Z Lando Norrisa zadrwił… minister spraw zagranicznych Argentyny

Marcin Ziółkowski

27 września 2026, 12:07 • 4 min czytania 1

Reklama
Z Lando Norrisa zadrwił… minister spraw zagranicznych Argentyny

Lando Norris to jeden z bardziej pokrzywdzonych kierowców, jeśli chodzi o sobotnie zmagania Formuły 1 na torze w Baku. Incydent wywołany przez Franco Colapinto wyeliminował nie tylko samego Argentyńczyka, ale także jego kolegę z zespołu i samego Norrisa. Brytyjczyk po wyścigu nie gryzł się w język, co oczywiście nie uszło płazem kibicom z Ameryki Południowej. Mało kto jednak spodziewał się, że do gry wejdzie… argentyński minister spraw zagranicznych.

Reklama

Norris skrytykowany… wskutek błędu rywala

Grand Prix Azerbejdżanu od momentu wypadku Alexa Albona stało się bardzo ciekawym wyścigiem. Wcześniej działo się niewiele. Lider mistrzostw świata F1 Andrea Kimi Antonelli nie przebijał się przez stawkę jak na Monzy, gdzie poszło to w jego przypadku praktycznie bezboleśnie i szybko.

Niestety, nie dla wszystkich sobotni wyścig był udany. Lando Norris na pewnym etapie popełnił błąd w pierwszym zakręcie i stracił z tego tytułu dwa miejsca, a przy drugim restarcie nastąpił efekt kuli śnieżnej i został trafiony (także w „jedynce”) przez bolid Alpine Pierre’a Gasly’ego.

Francuz został jednak uderzony przez zespołowego kolegę, Franco Colapinto. Wywołał tym dużą wściekłość. Także swojego szefa, ale o tym później. Warto najpierw zerknąć na zachowanie Argentyńczyka, które wyglądało z perspektywy kamery telewizyjnej na takie, które prędzej można spotkać w grze komputerowej.

Reklama

No i tu zaczął się problem, bo gdy coś dzieje się z udziałem Argentyńczyka to internauci z jego kraju potrafią zasiać niezłe spustoszenie. Pół żartem, pół serio – podobne do tego, które zrobił sam kierowca w Baku. Lando Norris po wyścigu powiedział:

– Popełniłem błąd, potem zostałem jeszcze uderzony. Niektórych kierowców po prostu nie powinno być w Formule 1.

Reklama

Norris cytowany przez portal The Race, przyznał też, że FIA powinna być bardziej restrykcyjna w kwestii kar, stosując choćby zawieszenia za takie rzeczy jak w przypadku Colapinto. Uważa takie zachowanie na torze za akt nieostrożności. Obecnie zawieszenie na jeden wyścig można otrzymać w wypadku uzbierania 12 punktów karnych w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Zespoły produkują z kolei części w ramach limitów budżetowych, więc każde wydane euro „ogląda się” kilka razy.

Reklama

– To wszystko kosztuje kupę forsy, wszystkie moje części trafią do kosza na śmieci. Ludzie powinni otrzymywać zawieszenia, bo to nie jest poziom jazdy, który zasługuje na miejsce w Formule 1

– W F1 myślę, że oczekuje się od kierowców przewidywania różnych sytuacji, świadomości, że przyczepność będzie słaba, że temperatura opon będzie niska (…) Kiedy jesteś w F1, mierzysz się z najlepszymi kierowcami na świecie, a gdy dzieje się coś takiego, to zapewne… nie powinno mieć miejsca.

No i lawina ruszyła.

Reklama

Pablo Quirno, minister spraw zagranicznych Argentyny, dodał oliwy do ognia po wyścigu i skwitował zamieszanie nawiązaniem do pewnego wyścigu z 2025 roku.

– Na pewno Lando Norris zażądał kary dla kierowcy, który zderzył się z Oscarem Piastrim w Montrealu w 2025 roku. Ach nie… to nieprawda.

Wrzucił przy okazję fotografię z błędu Norrisa z GP Kanady 2025, kiedy to przeszarżował i rozbił się na prostej startowej. Tylko, że Brytyjczyk sam dostał za to karę. Argentyńscy kibice po raz kolejny wyszli z założenia, że „nie tykaj Franco, bo cię zmiecie z planszy”.

Reklama

A Colapinto? Zawieszony przez sędziów na jeden wyścig nie będzie. Nie można jednak wykluczyć weekendu na ławce rezerwowych, z uwagi na decyzję szefa Alpine. Według wspomnianego już The Race, Włoch był na tyle zniesmaczony sytuacją (przypomnijmy – Alpine straciło potencjalnie kilka punktów, obydwaj kierowcy byli w TOP10), że nie będzie niczym dziwnym, jeżeli Colapinto odpocznie sobie od jazdy w Malezji.

Cała sprawa dotycząca manewru Argentyńczyka w zakręcie numer 1 wywołała wielkie zamieszanie w sieci, po raz kolejny pokazując, że kibice z tej części globu zdecydowanie nie radzą sobie z krytyką (często zasłużoną) wobec swojego pupila. Colapinto po raz pierwszy od GP Abu Zabi 2024 nie dojechał do mety wyścigu, w którym wystartował, więc przerwał tym samym najdłuższą w obecnej stawce passę.

 

Reklama

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Runjaić o swojej przygodzie w Pogoni: „Czuję się dumny”

Kacper Korpak
5
Runjaić o swojej przygodzie w Pogoni: „Czuję się dumny”

Formuła 1

Reklama