Jeszcze kilka lat temu jeden z najbardziej utalentowanych chorwackich piłkarzy mógł trafić do Bundesligi za kwotę, która dziś wydaje się wręcz śmiesznie niska. Niemiecki gigant miał okazję pozyskać go za zaledwie 2-3 miliony euro, ale nie zdecydował się na taki ruch. Dziś wartość zawodnika jest nawet dwadzieścia razy większa, a eksperci widzą w nim przyszłego lidera reprezentacji Chorwacji. Kulisy tej historii ujawnił na Weszło były kadrowicz – Jurica Vranjes.
Vranjes szybko dostrzegł talent
Jurica Vranjes to postać doskonale znana kibicom niemieckiej piłki. Fanów Ekstraklasy lekko zawiedziemy, gdyż nie jest to żadna rodzina do dobrze znanego fanom najlepszej ligi świata Stojana Vranjesa. Jurica w trakcie swojej kariery występował między innymi w Bayerze Leverkusen, Werderze Brema i reprezentacji Chorwacji, z którą pojechał na mistrzostwa świata w 2006 roku. Po zakończeniu kariery pozostał blisko futbolu i zajmował się między innymi wyszukiwaniem młodych talentów. Na jego radar trafił chociażby Luka Vusković.
W wywiadzie Chorwat wrócił do historii związanej z obecnym zawodnikiem Hamburgera SV. Jak przyznał, już jako 15-latek był on oferowany Borussii Dortmund.
– Zadzwoniłem wtedy do Borussii Dortmund i powiedziałem im, że w Chorwacji mają swojego Josko Gvardiola, ale prawonożnego. Nie wierzyli, że jest piętnastolatek, który jest talentem, jakiego oni nie mają w Niemczech i jest w TOP 3 Europy na swojej pozycji. – mówi Vranjes.
Borussia nie była przekonana
Według byłego reprezentanta Chorwacji problemem nie były jedynie pieniądze. Borussia nie była przekonana, że tak młody zawodnik może być aż tak dobry. Vranjes ujawnił, że zainteresowanie młodym defensorem wykazywał również RB Salzburg. Ostatecznie jednak żaden z klubów nie zdecydował się na transfer.
– Może uznali, że 2-3 miliony euro to zbyt dużo na piłkarza w wieku 15-16 lat. Teraz jest wart 50-60 milionów euro. – stwierdził.
Zlatko Dalić on Luka Vušković:
“He had an excellent season, he has great potential, and in my opinion he will succeed Joško Gvardiol in every way.”
“He is intelligent and thinks well in a difficult position. We will see what we do with him against England, I believe he will… pic.twitter.com/B7bV3McBCk
— TheCroatian (@TheCroatian_) June 17, 2026
Kiedyś Radomiak, zaraz Premier League?
Polscy kibice mogą pamiętać Vuskovicia z dość nieoczywistego epizodu. W sezonie 2023/2024 obrońca trafił bowiem na wypożyczenie do Radomiaka Radom. Był wtedy nastolatkiem, ale szybko pokazywał ogromny potencjał, jaki w nim drzemie. Występy w Ekstraklasie pozwoliły mu zebrać cenne doświadczenie. W Polsce miał też do czynienia z prawdziwą szkołą życia. Debiut w Radomiaku? Oklep od Cracovii 0:6. Co prawda Vusković pojawił się na boisku już przy stanie 0:4, niemniej i tak nie było to łatwe przetarcie. Potem kolejne lekcje zbierał na stadionach w Grodzisku Wielkopolskim czy Gliwicach.
Teraz zwiedza nieco większe obiekty. W poprzednim sezonie Bundesligi wystąpił w 28 spotkaniach, w których strzelił aż sześć goli. Jego liczby robią ogromne wrażenie i coraz więcej zespołów przygląda się jego karierze. Formalnie Vusković dalej jest piłkarzem Tottenhamu.
Wielka kariera dopiero się zaczyna
Reprezentant Chorwacji rośnie z sezonu na sezon i zapewne kwestią czasu jest jego debiut w Premier League. Vranjes zwraca jednak uwagę, że Vusković posiada nie tylko ogromne umiejętności piłkarskie. Docenia on również jego charakter. Według niego Chorwat pozostał niezwykle skromnym i spokojnym człowiekiem. Na boisku jest prawdziwym wojownikiem, ale poza nim sprawia wrażenie wręcz nieśmiałego. To cecha, którą często wskazuje się u największych gwiazd światowego futbolu.
Patrząc na rozwój Vuskovicia, Borussia przegapiła naprawdę promocyjną ofertę. Być może młody Chorwat zagra jednak w Dortmundzie, natomiast kwota transferu z pewnością nie wyniesie dwóch milionów euro.
Fot. 400mm.pl