Grupa A 2. Kolejka

Luis Romo 50"

Kim do Kima i w kimę. Korea podobno wciąż klepie po obronie…

Mikołaj Duda

19 czerwca 2026, 05:13 • 4 min czytania 2

Reklama
Kim do Kima i w kimę. Korea podobno wciąż klepie po obronie…

Podobno w Guadalajarze piłkarze Korei wciąż szukają sposobu na przechytrzenie defensywy rywala. Wiele godzin prób już za nimi, ale w dalszym ciągu dzielnie rozgrywają piłkę pomiędzy obrońcami. Mniej więcej tak wyglądało to spotkanie po tym jak Meksyk osiągnął korzystny dla siebie rezultat. Zresztą, wcześniej wcale lepiej nie było…

Reklama

Właściwie, gdyby nie absurdalne zachowanie bramkarza Korei, to najprawdopodobniej nie doczekalibyśmy się goli. Oba zespoły stworzyły sobie sytuacji jak na lekarstwo, co sprawiło, że raczej nie był to najbardziej pasjonujący spektakl tego mundialu. To „widowisko” bardziej nadawało się do tego, by spokojnie usnąć, niż ekscytować się futbolem.

Meksyk – Korea Południowa 1:0. Festiwal długich – nieudanych – podań

Patrząc na pierwsze mecze obu ekip mogliśmy mieć nadzieję, że w Guadalajarze zobaczymy całkiem niezłe widowisko. Niestety, pierwsze minuty dość szybko sprowadziły nas na ziemię. Po obu stronach zobaczyliśmy mocno zbliżony pomysł na to spotkanie.  Mianowicie, niczym Polska za najlepszych czasów, głównym pomysłem była laga na wysuniętego napastnika. Meksykanie zagrywali na Raula Jimeneza, a Koreańczycy na Heung-Min Sona. I tak sobie kopali. A to w jedną, a to w drugą. Dokładając do tego sporą dawkę nerwowości i niedokładności, zdecydowanie nie wyglądało to najlepiej.

Chociaż trzeba przyznać, że to Meksykanie byli bardziej konkretni w swoich poczynaniach. Na początku zdołali oddać dwa strzały, które jednak nie miały prawa zagrozić rywalowi. To do nich należała też pierwsza dobra okazja. Tuż przed przerwą na nawodnienie bardzo dobrze zacentrował Roberto Alvarado. Piłkę głową uderzył Julian Quinones, ale zdołał ją wyłapać Kim Seung-Gyu.

Akcje Koreańczyków kończyły się tylko na dwa sposoby. Albo niecelnym podaniem, albo naprawdę wyraźnym spalonym. Gospodarze bezbłędnie potrafili złapać przeciwników na pułapkę ofsajdową. Natomiast uczciwie przyznajmy, że w końcu piłkarze z Azji zdecydowali się na próbę ataku pozycyjnego. Skończył się podaniem do bramkarza i lagą od jednego z obrońców… Chwilę później kolejna próba gry na Sona skończyła się zagraniem w aut.

Reklama

Najlepiej pierwszą połowę podsumować statystyką: oba zespoły wykonały 68(!) długich podań, z czego 20 było celnych. Daje to niespełna 30% skuteczności. A, i jeszcze jedna, przez 45 minuty został oddany dosłownie jeden celny strzał.

Przed drugą częścią – jakże pasjonującej – rywalizacji naszą jedyną nadzieją było to, że chyba gorzej być już nie może, a w ostatnich minutach przed zejściem piłkarzy na przerwę coś jakby minimalnie – podkreślmy minimalnie – drgnęło.

Zadecydowała nieudana wycieczka

Meksykanie po przerwie nieco podkręcili tempo i zaledwie pięciu minut potrzebowali, by ustawić mecz pod siebie. Przy pierwszej próbie bez sukcesu zakończył się rajd Jesusa Gallardo, który przebiegł kilkadziesiąt metrów na pełnym sprincie i po podaniu uderzył tylko w boczną.

Za drugim razem jednak gospodarze już dopięli swego. A właściwie zrobił to bramkarz Koreańczyków. Wydawało się, że po dośrodkowaniu Quinonesa defensorzy przeciwnika mają wszystko pod kontrolą i Kim Min-Jae opanuje piłkę. Wtedy na wycieczkę postanowił się wybrać Kim Seung-Gyu. Niedość, że przeszkodził koledze w interwencji, to jeszcze sam nie zdołał w banalnie prostej sytuacji utrzymać futbolówki w rękach. Wyłożył ją jak na tacy Luisowi Romo, który nie miał skrupułów, by skorzystać z prezentu.

Reklama

Po strzelonym golu Meksyk szczególnie nie forsował tempa, raczej ustawił się na własnej połowie i czekał na odpowiedź rywala. A ten kompletnie nie miał pomysłu, jak zaskoczyć dobrze zorganizowanych podopiecznych Javiera Aguirre. Głównie oglądaliśmy jak stoperzy nabijają kolejne podania, z których kompletnie nic nie wynikało. Najczęściej kończyło się jakimś nieudanym długim zagraniem.

Aż w końcu na parę minut przed końcem podstawowego czasu gry obejrzeliśmy pierwszą składną akcję Koreańczyków, po której zrobiło się groźnie pod bramką Raula Rangela. Bohaterem piłkarzy z Azji mógł zostać dopiero co wprowadzony z ławki rezerwowych Cho Gue-Sung. Powinien skierować piłkę do siatki, miał do tego nawet dwie szanse, ale przy obu się nie popisał. Za to dwukrotnie świetnie interweniował bramkarz gospodarzy, który rzutem na taśmę został bohaterem swojej reprezentacji.

Reklama

A gdyby gol jednak padł, to Meksykanie mogliby mieć do siebie uzasadnione pretensje. Wcześniej bardzo dobrą okazję po świetnym zagraniu Quinonesa miał Raul Jimenez. Jego strzał do najlepszych jednak nie należał, przez co bramkarz rywali miał szansę na skuteczną interwencję. Niezwykle groźnie z dystansu próbował też Obed Vargas, ale w przeciwieństwie do sytuacji z okolic 50. minuty  Seung-Gyu stał na posterunku.

W każdym razie Meksyk wygrał całkiem zasłużenie i jest pierwszą reprezentacją już pewną awansu do fazy pucharowej.

A gdzieś tam w Guadalajarze stoperzy Korei podobno wciąż wymieniają podania, co wieńczą efektowną lagą w aut…

7 +
Rangel
5
Gallardo
5
Vasquez
6
Alvarez
5
Reyes
6
Sanchez
6
Lira
6
Quinones
6
Romo
1
5
Gutierrez
5
Alvarado
4
Jimenez
Gustavo Tejera 5

Zmiany:

icon-swap
Orbelin Pineda
Brian Gutierrez
icon-swap
Obed Vargas
Luis Romo
icon-swap
Santiago Gimenez
Raul Jimenez
icon-swap
Israel Reyes
5
Roberto Alvarado
icon-swap
Cesar Huerta
Julian Quinones

Legenda

yellow-card
Żółta kartka
red-card
Czerwona kartka
yellow-card red-card
Dwie żółte / czerwona kartka
Zdobyte gole
Gole samobójcze
Asysty
Asysty drugiego stopnia
5.0
Ocena meczowa
+
Plus meczu
-
Minus meczu
swap
Zawodnik zmieniony
Reklama

Ocena atrakcyjności meczu: 2/6

Fot. Newspix

2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Informacja o meczu

Data:
piątek, 19 czerwca 2026 03:00
Sędzia:
Gustavo Tejera

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama