Mazurek o Pietuszewskim: Sprzedałem mu liścia i tak to się zaczęło

Maciej Piętak

23 października 2026, 19:44 • 3 min czytania 0

Reklama
Mazurek o Pietuszewskim: Sprzedałem mu liścia i tak to się zaczęło

Bartosz Mazurek zaliczył bardzo udane wejście do zespołu Salzburga. Dziewiętnastoletni pomocnik nie opuścił jeszcze ani jednego spotkania austriackiej ekipy, a za większość z nich zebrał bardzo pozytywne opinie. W rozmowie z Foot Truckiem podzielił się anegdotkami z dotychczasowej kariery.

Reklama

Bartosz Mazurek o swoim bracie: Jest moim największym wsparciem

Mazurek trafił do ligi austriackiej latem tego roku po udanych występach w barwach Jagiellonii Białystok. Za granicę przeprowadził się wraz z trzy lata starszym bratem, Arkadiuszem, który również jest piłkarzem. W CV ma występy w Warmii Grajewo czy KS Wasilków, a od trzech miesięcy gra w trzecioligowym austriackim St. Johann. Był też w przeszłości na testach w Puszczy Niepołomice

– Na pewno ten pierwszy rok czy pół roku brat będzie ze mną. Mega mi pomógł w pierwszych miesiącach. Też dzięki niemu tak wyglądam. Ja miałem wstać, wyspać się, iść na trening, a on w tym czasie wszystko ogarniał – różne papiery, internet, mieszkanie, meble. Miałem skupić się na grze, bo wiedzieliśmy, że to najważniejsze, żebym dobrze wszedł w zespół, więc dużo mu zawdzięczam – powiedział Mazurek

– Nigdy nie było żadnej zawiści, zawsze pchał mnie do przodu. Czy w gorszym, czy w lepszym momencie, zawsze byłem dla niego najlepszy. Mamy mega relację. Jest moim największym wsparciem i miłością… aż łezka się w oku kręci – dodał.

Reklama

O relacji z Pietuszewskim: Sprzedałem mu liścia i od tego się zaczęło

Podzielił się także anegdotą związaną z Oskarem Pietuszewskim, z którym regularnie miał styczność już od najmłodszych lat.

– Pierwszy nasz kontakt mieliśmy w wieku ośmiu lat, byłem jeszcze w Grajewie, jeździłem towarzysko na turnieje i tam się minęliśmy pierwszy raz. Nasza przyjaźń zaczęła się od tego, że jechaliśmy na jakiś turniej. No właśnie jeszcze wtedy nie za bardzo za sobą przepadaliśmy, mieliśmy jakieś zgrzyty i poszliśmy za stację, a potem sprzedałem mu liścia i od tego się zaczęło. Później gadaliśmy o tej sytuacji i do dzisiaj mamy super kontakt. Jesteśmy jak bracia – spędzamy razem wakacje, mamy wspólne chwile – przyznał.

– Nie czułem zazdrości, byłem z niego dumny. Znam go od początku, widziałem u niego potencjał i teraz to pokazuje w Porto. Kibicowałem mu, on mi też. Mówił mi zresztą, że przyjdzie na mnie czas. Sądzę, że byliśmy raczej wiodącymi postaciami w swoich rocznikach. Obaj trenowaliśmy cały czas ze starszymi. Eryk Kozłowski też był wyróżniającą się postacią, też pokazuje duży potencjał. Janek Faberski też był przez chwilę i widać było, że to jest pan piłkarz, że z piłką jest magikiem. Nie wiem, czy trenowałem z kimś, kto lepiej kontrolował piłkę niż on – ocenił Mazurek.

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama