Rozgrywki w Ekstraklasie dobiegły już końca. W Norwegii grającej w systemie wiosna – jesień piłkarze zbliżają się natomiast do połowy sezonu. Swój debiut w 11. kolejce Eliteserien zaliczył były już asystent trenera Lecha Poznań Nielsa Frederiksena – Sindre Tjelmeland.
Wyczekiwany debiut
Pod koniec ubiegłego roku w Poznaniu poinformowano, że drużynę opuści asystent Nielsa Frederiksena – Sindre Tjelmeland. 37-latek postanowił rozpocząć samodzielną karierę głównego szkoleniowca, a w Lechu nie zamierzano mu blokować życiowej szansy. Postawiono jednak jeden warunek. Odejście miało nastąpić po zakończeniu sezonu. Nowym pracodawcą Norwega został pięciokrotny mistrz z jego ojczyzny – Molde FK.
Norwegowie bardzo mocno zabiegali o usługi Tjelmelanda i za wszelką cenę chcieli, aby rozpoczął pracę z zespołem wcześniej. Lech pozostał nieugięty, asystent Frederiksena miał dokończyć sezon i pomóc Kolejorzowi w obronie mistrzostwa. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Tjelmeland w ubiegłą sobotę udanie zadebiutował w Molde, pokonując 2:1 Sandefjord. Debiut nastąpił i tak szybciej niż zakładano. Początkowo Norweg miał obejrzeć to spotkanie jeszcze z wysokości trybun. Sytuacja zmieniła się ze względu na rodzinną tragedię asystenta Martina Falka. Gdyby nie ten fakt, Sindre zadebiutowałby w roli pierwszego trenera dopiero w lipcu, gdyż wtedy kończy się przerwa w rozgrywkach Eliteserien.
https://twitter.com/LechPoznan/status/2058896112346362034
Mieszane nastroje w Poznaniu
Tjelmeland odszedł z Lecha z dwoma mistrzostwami Polski, jednak opinie o norweskim szkoleniowcu na przestrzeni czasu mocno się zmieniły. Po pierwszym sezonie do Sindre przylgnęła łatka taktycznego eksperta, który każdemu imponował swoją pracowitością. Teraz, gdy zakończył już swoją przygodę z Kolejorzem, słyszymy coraz więcej nieprzychylnych słów pod jego adresem. W wywiadzie dla kanału Foot Truck piłkarze Lecha – Radosław Murawski i Robert Gumny zdradzili kilka interesujących faktów o Norwegu.
– Współpracuję z nim dwa lata. Robił niesamowitą pracę, tego mu nie można zabrać. Ma ogromną wiedzę i świetne podejście do zawodników. Ale z podpisaniem z nim kontraktu były różne przeboje. Moje osobiste zdanie – kiedy podpisujesz umowę z innym klubem i żyjesz nim, a jednocześnie jesteś tutaj, to albo dajesz z siebie 100% tutaj, albo odchodzisz tam. Nie ma możliwości, żeby być 50 na 50 – mówił Murawski.
– Moja opinia jest taka, że on tworzy relacje z zawodnikami i jako pierwszy trener niekoniecznie powinien to robić. Może jeśli będzie pierwszym trenerem to nie będzie tego robił. Jeśli chodzi o wiedzę, treningi, taktykę – jest bardzo dobry – dodał Gumny.
Poszukiwania następcy
W Wielkopolsce okres świętowania się skończył i poważnie zaczęto pracę nad projektem o nazwie Liga Mistrzów. Jednym z tematów, który trzeba zamknąć przed walką o podbój Europy, jest znalezienie Nielsowi Frederiksenowi nowego asystenta. Dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa już prężnie pracuje nad wytypowaniem kandydata. Pomagać w poszukiwaniach ma zewnętrzna firma, która wsparła Kolejorza również przy poszukiwaniu obecnego trenera.
Fot. 400mm.pl