Wisła królową doliczonego czasu i własnego stadionu! Znów to zrobiła

Mikołaj Duda

24 października 2026, 23:07 • 3 min czytania 2

Reklama
Wisła królową doliczonego czasu i własnego stadionu! Znów to zrobiła

W poprzednim sezonie popularna była statystyka, że gdyby mecze kończyły się przed ostatnim kwadransem, to Widzew zamiast kręcić się w okolicach strefy spadkowej, byłby blisko czołówki. W obecnych rozgrywkach Wisła jest tego dokładnym przeciwieństwem. Ekipa Mariusza Jopa znów strzeliła w doliczonym czasie gry i podtrzymała serię zwycięstw przed własnymi kibicami. 

Reklama

Gdy wydawało się, że Dawid Szwarga w swoim debiucie zdobędzie jeden punkt na trudnym terenie przy Reymonta, to Wisła udowodniła, że aż do samego gwizdka arbitra kończącego mecz trzeba się mieć na baczności. Dosłownie w ostatniej akcji Biała Gwiazda miała rzut wolny, a w polu karnym bardzo dobrze odnalazł się Kacper Duda. Najpierw przełożył rywala, a następnie uderzeniem z powietrza pokonał Kacpra Trelowskiego.

Wisła u siebie jest nie do powstrzymania! Kolejne zwycięstwo wyrwane na finiszu

Kibice przy Reymonta mogli mieć wrażenie, że właśnie puszczono im powtórkę spotkania, które już niedawno oglądali, bowiem poprzedni mecz Wisły przed własną publicznością miał niemal identyczne zakończenie. Również rzut wolny w ostatniej akcji meczu przy wyniku 1:1. Wtedy także piłka wpadła do siatki, a w rolę Kacpra Dudy wcielił się Alan Uryga.

Reklama

Zresztą, stoper beniaminka ma dar, by wpisywać się na listę strzelców w samych końcówkach meczu. Ta sztuka udała mu się także w wyjazdowym spotkaniu z Koroną Kielce. Wtedy zapewnił swojej drużynie jeden punkt.

Reklama

Gdyby istniał przepis, że do 90 minut sędzia nie może doliczyć nawet sekundy, to Wisła miałaby w tym momencie o pięć punktów mniej. Patrzymy w tabelę i zamiast 21 byłoby 16. A to jasno oznacza, że nie zajmowałaby czwartego miejsca w tabeli, tylko dziesiąte tuż przed swoją imienniczką z Płocka.

Bramka Kacpra Dudy dała nie tylko zwycięstwo, ale też przedłużyła imponującą serię beniaminka. Mianowicie po powrocie do Ekstraklasy wygrał wszystkie mecze przed własną publicznością, a było ich już sześć. Z kolei, żeby znaleźć ostatnią porażkę Białej Gwiazdy przy Reymonta, trzeba cofnąć się o blisko rok. Jesienią minionego roku sposób na zespół Mariusza Jopa znalazła Polonia Warszawa.

Z drugiej strony warto mieć na uwadze, że Wisła nie wygrała jeszcze spotkania na innym stadionie niż swoim, ale i tak wciąż trzyma się blisko ligowej czołówki. Podtrzymanie serii wygranych u siebie teraz będzie dla kibiców szczególnie istotne, bowiem następnym zespołem, który zagra przy Reymonta z Białą Gwiazdą będzie Cracovia. Zanim derby, to piłkarzy Mariusza Jopa czeka jeszcze wyjazd do Poznania na starcie z mistrzem Polski.

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Rumak tęskni za pracą trenerską? „Był to naprawdę dobry czas”

Mikołaj Duda
12
Rumak tęskni za pracą trenerską? „Był to naprawdę dobry czas”