Michał Probierz po zakończonej pracy z reprezentacją Polski przez dłuższy czas unikał mediów, ale teraz powoli, powoli, wychodzi z ukrycia, choć sam twierdzi, że się wcale nie chował. I twierdzi też coś jeszcze: że wykonał z kadrą dobrą pracę. Cóż, chyba trochę inaczej można było zapamiętać tę kadencję.
Dokładnie to Probierz w rozmowie z TVP Sport powiedział tak: – Pracuję praktycznie już 27 lat jako trener. Śmiać mi się chcę, jak słyszę, że praca w kadrze to już podsumowanie trenera. Ludzie zapominają, że byłem w klubach, które wyciągałem z różnych sytuacji. Nie mam żadnych powodów do smutku. Wręcz przeciwnie, bo awansowaliśmy za mojej kadencji na wielką imprezę. Pojechaliśmy na mistrzostwa Europy, na których dobrze się zaprezentowaliśmy. Nie mam zamiaru się przed nikim chować ani tłumaczyć, bo uważam, że zrobiłem dobrą pracę w reprezentacji.
A jak było – nazwijmy to – w rzeczywistości?
- brak bezpośredniego awansu z grupy na Euro 2024, choć pojawiła się taka szansa, niestety reprezentacja nie była w stanie ograć u siebie Mołdawii
- na samym turnieju Polska odpadła jako pierwsza i to po dwóch meczach, co było osiągnięciem, skoro z części grup wychodzą trzy drużyny
- potem spadliśmy jeszcze w Lidze Narodów do Dywizji B
- następnie przegraliśmy z Finlandią 1:2, komplikując sobie sprawę awansu na mundial
- przed tym spotkaniem Probierz rozpętał też ogromną awanturę, odbierając opaskę kapitańską Lewandowskiemu przez telefon, co napastnik bardzo słusznie odebrał jako potwarz i zrezygnował z gry dla kadry narodowej do czasu, aż jej selekcjonerem dalej będzie Probierz
Biorąc pod uwagę okoliczności i utratę zaufania do selekcjonera Reprezentacji Polski postanowiłem do czasu kiedy jest trenerem zrezygnować z gry w Reprezentacji Polski. Mam nadzieję, że będzie dane mi jeszcze zagrać dla najlepszych kibiców na świecie. 🇵🇱
— Robert Lewandowski (@lewy_official) June 8, 2025
To tylko główne punkty, bo można przecież jeszcze wskazywać na kompletny brak progresu, męczarnie z Litwą u siebie czy losowe wrzucanie młodych piłkarzy do kadry, byle tylko móc powiedzieć, że się ją odmładza. Największym sukcesem Probierza jest wygranie barażu z Walią, choć bardzo szczęśliwie – nie oddaliśmy tam bowiem ani jednego celnego strzału, Walijczycy swojego gola spalili o centymetry, ratował nas Szczęsny i w meczu, i w rzutach karnych. Ale okej – awans jest awans, doceniamy. Tym bardziej, że dzisiaj docenilibyśmy wywalczony w jeszcze gorszym stylu na mundial, ale tam niestety nie pojedziemy.
Natomiast czy to wszystko składa się na dobrą pracę? To bardzo wątpliwe. Należałoby wówczas zapytać jak wyglądałaby średnia praca? Albo słaba? Wydaje się też, że gdyby Probierz przekonał w swojej pracy z kadrą, to polskie kluby chętnie widziałyby takiego szkoleniowca u siebie. A czy dziś jest ktoś w sobie stanie wyobrazić, że Probierza chciałby Lech, Raków, Jagiellonia, Górnik albo inny zespół z czołówki, nawet szerszej?
Znów: to bardzo wątpliwe.
Mówi też Probierz, że dobrze zaprezentowaliśmy się na Euro, ale po raz kolejny należałoby zapytać, jak wyobraża sobie słaby albo przeciętny występ? Naprawdę nieźle zagraliśmy z Holandią, natomiast spotkanie z Austrią położyliśmy kompletnie, też przez trenera, który obiecywał ofensywną piłkę, ale akurat wtedy postanowił się murować, w środku pola grając Piotrowskim i Sliszem (brrr). Remis z Francją w meczu towarzyskim nie ma znaczenia.
Jeśli trener chce się rozwijać, powinien wyciągać wnioski ze swoich porażek. Praca Michała Probierza z kadrą była porażką. Niestety on wniosków chyba nie ma zamiaru wyciągać.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Pogoń Szczecin ma nowego trenera w sztabie. To rodak Thomasberga
- Jak co jakiś czas… Legia nie ma na transfery (ale ma nową strategię!)
- Korona szuka trenera. Podpowiada… nowy dyrektor akademii [NEWS]
- Właściciel Widzewa z odezwą do kibiców. „Widzew to moje życie”
Fot. Newspix