Omar Artan, pamiętny mecz z Peru i relacje z Okońskim [Zibi Top]

Zbigniew Boniek

12 czerwca 2026, 16:27 • 5 min czytania 6

Reklama
Omar Artan, pamiętny mecz z Peru i relacje z Okońskim [Zibi Top]

– Ja do dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, jak myśmy mogli tak zawalić sprawę, skoro mieliśmy w barażach jak na patelni wyjazd na mundial. Przeciwnicy byli naprawdę o półkę niżej od nas – w teorii. W praktyce niestety wyglądało to inaczej – twierdzi Zbigniew Boniek w swoim najnowszym felietonie „Zibi Top”. Były prezes PZPN odniósł się też do kontrowersji towarzyszących mistrzostwom świata w Ameryce Północnej, opowiedział o swoim ulubionym mundialowym wspomnieniu, a także o swoich relacjach z Mirosławem Okońskim.

Reklama

Ten tekst jest elementem stałego cyklu Zibi Top, który co piątek ukazuje się na łamach Weszło!

Jeśli i Ty chcesz zadać pytanie Zbigniewowi Bońkowi, zostaw je w komentarzu pod tym tekstem. Okazją do zostawienia swojego pytania są też dedykowane posty w social mediach.

O kontrowersjach przed startem mundialu:

Wydaje mi się, że potknięć przed rozpoczęciem turnieju było bardzo dużo. Natomiast to, co dotyczy sędziego Artana, to jest sytuacja bardzo kontrowersyjna. FIFA od dwóch-trzech miesięcy wiedziała, kto ją będzie reprezentował na mistrzostwach świata, jacy będą sędziowie. Departament Stanu USA mógł to od razu sprawdzić, czy wszyscy dostaną wizy, czy mogą być jakieś problemy. Tymczasem była to jakaś improwizacja, absolutnie do uniknięcia. Przyniosło to zresztą odwrotny skutek, bo dzisiaj ten sędzia stał się szalenie popularny i już został wyznaczony do poprowadzenia Superpucharu Europy. Skutek odwrotny do zamierzonego.

Jest to trochę kompromitacja, zarówno po stronie administracji Stanów Zjednoczonych, jak i po stronie FIFA. Można było tego absolutnie uniknąć.

Reklama

O kandydatach do mistrzostwa świata:

Jest ich kilku. Nie jest to turniej, gdzie mamy zdecydowanego faworyta. Ale obracamy się wokół drużyn, co do których jesteśmy przyzwyczajeni: Hiszpania, Portugalia, Francja, Brazylia, Holandia. Może Urugwaj, może Argentyna? Chociaż muszę powiedzieć, że znam wielu Argentyńczyków, którzy przy tej reprezentacji coś tam robią, no i oni mają duże obawy, czy ta reprezentacja na tym turnieju będzie potrafiła grać do samego końca. Generalnie moim zdaniem najlepszych piłkarzy mają Francuzi, tylko nie wiadomo, czy stworzą najmocniejszy zespół, bo posiadanie najlepszych zawodników tego nie gwarantuje.

O odbiorze mundialu, na którym zabrakło Polski:

Nic dziwnego, że kibice nie czują atmosfery wielkiego turnieju, gdy nie gra reprezentacja Polski. To jest rzecz absolutnie normalna. Gdyby była nasza kadra, to mielibyśmy co pięć minut na wszystkich kanałach i we wszystkich telewizjach raporty: co się dzieje, ile godzin do meczu, kto się czuje dobrze, kto się czuje źle. Bylibyśmy w to bezpośrednio zaangażowani. A dzisiaj trzeba być sympatykiem piłki nożnej, żeby ten mundial czuć, oglądać go, wpasować się do jakiejś drużyny i jej kibicować. Brak reprezentacji Polski nas od tych mistrzostw oddala

Ja do dzisiaj nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, jak myśmy mogli tak zawalić sprawę, skoro mieliśmy w barażach jak na patelni wyjazd na mundial. Przeciwnicy byli naprawdę o półkę niżej od nas – w teorii. W praktyce niestety wyglądało to inaczej.

O ulubionym wspomnieniu z mundiali:

Grałem w trzech fantastycznych mundialach, o których napisałem zresztą kilka książek. W Argentynie, w Hiszpanii, w Meksyku. Nie było takiego komfortu organizacyjnego jak dziś, ale były to fantastyczne turnieje. Nie było na nich za dużo drużyn, żeby było wszystko jasne, żeby była szalona rywalizacja, żeby grali tylko najlepsi. I nasza reprezentacja się na tych mundialach zawsze dość dobrze spisywała. W Argentynie zajęliśmy miejsca od piątego do ósmego, w Hiszpanii byliśmy na trzeciej pozycji, a w Meksyku odpadliśmy w 1/8 finału po kapitalnym meczu z Brazylią. Dzisiaj wydaje się, że to mrzonka. Czasami tę naszą reprezentację tak chwalimy, wynosimy wszystkich piłkarzy pod niebiosa, a oni nie są w stanie wygrać baraży i pojechać na mistrzostwa świata.

Reklama

Każdy mundial miał swoje plusy, swoje minusy. Momenty wielkiego ciśnienia, momenty szczególne. Ja najbardziej pamiętam atmosferę przed meczem z Peru w Hiszpanii w 1982 roku. Bo ten mecz musieliśmy wygrać koniecznie, inaczej wrócilibyśmy do domu. I ten mecz zmienił naszą rzeczywistość na mundialu. Zagraliśmy kapitalnie. Już do przerwy powinniśmy prowadzić 1:0, ale sędzia nie uznał mi prawidłowej bramki, natomiast w drugiej połowie to był koncert gry. W momencie, kiedy od nas czegoś oczekiwano, wykonaliśmy to razem z drzwiami, z futryną i z całym peronem. Dlatego ten mecz z Peru był dla mnie takim momentem najbardziej wrażliwym, najbardziej podniecającym podczas wszystkich trzech mundiali.

O pucharowiczach:

Wiadomo – mundial mundialem, ale już zaczynamy żyć tą naszą polską rzeczywistością. Ja uważam, że w najgorszym wypadku powinniśmy co najmniej trzy-cztery drużyny wprowadzić do Ligi Konferencji. Natomiast liczę na to, że w tym roku ktoś będzie potrafił się zakwalifikować co najmniej do Ligi Europy. O Lidze Mistrzów na razie nie mówię, bo to byłaby mrzonka. Ale musimy być coraz lepsi. Jesteśmy coraz wyżej w rankingu UEFA – żeby ten ranking utrzymać, nie możemy zdobywać punktów tylko w Lidze Konferencji, czyli w tej trzeciej lidze europejskiej. Musimy też starać się o zdobywanie punktów w tych wyższych rozgrywkach, czyli w Lidze Europy i Lidze Mistrzów. Byłaby to duża niespodzianka, ale na to liczę.

O relacjach z Mirosławem Okońskim:

Reklama

Trochę się uśmiechnąłem przy tym pytaniu. Czy mnie było nie po drodze z Mirkiem? Ja Mirka bardzo lubiłem, szanowałem. Lubiłem go też jako piłkarza, bo był zawodnikiem ciekawym i dobrym. Natomiast ja piłkarzy do reprezentacji nie powoływałem. Trener Piechniczek wolał w ataku Smolarka, Iwana, może jeszcze Kustę i Szarmacha. Pewnie dlatego nie brał Okońskiego. Mirek był fajnym piłkarzem, fighterem o bardzo dobrej technice.

Dlatego pytanie jest nietrafione. Mnie z Mirkiem było absolutnie po drodze. Gdyby był i grał w reprezentacji, to by mi w ogóle nie przeszkadzał.

O różnicach między rolą piłkarza a prezesa:

Nie można tego porównywać. Gdy się jest piłkarzem, ma się inne zadania. Człowiek jest młody, czuje się silny, mocny. Gra, jest na pierwszych stronach gazet. A kiedy jesteś prezesem, to od razu musisz sobie zdać sprawę, że jest to taka rola usługowa. Jesteś dla innych, tworzysz rzeczywistość dla innych. Jakoś ją firmujesz, ale realizują ją inni: piłkarze, trenerzy i tak dalej. Oczywiście satysfakcja z bycia piłkarzem jest trzy razy większa niż z bycia prezesem.

Reklama

Ale muszę powiedzieć, że mnie było dobrze zarówno w stroju piłkarza, jak i w garniturze prezesa. Uważam, że totalnie odmieniliśmy polską piłkę przez tych osiem lat. Pamiętam, jak to wyglądało, gdy przychodziliśmy. I pamiętam, co zostawiliśmy po sobie.

fot. NewsPix.pl

6 komentarzy
Zbigniew Boniek

Wybitny reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata z 1982 roku. Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej w latach 2012-2021. Członek Komitetu Wykonawczego UEFA (2017-2025), wiceprezydent UEFA (2021-2025).

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Felietony i blogi

Reklama