowany na pierwszy przyszłoroczny transfer. Chodzi o wielki talent
La Liga

„Spowodowałem incydent dyplomatyczny”. Autor mema o Mbappe przerwał milczenie

Braian Wilma
3
„Spowodowałem incydent dyplomatyczny”. Autor mema o Mbappe przerwał milczenie

Piłka nożna

Reklama
La Liga

Real zdecydowany na pierwszy przyszłoroczny transfer. Chodzi o wielki talent

Braian Wilma
0
Real zdecydowany na pierwszy przyszłoroczny transfer. Chodzi o wielki talent
La Liga

„Spowodowałem incydent dyplomatyczny”. Autor mema o Mbappe przerwał milczenie

Braian Wilma
3
„Spowodowałem incydent dyplomatyczny”. Autor mema o Mbappe przerwał milczenie