Manchester City z Pucharem Anglii! Pozyskany w zimowym okienku transferowym z Bournemouth Antoine Semenyo rozpalił serca fanów The Citizens pięknym golem strzelonym piętą. Pogrążona w kryzysie Chelsea postawiła się mocarzom z Manchesteru, ale zdyscyplinowana taktyka to było zbyt mało. Tymczasowy trener Calum McFarlane musi obejść się smakiem, a dla ekipy z Etihad Stadium to już drugie trofeum w tym sezonie.
W pierwszej połowie długimi fragmentami trwało wzajemne sprawdzanie swoich sił i szukanie słabości rywali. Nieco więcej inicjatywy wykazywał Manchester City i w 27. minucie Erling Haaland strzelił nawet gola, ale sędziowie słusznie dopatrzyli się spalonego przy asyście Matheusa Nunesa.
Dosyć dużo było fizycznej walki w środku pola, w czym prym w barwach Chelsea wiedli Enzo Fernandez czy Moises Caicedo. Ekipie Guardioli, która była faworytem, niełatwo się przeciwko blisko siebie ustawionym zawodnikom Caluma McFarlane’a. Tymczasowy szkoleniowiec The Blues, który w tym sezonie już raz zremisował przeciwko Manchesterowi City, ponownie nieźle ustawił swój zespół.
Manchester City triumfuje na Wembley. Piętka Semenyo dała trofeum!
Swoimi rajdami defensywę Chelsea próbował rozerwać Jeremy Doku, ale często był powstrzymywany przez Wesleya Fofanę. W 23. minucie błąd popełnił jednak Reece James, który stracił piłkę na rzecz belgijskiego skrzydłowego. Do piłki dopadł później Haaland, lecz wyraźnie w tej sytuacji przestrzelił. Norweg miał jeszcze swoją okazję, gdy z bliskiej odległości trafił w Roberta Sancheza. Lider klasyfikacji strzelców Premier League szukał możliwości do tego, aby przełamać swoją posuchę, gdyż nigdy jeszcze nie strzelił gola na Wembley.
Momentami Chelsea próbowała odpowiedzieć, a najaktywniejszy z przodu był Joao Pedro, który swoimi rajdami sprawiał kłopoty rywalom. W jednej z sytuacji co prawda się poślizgnął, ale gorąco było tuż przed końcem pierwszej połowy, gdy w polu karnym starł się z Abdukhodirem Khusanovem. Uzbek nieco ryzykował, ale po analizie VAR sędzia uznał, że nie faulował Brazylijczyka, tak więc sędzia nie podyktował rzutu karnego.
Niezbyt widoczny w pierwszych 45 minutach był Omar Marmoush, który poza sytuacją z początku meczu, kiedy nie dał rady skierować piłki do bramki, nie miał zbyt dużego wpływu na wydarzenia boiskowe. W przerwie Pep Guardiola postanowił więc dokonać zmiany i wprowadził w jego miejsce Rayana Cherkiego. To jednak nie sprawiło, że obraz gry się zmienił. Wciąż było sporo chaosu, a w tym lepiej odnajdywała się Chelsea. W 58. minucie Londyńczycy znów domagali się podyktowania rzutu karnego, gdy piłka po dośrodkowaniu Fernandeza trafiła w ramię Nico O’Reilly’ego. Ręka Anglika była jednak ułożona naturalnie, więc „jedenastka” Chelsea się nie należała.
Tempo spotkania rosło, a The Blues próbowali szukać swoich okazji po atakach skrzydłami. Groźnie było choćby po wejściach Malo Gusto. Cóż jednak z tego, skoro piłka nadal nie wpadała do bramki, a City również cały czas było w tym meczu. Ich moment geniuszu nadszedł w 72. minucie. Akcję rozegrał Bernardo Silva, zagrał do prawej strony, gdzie na wolne pole wyszedł Haaland. Norweg zagrał piłkę do środka, a tam znakomitym strzałem piętą Sancheza pokonał Antoine Semenyo. Piłkarze z Manchesteru trochę kazali czekać na wybuch radości w swoim sektorze, ale kiedy on nadszedł, to był wywołany w niezwykle spektakularny sposób.
OH. MY. WORD.
Antoine Semenyo with a sensational flick to light up this #EmiratesFACup Final and give @ManCity the breakthrough 🤯
📺 @BBCMOTD, @footballontnt and HBO Max pic.twitter.com/6WEjBKOHKS
— Emirates FA Cup (@EmiratesFACup) May 16, 2026
Chelsea nie zamierzała zwieszać głów i w końcówce szukała okazji do tego, aby wyrównać. W 77. minucie po raz kolejny zawodnicy The Blues czuli się poszkodowani, gdy sędzia Darren England nie dopatrzył się przewinienia w polu karnym przy starciu Khusanova z Hato. McFarlane szukał ożywienia wprowadzając z ławki Pedro Neto i Liama Delapa, ale mimo chęci jedynym celnym strzałem The Blues w całym meczu było uderzenie głową Caicedo z początku drugiej połowy.
To zdecydowanie zbyt mało na ekipę z Manchesteru, która też szukała miejsca za wysoko ustawionymi graczami Chelsea. Próbował zwłaszcza dynamiczny Nico O’Reilly, którego wejścia z piłką w pole karne Chelsea niosły ze sobą dużo strachu dla rywali. Niezłą okazję miał też w 85. minucie, kiedy Nunes trafił w słupek, a niedługo potem Sanchez w ekwilibrystyczny sposób odbił piłkę po strzale Cherkiego. Gdyby reprezentant Francji zdecydował się podać do Haalanda, golkiper Chelsea mógłby być bez szans.
Sędzia doliczył pięć minut do podstawowego czasu gry, co stanowiło pewną nadzieję dla goniących wynik zawodników Chelsea, ale nic wielkiego z ich perspektywy się nie wydarzyło. The Blues nie wykorzystali ostatniej szansy na uratowanie fatalnego sezonu, w którym zajmują 9. miejsce w Premier League. Po dwóch przegranych finałach z Manchesterem United oraz Crystal Palace na tron Pucharu Anglii wraca Manchester City!
Nadal nie wiadomo, jaka będzie przyszłość Pepa Guardioli, ale już wiemy, że zakończy ten sezon z co najmniej podwójną koroną. W marcu The Citizens byli przecież lepsi od Arsenalu w meczu o Puchar Ligi. Dogonić Kanonierów w wyścigu po Premier League łatwo nie będzie, ale 20. trofeum Guardioli w trakcie 10 lat pracy w Manchesterze stało się faktem. Mecz nie należał do wybitnych, natomiast brylantowa technika autorstwa Semenyo okazała się kluczowa. Niesamowitą historię napisał również Marc Guehi, który jeszcze w styczniu jako gracz Crystal Palace odpadł z FA Cup po meczu z VI-ligowym Macclesfield, ale po transferze do City sięgnął po trofeum.
Manchester City może i nie zachwycił przez pełne 90 minut, ale po raz kolejny udowodnił, że wielkie drużyny nie zawsze potrzebują dominacji, by sięgać po trofea. Dla pogrążonej w chaosie Chelsea pozostaje jedynie poczucie zmarnowanej szansy i kolejne pytania o przyszłość klubu. A City? City dalej kolekcjonuje trofea i pisze wypełnia jedną z największych gablot w historii angielskiego futbolu.