Pucharowy rywal Legii nad przepaścią. Muszą liczyć na cud

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

13 maja 2026, 09:32 • 3 min czytania 7

Reklama
Pucharowy rywal Legii nad przepaścią. Muszą liczyć na cud

Jeszcze rok temu wykręcali najlepszy wynik od półtorej dekady i pierwszy raz od 20 lat drugi sezon z rzędu przystępowali do europejskich pucharów. Byli krok od pierwszego w historii awansu do fazy grupowej/ligowej, a w eliminacjach napsuli sporo krwi Legii. Przyszły sezon może być jednak dopiero drugim po rozpadzie Czechosłowacji, w którym zabraknie ich w czeskiej ekstraklasie. Mało tego, od 1967 roku tylko jednego sezonu nie spędzili na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

Reklama

Po rozpadzie Czechosłowacji jedynie w sezonie 2016/17 Banika Ostrawa zabrakło w czeskiej ekstraklasie. Spadek z 2016 roku był dopiero trzecim w historii Banika, a pierwszym od pół wieku. Podobnie, jak przy poprzednim spadku, Niebiesko-Biali już po roku wrócili do elity. Od tego czasu zaledwie dwa z ośmiu sezonów skończyli w dolnej połowie tabeli, a w poprzednim sezonie wykręcili najlepszy wynik od 15 lat. Tak, jak w 2010 roku, Banik zajął trzecie miejsce. Byli wyżej od mistrza kraju, Sparty, która w tamtym sezonie rywalizowała w Champions League.

Latem ubiegłego roku klub z Ostrawy pierwszy raz od 20 lat drugi sezon z rzędu zagrał w europejskich pucharach. Tym razem startował w eliminacjach Ligi Europy. Sezon wcześniej zajął czwarte miejsce, co dawało drugą rundę eliminacji Ligi Konferencji. Odpadł wtedy w trzeciej rundzie z Kopenhagą, ale dopiero po serii rzutów karnych. Sporo krwi Banik napsuł także w tym sezonie Legii. W Ostrawie padł remis 2:2, a Czesi dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Prowadzenie objęli też przy Łazienkowskiej, a w 90. minucie byli krok od wyrównania na 2:2.

Reklama

Katastrofa jest blisko

Po spadku do Ligi Konferencji Banik wyrzucił za burtę Austrię Wiedeń, ale pierwszego w historii awansu do fazy grupowej/ligowej nie było. W ostatniej rundzie eliminacji nie dał bowiem rady Celje. Miesiąc po odpadnięciu z europejskich pucharów pracę stracił Pavel Hapal, pod wodzą którego Banik po 14 latach wrócił na arenę międzynarodową. Po 11 kolejkach zespół zajmował miejsce w grupie spadkowej. Jak się okazało, jego następcom – a było ich aż trzech – nie udało się wyprowadzić Banika z tej strefy. Mało tego, zespół znalazł się pod kreską.

Po 30 kolejkach sezonu zasadniczego Niebiesko-Biali mieli na koncie ledwie pięć wygranych, z czego dwie jeszcze z czasów Hapala. Ponieśli aż 18 porażek, czyli więcej niż na tym etapie w dwóch poprzednich sezonach razem wziętych (wtedy łącznie 17). Z ostatniego miejsca w tabeli przystępowali do rundy spadkowej, ale mieli raptem punkt straty do miejsca barażowego. Teraz do baraży o utrzymanie tracą już trzy punkty, bowiem w trzech kolejkach zdołali wyszarpać tylko punkt. Tyle tracą do Dukli, z którą zmierzą się w Pradze w ostatniej kolejce sezonu.

Reklama

Nawet jeśli Banik zrówna się punktami z Duklą, nie będzie mógł jej wyprzedzić, gdyż prażanie na koniec sezonu zasadniczego mieli punkt więcej. Musi więc w przedostatniej kolejce pokonać u siebie bezpieczny już Zlin i liczyć na potknięcie się Dukli w Teplicach (które też mają zapewnione utrzymanie), by w finałowej serii gier prażanie byli jeszcze w jego zasięgu. W przypadku zajęcia piętnastego miejsca w barażach Banik zmierzy się w dwumeczu z drugą drużyną drugiej ligi. W tej chwili miejsce to zajmuje Taborsko. Banik byłby gospodarzem rewanżu.

Przedostatnia kolejka rozegrana zostanie w najbliższy weekend, z kolei finałowa w następny weekend. Baraże o utrzymanie zaplanowane są zaś na 28 i 31 maja. Przed spadkiem w barażach bronić się będzie też Slovacko. Jeśli utrzyma czternaste miejsce, zagra z trzecim zespołem drugiej ligi, którym na ten moment jest Artis Brno. Również na zapleczu czeskiej ekstraklasy do końca sezonu pozostały dwie kolejki.

WIĘCEJ O ZAGRANICZNEJ PIŁCE NA WESZŁO:

fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama