Powrót Pietuszewskiego, Kamiński z niczym. „Polski mur” triumfuje

Wojciech Górski

20 września 2026, 23:38 • 4 min czytania 0

Reklama
Powrót Pietuszewskiego, Kamiński z niczym. „Polski mur” triumfuje

Lider lepszy od wicelidera w starciu na szczycie ligi portugalskiej! Mecz ułożyła czerwona kartka dla Clementa Lengleta, dzięki której FC Porto pokonało Benficę 3:1. Całe spotkanie rozegrał duet Jan Bednarek – Jakub Kiwior, a w końcówce meczu po raz pierwszy w tym sezonie na boisku pojawił się Oskar Pietuszewski. Martwi fakt, że nawet gol z Milanem nie poprawił sytuacji Jakuba Kamińskiego. Ten nie otrzymał od trenera nawet minuty.

Reklama

„Polski” mecz w Portugalii, zgodnie z przewidywaniami, od pierwszej minuty rozpoczęli jedynie środkowi obrońcy FC Porto Jakub Kiwior oraz Jan Bednarek. Na ławce rezerwowych Smoków znalazł się, po raz pierwszy w tym sezonie, Oskar Pietuszewski, a na ławce Benfiki usiadł Jakub Kamiński.

Choć ostatni z nich rozegrał niedawno świetny mecz z Milanem (gol i asysta w Lidze Europy), to na razie nie zmieniło to raczej szczególnie hierarchi trenera Marco Silvy. Gdy w pierwszej połowie wydawało się, że zmieniony będzie musiał zostać Gianluca Prestianni, do rozgrzewki ruszył nie Kamiński, a Andreas Schjelderup. Prestianni ostatecznie pozostał na boisku.

Porto – Benfica. Czerwona kartka dla Lengleta

A na boisku działo się dużo i to od samego początku. Mecz toczył się w świetnym tempie, nie brakowało w nim agresywnych starć, a piłkarzom Porto – także szczęścia. To oni bowiem byli bliscy utraty pierwszej bramki, gdy pogubili się w rozegraniu piłki. Swój zespół uratował Rosario, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Później do bramki trafiło Porto, lecz Gabri Veiga wiedział, że nie ma nawet co się cieszyć po tym, jak piłka zatrzepotała w siatce. Jego strzał poprzedził faul kolegi z drużyny.

Reklama

Po pół godzinie gry Veiga miał już jednak pełne prawo do radości. Akcję bramkową rozpoczął Bednarek – długim, dobrym przerzutem na skrzydło do Pepe. Ten zagrał prostopadłe podanie do Veigi, który trochę szczęśliwie opanował piłkę w polu karnym, ale później już bez problemu pokonał bramkarza Benfiki.

Gospodarze prowadzili 1:0, co wyraźnie wytrąciło z równowagi gości. Ciśnienia nie wytrzymał Clement Lenglet, który jeszcze przed zmianą stron w idiotyczny sposób wyleciał z boiska. Podczas jednego starć z rywalem, już bez piłki, zwyczajnie uderzył go w ucho. Sędzia nie miał wyjścia – druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka.

Reklama

Trzy ciosy po przerwie

Tylko że grająca w dziesiątkę Benfica… długimi momentami potrafiła postawić się Porto. Tuż przed przerwą niezłą okazję miał Vangelis Pavlidis (uderzył obok bramki), a Kiwior tylko cudem uniknął żółtej kartki za faul z boku pola karnego.

Atakująca ambitnie Benfica do wyrównania doprowadziła w 51. minucie. To wtedy Prestianni posłał fantastyczne dośrodkowanie, a wchodzący z drugiej linii Alexander Bah uprzedził chwalonego ostatnio Diogo Costę. Z pozytywów? Za utratę gola trudno winić w tym wypadku duet polskich stoperów.

Ale remisowy wynik utrzymywał się zaledwie przez cztery minuty. Porto ruszyło do ataku i szybko wróciło na prowadzenie. Rosario zagrał w pole karne do Andre Silvy, ten właściwie chyba próbował dryblować, ale wyszło mu z tego świetne podanie do Victora Froholdta. I rezultat brzmiał już 2:1 dla Porto.

A po kolejnych kilku minutach – było już 3:1! Tym razem w świetnej sytuacji znalazł się In-beom Hwang i bombą pod poprzeczkę nie dał żadnych szans bramkarzowi Benfiki.

Reklama

Pietuszewski wraca, Kamiński tylko na ławce

W 85. minucie na boisku po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się wracający po kontuzji Oskar Pietuszewski. Młody skrzydłowy w doliczonym czasie zobaczył żółtą kartkę za… zbyt mocne celebrowanie przerwania akcji przeciwnika. Gracze Benfiki odebrali to jako prowokację w ich kierunku.

Z kolei Kamiński cały mecz spędził na ławce rezerwowych. Był to już trzeci kolejny ligowy mecz, w którym polski skrzydłowy nie dostał ani minuty, choć w międzyczasie pokazał się z dobrej strony w meczu Ligi Europy z Milanem.

Reklama

Dzięki wygranej Porto powiększyło przewagę nad drugą Benficą do pięciu punktów. Smoki wygrały dotychczas wszystkie siedem spotkań, Benfica – która wcześniej jedno spotkanie zremisowała – poniosła pierwszą porażkę.

Niepokonane w portugalskiej ekstraklasie są także Sporting i Santa Clara, ale oba zespoły mają na koncie po trzy remisy.

FC Porto – Benfica 3:1 (1:0)

  • 1:0 – Veiga 31′
  • 1:1 – Bah 51′
  • 2:1 – Froholdt 54′
  • 3:1 – Hwang 60′

Czerwona kartka: Lenglet 35′ (Benfica, dwie żółte)

Reklama
0 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ligue 1

Znowu ten Ferran Torres, znowu ten Marquinhos. PSG ma dwóch bohaterów

Patryk Idasiak
1
Znowu ten Ferran Torres, znowu ten Marquinhos. PSG ma dwóch bohaterów

Piłka nożna

Reklama
Ligue 1

Znowu ten Ferran Torres, znowu ten Marquinhos. PSG ma dwóch bohaterów

Patryk Idasiak
1
Znowu ten Ferran Torres, znowu ten Marquinhos. PSG ma dwóch bohaterów