Natalia Czerwonka to bardzo doświadczona olimpijka. Weźmie udział już w swoich piątych igrzyskach olimpijskich. Ma na swoim koncie drużynowe srebro w łyżwiarstwie szybkim zdobyte w Soczi w 2014 roku. Pół roku później uległa wypadkowi – jadąc rowerem (kolarstwo jest jej wielką pasją), zderzyła się z ciągnikiem i doznała urazu kręgosłupa. W rozmowie z WeszłoTV wspomina, że nie pamięta niczego z tamtej traumatycznej chwili. „Miałam być niepełnosprawna” – mówi.
Straszny wypadek w 2014 roku
– Szykowałam się do mistrzostw Polski w kolarstwie torowym, które miały być we wrześniu, więc te treningi już były konkretne. Któryś raz już poruszaliśmy się tą drogą i to miały być moje ostatnie trzy kilometry. Pamiętam, że mówiłam do trenera – może pojedziesz ze mną, coś mnie poprowadzisz, a on powiedział, że musi stać na mecie, żeby zmierzyć mi zakwaszenie – tyle tak naprawdę pamiętam.
Czerwonka dopiero po jakimś czasie zapytała w ogóle trenera, jak to wyglądało, ponieważ kompletnie z tego zderzenia nic nie pamiętała. Ten bardzo długo na nią czekał na mecie, ale trwało to zbyt długo. Dlatego ruszył, by sprawdzić, co się stało. Wtedy zobaczył dużo aut, wielu ludzi i wiedział, że stało się coś bardzo złego.
Olimpijka spędziła w szpitali w Łodzi osiem dni. Przez pięć dni tylko leżała. Jej życie całkowicie się zmieniło, a przecież dopiero pół roku wcześniej wywalczyła srebrny medal igrzysk. Ten pobyt w szpitalu to jest pierwszy moment, który rozmówczyni WeszłoTV pamięta po wypadku:
– Pamiętam dopiero, jak otworzyłam oczy w szpitalu już w Łodzi i tam byli ze mną moi rodzice. Dalej byłam w spodenkach rowerowych i mama mi je rozcinała i ściągała. Mówiłam jakieś głupoty, że ja na te mistrzostwa Polski we wrześniu jeszcze pojadę. Na pewno byłam otumaniona i w szoku.
Miała być niepełnosprawna
Natalia Czerwonka była bardzo pozytywnie nastawiona na powrotu. Poświęciła sporo czasu na rehabilitację. Już w szpitalu miała przywiązane gumy do łóżka, żeby cokolwiek ćwiczyć. Kiedy już była w pełnym, rehabilitacyjnym biegu, dopiero wówczas dowiedziała się od taty, jaka była diagnoza:
– Mieli mi potylicę zespawać z kręgosłupem. Miałam tą głową w ogóle nie ruszać i być taka trochę niepełnosprawna już do końca życia. Tata powiedział, żebym troszkę przystopowała, bo działo się to za szybko i biegłam za szybko. Wiele mnie ten powrót kosztował, ale spotkałam ludzi, którzy mi pomogli. Jedną z najfajniejszych rzeczy po wypadku był ten sezon, w którym wróciłam do ścigania się – był on najlepszym w moim życiu – szczęśliwym, bo czułam się szczęśliwa, że mogę to robić.
Czerwonka zdobyła później w karierze jeszcze m.in. brąz w drużynowym sprincie na mistrzostwach świata w Salt Lake City w 2020 roku. Wzięła też udział na igrzyskach olimpijskich w PjongCzang (2018) i w Pekinie (2022). W Chinach zresztą miała być chorążym, ale trafił jej się pozytywny test na COVID-19. Po czterech latach dostąpi tego zaszczytu i tym razem doświadczona zawodniczka poniesie polską flagę.
Cała rozmowa z Natalią Czerwonką na WeszłoTV:
CZYTAJ WIĘCEJ O ZIMOWYCH IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH NA WESZŁO:
- Zimowe igrzyska i polskie medale. Część I, czyli opowieść o pionierach
- Szef misji olimpijskiej: Mediolan? Był chrzest, gdy odholowali mi auto
- Kacper Tomasiak błyśnie na igrzyskach? „Medal by mnie nie zdziwił”
Fot. WeszłoTV