Klub 25-lecia w Europie? Real i Barcelonę dzieli… punkt

AbsurDB

Autor:AbsurDB

19 stycznia 2026, 14:58 • 12 min czytania 4

Klub 25-lecia w Europie? Real i Barcelonę dzieli… punkt

Kto zdobył więcej punktów w europejskich pucharach w XXI wieku? Real czy Barcelona? Barcelona czy Real? Te dwa kluby po rozegraniu prawie trzystu meczów dzieli… jeden punkcik! W pierwszym ćwierćwieczu XXI wieku z rozgrywek UEFA zniknęło parę potężnych niegdyś klubów, wśród których jest też Widzew, a obecność w nich wielkiego dawniej Górnika Zabrze była jedynie symboliczna. Pojawiły się nowe marki, których królem jest Villarreal, ale Jagiellonia i Raków weszły do Europy z rozmachem. Medaliki zanotowały piątą najwyższą średnią punktów na mecz!

Reklama

Podsumowanie występów klubów w europejskich pucharach w pierwszych 25 latach XXI wieku

Tylko, albo jeśli ktoś woli – aż szesnaście klubów zakwalifikowało się w XXI wieku do europejskich pucharów za każdym możliwym razem. Poza Realem, Barceloną, Bayernem, Porto i PSV są na tej liście zespoły, które były w tym czasie potęgami w słabszych krajach. Są to: FC Kopenhaga, Szachtar, Ajax, Celtic, Dynamo Kijów, Olympiakos, Club Brugge, Partizan, Sparta Praga, Sheriff Tyraspol i walijscy The New Saints.

Dokładnie raz w tym czasie przegapić awans do europejskich rozgrywek przytrafiło się nawet takim ekipom jak Arsenal, Dinamo Zagrzeb, Hajduk Split, Steaua (dziś jako FCSB), Sporting, Crvena Zvezda, a nawet FC Vaduz, który w 2012 przegrał finał Pucharu Liechtensteinu. Tylko dwa razy kwalifikacji do pucharów nie uzyskały Manchester United, Chelsea, Benfica, FC Basel, Linfield Belfast i AS Roma.

Reklama

Jedynie 44 kluby wywalczyły awans częściej niż Legia, która dokonała tego 21 razy – najwięcej w Polsce.

Z drugiej strony – wśród zespołów, które w XX wieku notorycznie grały w Europie, a w ostatnim ćwierćwieczu ich występy można policzyć na palcach jednej ręki, wymienić należy takie dawne potęgi, jak: FC Koeln, Leeds United, Real Saragossa, Parma, Kaiserslautern, Nantes, Torino, ale także Górnika Zabrze.

Tabela punktowa XXI wieku

Policzyłem wszystkie punkty zdobyte w europejskich pucharach po 1 stycznia 2001 roku. Wliczam wiosnę 2001, nie uwzględniam Pucharu Intertoto i Superpucharu Europy. Za zwycięstwo przyznaję trzy punkty, a za remis – jeden. Niezależnie, czy mecz odbywał się w kwalifikacjach, czy w zasadniczej fazie rozgrywek.

Tabela punktowa za ten okres jest w dużej mierze zgodna z tym, kto i jak często wygrywał Ligę Mistrzów. Ośmiokrotnie dokonał tego Real, cztery razy Barcelona, trzy triumfy ma Bayern, a po dwa: Milan, Liverpool i Chelsea, jeden Inter, oba kluby z Manchesteru, FC Porto i PSG.

Mimo tak znaczącej przewagi w tytułach Królewscy zdobyli w tym czasie tylko o jeden punkcik więcej od Barcelony! Przy prawie sześciuset oczkach, ta różnica jest mikroskopijna. Real bowiem często na wcześniejszych etapach spisywał się nieco gorzej od Barcy, rzadziej od niej wygrywał swoją grupę, a do ćwierćfinałów dotarł „tylko” szesnaście razy, podczas gdy jego arcyrywale dokonali tego osiemnastokrotnie.

W latach 2005-2010 Raul, Guti i Iker Casillas odpadali sześć razy z rzędu w 1/8 finału. Jednak późniejsza druga era Galacticos zaowocowała czterema tytułami, a w trwającej trzeciej doszły kolejne dwa. Ostatecznie jednak Real przegonił Barcelonę po względem dorobku punktowego w XXI stuleciu dopiero w trakcie tegorocznej fazy ligowej, a na prowadzenie wyszedł, gdy w Kazachstanie zwyciężył 5:0 i w tej samej kolejce Katalończycy przegrali 1:2 z PSG.

Przeciętne City i mocne krajowe potęgi

Spośród klubów, które wygrały Ligę Mistrzów w XXI wieku, najmniej punktów zdobył w tym okresie Manchester City, który przed 2010 rokiem aż siedmiokrotnie nie zakwalifikował się do pucharów i jest dopiero na 25. miejscu w tabeli. Więcej punktów od niego zdobyły Celtic, Lyon, Ajax, a nawet FC Kopenhaga, Szachtar i Dinamo Zagrzeb, które plasują się na końcu drugiej dziesiątki. Wynika to oczywiście z faktu, że szejk Mansour przejął klub w 2008 roku i to od tego czasu The Citizens budują europejską potęgę.

Pierwsza część XXI stulecia była bardzo korzystna dla klubów, które dominowały w swoich nie najmocniejszych ligach. Najlepsze ekipy Danii, Ukrainy czy Chorwacji rozegrały w Europie po ćwierć tysiąca meczów – średnio około dziesięć rocznie. Dało im to nie tylko po co najmniej kilkadziesiąt milionów w euro wpływów z biletów (choć oczywiście od przymusowej wyprowadzki z Doniecka Szachtar już nie gra u siebie), ale też olbrzymie pieniądze przekazała im w tym czasie UEFA.

Daje to im nie tylko trudną do nadrobienia przewagę nad krajowymi rywalami, ale także stawia w znacznie lepszej sytuacji niż przedstawicieli takich lig jak Ekstraklasa, w której liderzy zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Legia nad poważnymi konkurentami

W stosunkowo dobrej sytuacji jest tu Legia, która zdobyła w XXI wieku prawie trzysta punktów, zajmując pod tym względem 41. miejsce w Europie przed takimi ekipami, jak Rangers FC, Anderlecht, Rosenborg, Lazio, Besiktas, Viktoria Pilzno, Crvena Zvezda, Panathinaikos, Galatasaray, Olympique Marsylia, Fiorentina, Napoli, Łudogorec, Slavia, Ferencvaros czy Feyenoord.

O co najmniej kilku z nich nie powiedziałbym, że spodziewałem się, że wygrały mniej meczów od Warszawiaków. Jednak po pierwsze – część z nich po prostu rzadziej od Legii kwalifikowała się do pucharów, a po drugie – regularnie występowały one w trudniejszych rozgrywkach, niż CWKS – często w Lidze Mistrzów, gdzie trudniej było o zdobywanie punktów niż w kwalifikacjach, w których wiele nabiła ich Legia.

Jak Lech mógł nie wejść do Ligi Mistrzów?

Co ciekawe, Lech ze 185 punktami znajduje się na 77. miejscu w klasyfikacji XXI wieku, a jedynym oprócz niego zespołem, który zdobył tak wiele punktów, a nigdy nie zagrał w Lidze Mistrzów jest PAOK Saloniki.

Kolejorz okazał się lepszy od Athleticu Bilbao, AEK-u Ateny, AS Monaco, Eintrachtu, Bordeaux, Stuttgartu, Betisu czy Werderu, jednak miał znacznie więcej od nich okazji do punktowania. Warto jednak podkreślić, że tak regularnie grające zespoły z w miarę poważnych lig zazwyczaj prędzej czy później znajdują drogę do Ligi Mistrzów. Tymczasem Lech do ostatniej rundy jej eliminacji nie dotarł od… 1993 roku.

Z pewnością to jest zadanie na kolejne ćwierćwiecze: by dla zespołów takich jak Lech, Liga Mistrzów stałą się może nie normą, ale by zaglądały tam regularnie raz na kilka lat.

Wisła, Jagiellonia i Raków, czyli potężna Ekstraklasa

Na wysokim 111. miejscu w XXI wieku znalazła się Wisła Kraków, zdobywając 119 punktów, a więc niewiele mniej od Atalanty, a więcej od RB Lipsk. To jeszcze pozostałość po wspaniałych czasach Bogusława Cupiała i pamiętnych meczach z Schalke 04 czy Parmą. Nostalgia dla każdego polskiego kibica. Raków zajmuje 172. lokatę – jest tuż przed Jagiellonią. Zdobył w tym okresie tyle samo punktów, co Parma. Gdyby ktoś przewidział to w latach dziewięćdziesiątych, gdy we włoskim klubie grały uznane gwiazdy, to uznany zostałby za wariata.

Pięć tak wysoko notowanych klubów z Polski to bardzo dobry wynik. Więcej zespołów, które zdobyły co najmniej 70 punktów w europejskich pucharach w XXI wieku mają jedynie: Hiszpania, Niemcy, Anglia, Włochy, Francja i Rosja.

Nasz wynik jest identyczny z liczbą zespołów z Holandii, Portugalii, Belgii, Czech czy Turcji, ale też na przykład Cypru. Nie byłoby to możliwe bez utworzenia Ligi Konferencji, która wygląda jakby była stworzona dla takich lig jak Ekstraklasa.

Stawiane nam nie tak dawno za wzór rozgrywki w Szwajcarii, Danii, Chorwacji, Szkocji, Serbii czy na Węgrzech mają tylko trzy kluby, które zdobyły 70 i więcej punktów w XXI wieku w rozgrywkach UEFA.

Ogółem w ostatnim ćwierćwieczu reprezentowało nas w pucharach aż 21 różnych klubów. Daleko nam do trzydziestki zespołów z Anglii, ale już Francja, Niemcy i Turcja wysłały do Europy po 24 ekipy, a Hiszpania i Rumunia – 23. Tylko te kraje wyprzedzają nas pod tym względem. Dla porównania Chorwację reprezentowało tylko 13 różnych zespołów, Czechy, Danię i Szwajcarią – 14, a Grecję – 15.

To kolejny dowód na to, jak zróżnicowana jest nasza liga i jak wyrównaną ma czołówkę nie tylko w bieżącym kuriozalnym sezonie, ale także przez ostatnie dwie i pół dekady.

Europejscy debiutanci

Warto zwrócić uwagą na to, że dorobek Rakowa i Jagiellonii jest tym bardziej imponujący, że żaden z tych klubów nie tylko nie grał w europejskich pucharach przed 2001 rokiem, ale właściwie nawet nie był ich blisko. Białystok zobaczył Europę dopiero w 2010 roku, a Częstochowa (choć faktycznie najpierw Bielsko-Biała) dopiero dekadę później. Jak nasz duet prezentuje się na tle zespołów, które zadebiutowały w pucharach w XXI wieku?

Zdecydowanym liderem jest tu Villarreal, który z kompletnie nieznanego peryferyjnego klubu stał się zwycięzcą Ligi Europy i półfinalistą Ligi Mistrzów. Zdążył rozegrać w europejskich pucharach prawie 200 meczów, w których zdobył aż 343 punkty. Brakuje mu już tylko punktu, by dogonić Athletic Bilbao, który przecież, zanim Żółta Łódź Podwodna dostała się pierwszy raz do rozgrywek UEFA, spędził w nich 21 sezonów.

Drugim najlepszym debiutantem jest Łudogorec (228 punktów), który po tym jak wskoczył w 2012 roku na tron w Bułgarii, nie oddał go do dziś. Wygrywa seryjnie. W Europie aż dziesięć razy dotarł do fazy grupowej. W XXI wieku punktował lepiej od Slavii, Schalke, Feyenoordu czy Ferencvarosu, co w 2000 roku byłoby nie do pomyślenia głownie dlatego, że absolutnie nikt nie znał nawet nazwy zespołu z Razgradu.

Kolejne miejsca na liście debiutantów w XXI wieku zajmują:

  • Lille 207 punktów
  • Midtjylland 204
  • CFR Kluż 153
  • Astana 144
  • Rubin Kazań 117
  • Zrinjski Mostar 116
  • RB Lipsk 115
  • Krasnodar 110
  • Basaksehir 95
  • Kajrat Ałmaty 89
  • Shkendija 84
  • Domzale (Słowenia) 84
  • Hacken 78
  • Breidablik 74
  • Raków Częstochowa 74
  • Jagiellonia Białystok 73

Ta lista pokazuje bardzo ciekawy obraz pierwszej ćwiartki XXI wieku w europejskich pucharach. Są tu zespoły budowane dzięki inteligentnemu podejściu właścicieli, dzięki brudnym pieniądzom wschodnich oligarchów, dzięki kontrowersyjnym sponsorom, czy też takie, które nabiły mnóstwo punktów w rundach eliminacyjnych, nie osiągając poza nimi niczego poważnego.

Na szczęście Raków i Jagiellonia sprawiają wrażenie, że najbliżej im do tej pierwszej kategorii, a już wiosną mogą dokonać w Lidze Konferencji czegoś wielkiego.

Brakuje Widzewa i Górnika

Niestety polski akcent mamy także po przeciwnej stronie zestawienia. Zespoły, które zdobyły w XX wieku najwięcej punktów w europejskich pucharach (przeliczonych wstecz według zasady trzech punktów za wygraną) to:

  • Dynamo Drezno 151 pkt
  • Dukla Praga 144
  • Carl Zeiss Jena 134
  • Magdeburg 111
  • Lokomotive Lipsk 109
  • Dynamo Berlin 87
  • RFC Liege 81
  • Widzew Łódź 81
  • TSV 1860 Monachium 68

Mamy tu oczywiście aż pięć zespołów z byłego NRD, które po zjednoczeniu Niemiec nie mają już prawa wbić się między finansowe potęgi z zachodniej części kraju, poza wyjątkiem – Unionem Berlin, bo RB Lipsk trudno nazwać klubem NRD-owskim.

Jest też Dukla Praga, która jako klub armii czechosłowackiej nie miała racji bytu po aksamitnej rewolucji oraz lokalny rywal Bayernu, który przez problemy finansowe dołuje w trzeciej lidze.

RFC Liege to drużyna, która w latach dziewięćdziesiątych została pozbawiona stadionu, gdy postanowiono w jego miejscu wybudować kino, a kiedy zażądała przelewu za transfer swojego zawodnika, któremu skończył się kontrakt (każdy tak wtedy robił), spowodowała wielką rewolucję w europejskiej piłce. Gracz ten nazywał się Jean-Marc Bosman, a prawo Bosmana odmieniło futbol na zawsze, choć trudno powiedzieć, czy na lepsze.

Widzew jako jedyny z tego grona ma jako takie perspektywy, by w najbliższej przyszłości powrócić do europejskich pucharów. Jednak dla zespołu, który w połowie lat dziewięćdziesiątych pokazywał swoją wyższość nawet Legii Warszawa, początek XXI stulecia był zdecydowanie poniżej oczekiwań. To, że akurat dziś Legionistów wyprzedza w tabeli jest marnym pocieszeniem.

Niestety zespołem, który w XX wieku był w czołowej setce tabeli wszech czasów europejskich pucharów, a w ostatnich dwudziestu pięciu latach zdobyte przez niego punkty można policzyć na palcach jednej ręki jest Górnik Zabrze. W przeszłości przecież ten polski klub dotarł nawet do finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 roku, gdzie przegrał z Manchesterem City. Jego dorobek z XXI wieku to wygrana i remis z mołdawską Zareą Bielce i dwie porażki ze słowackim Trenczynem (na zdjęciu). Ekipa trenera Gasparika jest jednak dość blisko tego, by spróbować poprawić ten dorobek już tego lata.

Najskuteczniejsi

Spośród prawie 900 drużyn, które zagrały w pucharach w XXI wieku, tylko jedenaście przekroczyło średnią dwóch punktów na mecz. Jedynie dwa z nich to mocne kluby, których można było się spodziewać w tym zestawieniu: Bayern (2,03) i Barcelona (2,01). Szokującym, choć wstydliwym rekordzistą jest Olympiakos Wolos, który w 2011 roku wyeliminował Rad Belgrad, po czym dwukrotnie pokonał Differdange, ale za ustawienie meczów z luksemburskim rywalem został wykluczony z rozgrywek. Ma zatem nieosiągalną średnią 2,5 punktu na mecz.

Przeciętną 2,25 dzięki trzem wygranym i jednej porażce mają ADO Haga, belgijskie KSV Roeselaere i węgierska Kisvárda FC.

Kosmiczny wprost bilans ma znany z tego sezonu rywal polskich ekip – Rayo Vallecano: dziewięć wygranych, remis i dwie porażki, co daje średnią 2,33 punktu na mecz. Dwa punkty na mecz przekraczają też niespodziewanie Farul Konstanca, Wolverhampton, Espanyol i IFK Norrkoping.

Jeżeli fanom Barcelony nie odpowiada fakt, że zdobyła mniej punktów (o jeden!) w XXI wieku od Realu, to mogą pocieszyć się lepszą średnią na mecz. Ponieważ Blaugrana rozegrała w tym czasie o dwa spotkania mniej, jej przeciętna jest minimalnie wyższa od Królewskich (1,997). Nieco umniejsza ten sukces fakt, że Katalończycy aż czterokrotnie grali w łatwiejszych rozgrywkach: wiosną 2001 oraz w sezonie 2003/04 w Pucharze UEFA, a w ostatnich latach dwukrotnie w Lidze Europy, co Realowi się w tym okresie nie zdarzyło.

Hiszpański duet – jedyni zawsze na szczycie

Warto przypomnieć, że w trzeciej ćwiartce XX wieku, a więc od powstania europejskich pucharów do 1975 roku najskuteczniejszym klubem Europy był Real przed Barceloną, Juventusem, Milanem i… Leeds United. W ostatnich 25 latach ubiegłego stulecia najlepsza okazała się być Barcelona, która minimalnie wyprzedziła Juventus, a dalsze miejsca zajęły Bayern, Real i… Anderlecht.

Hiszpański duet jest zatem jedynym, który utrzymuje się na absolutnym szczycie w każdym dwudziestopięcioleciu. Juventusowi przeszkodziła w tym afera Calciopoli i degradacja w 2006 roku, ale tak naprawdę w pozostałych sezonach nie prezentował formy na bycie największą marką kontynentu. Sumarycznie Real zdobył w całej historii o siedem oczek więcej od Barcy, ale to ona była w czołowej dwójce w każdym z dwudziestopięcioletnich okresów.

Raków z piątą średnią w Europie

Raków Częstochowa z przeciętną 1,95 na mecz jest na 24. miejscu w Europie w XXI wieku, a jeśli pominiemy zespoły, które rozegrały mniej spotkań, to Medaliki zajmują… piąte miejsce za Bayernem, Barceloną, Realem i West Hamem! Wyprzedzają Manchester City, Chelsea, Liverpool i Arsenal!

Oczywiście, rywale startowali przede wszystkim w Lidze Mistrzów, mierząc się z najmocniejszymi rywalami w Europie, a Raków większość spotkań rozegrał w eliminacjach lub w Lidze Konferencji, ale jednak wyniki przede wszystkim Marka Papszuna są po prostu fantastyczne.

Tym bardziej, gdy dowiemy się, że Cracovia z 0,4 punktu na mecz jest 773. w Europie w XXI wieku, a od Zawiszy z kompletem porażek lepszy jest prawie tysiąc klubów. Gdy oba te zespoły startowały w pucharach, Raków męczył się na trzecim szczeblu ligowym. Mimo tego Michał Świerczewski stworzył od zera drużynę, która robi wrażenie na fanach na całym kontynencie.

Kolejne ćwierćwiecze będzie z pewnością okresem, w którym znów upadną wielkie firmy, a pojawią się nowe potęgi, których nazw dziś pewnie nie znamy. Piękno sportu polega na tym, że będziemy to mogli obserwować, a na koniec miejmy nadzieję, że Real i Barcelonę znów przedzieli jeden punkcik. Tylko kto będzie najwyżej?

CZYTAJ WIĘCEJ PODSUMOWAŃ ĆWIERĆWIECZA NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

4 komentarze

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Anglia

Niechciany zawodnik dał im ważną wygraną. Klub zmienił decyzję

Maciej Bartkowiak
2
Niechciany zawodnik dał im ważną wygraną. Klub zmienił decyzję
Reklama

Liga Mistrzów

Anglia

Liga Mistrzów za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet

Damian Maniecki
8
Liga Mistrzów za darmo przez 3 miesiące dla nowych graczy Superbet
Ekstraklasa

Raków, Jaga i Lech w fazie ligowej europucharów 2026/27? Bardzo prawdopodobne

AbsurDB
56
Raków, Jaga i Lech w fazie ligowej europucharów 2026/27? Bardzo prawdopodobne
Reklama
Reklama