Dla kibiców Slavii Praga miał to być kolejny piękny wieczór – pokonanie derbowego rywala i przypieczętowanie mistrzowskiego tytułu. Zamiast tego 317. derby czeskiej stolicy zakończyły się jedną z największych kompromitacji w historii tamtejszego futbolu. Przy stanie 3:2 dla gospodarzy, w doliczonym czasie gry kibice wtargnęli na murawę, przerywając spotkanie. Doszło także do ataku na piłkarzy Sparty, którzy zeszli z boiska. Teraz drużynie z Edenu grozi walkower.
Kuriozum w Czechach. Slavia była kilka minut od mistrzostwa
Zacznijmy od początku. Kibice zgromadzeni na Eden Arenie oglądali świetne widowisko. Sparta objęła prowadzenie w 21. minucie po golu Jana Kuchty, dla którego było to pierwsze trafienie przeciwko byłemu klubowi w karierze. Gospodarze odpowiedzieli jeszcze przed przerwą za sprawą Oscara Dorleya, ale na początku drugiej połowy goście ponownie byli z przodu po trafieniu Asgera Sorensena.
Gracze Sparty nie cieszyli się jednak zbyt długo z prowadzenia. Zaledwie po pięciu minutach wyrównał Stepan Chaloupek, a chwilę później prowadzenie gospodarzom dał David Zima.
To byla rychlost! ⚡
Sešívaní si během necelé minuty ukradli vedení na svou stranu. 😲#OneplaySport | #ChanceLiga pic.twitter.com/YN6qsR8oIC
— Oneplay Sport (@oneplaysportcz) May 9, 2026
Gdy wydawało się, że miejscowi mają wszystko pod kontrolą, czerwoną kartkę obejrzał Tomas Chory. Napastnik Slavii uderzył rywala łokciem w twarz, za co po analizie wideo został ukarany trzecim „czerwem” w sezonie. Mimo gry w osłabieniu i naporu Sparty, Slavia dzielnie broniła wyniku gwarantującego mistrzostwo.
Červenou kartu v derby viděl za tento loket Tomáš Chorý! 🟥#OneplaySport | #ChanceLiga pic.twitter.com/Z6QffebFVR
— Oneplay Sport (@oneplaysportcz) May 9, 2026
Od tytułu Slavię dzieliło zaledwie kilkadziesiąt sekund. Nagle, w 95. minucie spotkania, fani zasiadający na trybunie północnej wbiegli na boisko. Sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli organizatorów, a chuligani – poza świętowaniem tytułu, wszak myśleli, że sędzia zakończył mecz – zaczęli atakować piłkarzy gości.
Główną ofiarą padł bramkarz Sparty, Jakub Surovcik. 23-letni golkiper został oblany piwem, a czeskie media donoszą, że uderzono go również racą w twarz. Napadnięci zostali też Matyas Vojta, a także klubowy lekarz.
Surovcik wydał później oświadczenie w mediach społecznościowych.
– Przeklinanie i obrażanie to jedna rzecz, którą ze względu na moją przeszłość całkowicie rozumiem. Ale grożenie śmiercią mnie i mojej rodzinie przez konkretną osobę przed meczem, z gestem podrzynania gardła, to inna sprawa. Następnie podbiegnięcie w trakcie meczu, grożenie mi prosto w twarz połączone z napaścią, jest absolutnie nieakceptowalne i będę to rozwiązywał na drodze prawnej – napisał bramkarz Sparty.
Kuba Surovčík na svém Instagramu. pic.twitter.com/nvZgKWJ411
— Michael Durčák (@durcak_michael) May 9, 2026
Z tego powodu sędzia Karel Roucek przerwał mecz. Piłkarze Sparty odmówili dokończenia spotkania i prosto z szatni udali się do klubowego autokaru.
„Największy wstyd, jakiego doświadczyłem”
Głos w sprawie zabrał również prezes Slavii. Jaroslav Tvrdik pojawił się na murawie i poprosił kibiców o opuszczenie obiektu. Nie krył zażenowania całą sytuacją.
– Nie możemy szukać żadnych okoliczności łagodzących. Nasi kibice wbiegli na boisko i przerwali mecz. Rywal zgłosił atak na graczy. Uważam, że przedwczesne zakończenie spotkania jest w pełni uzasadnione. Rozmawiałem z naszymi zawodnikami: gdyby coś takiego spotkało nas na stadionie Sparty, zachowalibyśmy się tak samo. Dzieliło nas kilka minut od mistrzostwa. Zamiast tego to chyba największy wstyd, jakiego doświadczyłem przez jedenaście lat w klubie. Przepraszam wszystkich normalnych kibiców, którzy zostali na trybunach – przyznał Tvrdik, cytowany przez klubowe media.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
O losach niedokończonych derbów zdecyduje teraz komisja dyscyplinarna. Wszystko wskazuje na to, że mecz zostanie zweryfikowany jako walkower 3:0 na korzyść Sparty, a ponadto Slavia może spodziewać się ogromnych kar finansowych i zamknięcia stadionu.
Sparta zatem wciąż będzie w grze o tytuł mistrzowski, ale to Slavia nadal jest liderem z potencjalnie pięciopunktowym (w przypadku walkowera) zapasem na trzy kolejki przed końcem sezonu.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Cudu nie było. Kane zmarnował karnego, ale Grabara nie zatrzymał Bayernu
- Jak trwoga, to do Doku. Wyścig o mistrzostwo Anglii wciąż trwa!
- Japońska maszyna ruszyła. Wystarczyło pożegnać Skorżę
Fot. własne