Paczul ograł Kowala i to grając w dziesiątkę przez większość meczu!

Marcin Ziółkowski

01 czerwca 2026, 23:16 • 5 min czytania 17

Reklama
Paczul ograł Kowala i to grając w dziesiątkę przez większość meczu!

Mundial 2026 zbliża się wielkimi krokami. Choć nie będzie na nim polskiej drużyny narodowej, szkoda przegapić takie piłkarskie święto. Austria pokonała na stadionie im. Ernsta Happela ekipę Tunezji. O losach spotkania rozstrzygnął gol Marcela Sabitzera. Podopieczni Ralfa Rangnicka wygrali, choć od 37. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Konrada Laimera. Biało-czerwoni ograli biało-czerwonych. 

Reklama

Pewnie was ciekawi, po co w ogóle piszemy o takim meczu i to rozbudowaną relację, jakby to był sparing kluczowy dla losów mundialu. Odpowiedź jest bardzo prosta. Otóż na Weszło od 1 czerwca kibicujemy biało-czerwonym. Na czym to wszystko polega? Ano na tym, że siedem osób wylosowało siedem biało-czerwonych reprezentacji. No i na przykład Kowal został przedstawicielem futbolu tunezyjskiego, natomiast Paweł Paczul… austriackiego. A już o godzinie 20:45 zagrali ze sobą sparing!

Obydwa zespoły przed meczem mogły odczuwać względny spokój

Austriacy na marcowym zgrupowaniu pokonali w meczach towarzyskich dwóch uczestników mistrzostw świata – najpierw Ghanę 5:1, a następnie Koreę Południową 1:0. Tunezyjczycy – dla odmiany – też mierzyli się z finalistami czerwcowo-lipcowego turnieju, ale ich wyniki były co nieco gorsze. Sabri Lamouchi z ekipą Haiti wygrał jednym golem, ale z Kanadą nie udało im się trafić do bramki. W każdym razie – będący na celowniku Milanu pod kątem roli dyrektora sportowego Ralf Rangnick mógł czuć nieco większy spokój.

Reklama

Niemiecki szkoleniowiec postanowił w ostatnim teście przedmundialowym na europejskiej ziemi na sprawdzone konie, choć tym razem po lewej stronie defensywy zagrali David Alaba i Konrad Laimer. Na rozgrzewce kontuzji doznał kuzyn bohatera Wieczystej Kraków Stefana Feiertaga, a więc Christoph Baumgartner. Rangnick zastąpił go Michaelem Gregoritschem.

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego minutą oklasków uczczono pamięć Alexandra Manningera. Były bramkarz Arsenalu i Juventusu miesiąc przed spotkaniem zginął w wypadku samochodowym.

Austria zaczęła z wysokiego C i… to by było na tyle. Tunezja miała momenty i poprzeczki

Zespół Pawła Paczula od początku narzucił swoje warunki gry. Już po czterech minutach mógł prowadzić. Marcel Sabitzer uderzył jednak zbyt lekko i Abdelmouhib Chamakh bez problemu złapał piłkę. To i jeszcze jedna próba było wszystkim, czym Austriacy pokazali się w ofensywie w pierwszej części meczu. Austriacki redaktor Paczul musiał przed ekranem usypiać. Tunezja zaczęła liczyć na kontry i… przynosiło to skutek.

Reklama

Faul Stefana Poscha po 10 minutach doprowadził do tego, że zespół Wojtka Kowalczyka miał rzut wolny. I naprawdę mało brakowało, aby nowy ulubiony piłkarz Kowala, czyli Hannibal Mejbri wsadził piłkę za kołnierz Alexandra Schlagera. Paczule mogli jednak odetchnąć, bo choć rosły golkiper RB Salzburg nie sięgnął futbolówki, to ta zatrzymała się na poprzeczce.

Tunezja była drużyną momentów w pierwszej połowie. Ponownie spróbowała szczęścia i znów Mejbri pokazał, dlaczego tak od 1 czerwca ceni go Wojciech Kowalczyk, bo dograł przed bramkę do Firasa Chaouata. Napastnik Club Africain trafił w słupek. Swoją szansę zmarnował też Ismael Gharbi.

Reklama

Kluczowym fragmentem spotkania była 37. minuta. Doszło do interwencji sędziego Jeremiego Pignarda z pomocą systemu VAR. Ręką piłkę zagrał Konrad Laimer. Piłkarz Bayernu Monachium pomógł sobie, choć sytuacja była trudna do jednoznacznej oceny po kilku powtórkach. Nie przypominało to intencji Luisa Suareza z meczu z Ghaną.

Mimo to Laimer wyleciał z boiska, Austriacy musieli grać w osłabieniu. No i mieli sporego farta. Blisko kolejnego zagrożenia było już za chwilę. Ze stałego fragmentu Anis Ben Slimane jako trzeci tego wieczoru obił obramowanie bramki – znów padło na poprzeczkę. Nie oszczędzali emocji Pawła Paczula podopieczni Ralfa Rangnicka, ale mógł się cieszyć z czystego konta do przerwy.

Reklama

Austria dopięła swego. Tunezja bez szans po przerwie

Rangnick dostał SMS-a z redakcji Weszło, że powinien coś zmienić. Sam był prawdopodobnie zirytowany postawą obrońców, którzy pozwalali na zbyt wiele. W przerwie wpuścił na murawę aż pięciu nowych zawodników, w tym Philippa Mwene, Marco Friedla i Kevina Danso do formacji defensywnej. Bezproduktywnego Arnautovicia zastąpił Sasa Kalajdzić, nowo koronowany mistrz Austrii z LASK Linz. Kolejny występ do CV mógł też dopisać pomocnik BVB Carney Chukwuemeka.

Tunezja chciała rozpocząć drugą połowę w stylu PSG Luisa Enrique, ale zrobiła to bardzo nieudolnie. Na tyle, że Alexander Schlager rozpoczął po chwili od wybicia piłki spod własnej bramki. Bywa i tak. Austriacy po zmianach się przebudzili. Nicolas Seiwald znakomicie wypatrzył wychodzącego Kalajdzicia, który minimalnie spudłował.

Tym razem to Wojtek Kowalczyk mógł odetchnąć z ulgą. Jego Tunezja mogła fatalnie wejść w drugą połowę. Piłkarzom Austrii brakowało co nieco powera w pierwszej części meczu, ale nie można było tego powiedzieć po przerwie. W pierwszym kwadransie Tunezja nie istniała.

Reklama

Dowodem tej tezy to, że gospodarze objęli prowadzenie. Stefan Posch ładnie obiegł na prawej stronie Chukwuemekę i dostał od niego podanie. Jego sprint przyniósł dogranie w pole karne. Jeden z tunezyjskich obrońców minął się z piłką, Kowal zaintonował głośne „kuźwa” w języku arabskim, przewidując, co się za chwilę wydarzy. I miał rację. Zaraz za plecami tego, który się „obciął” stał Marcel Sabitzer i pokonał Chamakha.

Posch po asyście mógł mieć gola. Po 120 sekundach z bliskiej odległości trafił w poprzeczkę. Z ławki sporo zaangażowania i energii wniósł niedawny mistrz Szkocji z Celtikiem, czyli Sebastian Tounekti. Śmieszne wydawało się to, że Austriacy dużo lepiej grali w 10 niż w 11. Może na mundialu też powinni zaczynać o jednego mniej?

Tunezja miała raptem dwa stałe fragmenty gry, ale ich jakość była jeszcze gorsza od gry po przerwie. Wynik się nie zmienił, a Austria odhaczyła kolejną wygraną w 2026 roku. 3/3 przed mundialem – to brzmi dumnie. Paweł Paczul dobrze wylosował. I znów z tego tytułu będzie mógł pośmiać się z Kowala w studiu, ale w końcu – jak to kiedyś brzmiało hasło na autokarze polskiej kadry – „liczy się sport i dobra zabawa!”. I do takiej zabawy was zachęcamy, bo przyłączając się do niej możecie zgarnąć naprawdę fajne nagrody.

Reklama

Austria – Tunezja 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Marcel Sabitzer – 63. minuta

Fot. Newspix

17 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Braian Wilma
0
Klose pogratulował Messiemu. „Zawsze mówiłem, że nie jest zły”

Inne reprezentacje

Reklama
Bundesliga

Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu

Kacper Korpak
4
Bayern blisko pozyskania nowego obrońcy. Już błyszczy na mundialu