Maciej Lampe znów trafił do kosza. Wrzucił do niego barwy ŁKS-u

AbsurDB

Autor:AbsurDB

07 lipca 2026, 15:00 • 7 min czytania 6

Reklama
Maciej Lampe znów trafił do kosza. Wrzucił do niego barwy ŁKS-u

Można pożegnać się z klubem z godnością, czasem ze wzruszeniem. Niektórzy odchodzą w ciszy, nierzadko w sporze z byłym pracodawcą, ale zawsze można choćby próbować zachować klasę. Nie udało się to Maciejowi Lampe. Opuścił koszykarski ŁKS w najbardziej żenujący sposób, jaki chyba można sobie wyobrazić.

Reklama

Opublikował w mediach społecznościowych film, na którym wyrzuca barwy łódzkiego klubu do stojącego na ulicy pojemnika. Można powiedzieć, że w końcu trafił czymś do kosza, bo podczas pobytu w Łodzi nie udało mu się to ani razu. Szkoda tylko, że celem był pojemnik na używane ubrania, choć w trakcie przygody z ŁKS-em barw tej drużyny nie zdążył założyć zbyt wiele razy.

Maciej Lampe w żenujący sposób żegna się z koszykarskim ŁKS-em

Maciej Lampe – Łodzianin, legenda polskiej koszykówki, drugi Polak w NBA, w wieku 41 lat postanowił wspomóc ŁKS w walce o awans do koszykarskiej elity. Jak to się wszystko potoczyło od strony sportowej – o tym za chwilę. Zacznijmy jednak nietypowo od końca, a więc tego, co stało się w poniedziałek.

Na swój profil na Instagramie Lampe wrzucił zdjęcie pojemnika na używaną odzież. Wiecie – takiego, jakie znacie z ulic swoich miast. Wyrzuca się tam niepotrzebne ubrania, które mogą się jeszcze komuś przydać. Koszykarz ostentacyjnie umieścił je na wlocie kontenera tak, że wyraźnie widać, że wyrzuca koszulki z logiem ŁKS-u.

Reklama

Zrzut ekranu z rolki wstawionej przez Macieja Lampe na jego konto na Instagramie

Na koniec, gdyby ktoś miał wątpliwości, umieścił filmik, na którym wynosi kosz pełen sprzętu w barwach łódzkiego klubu tłumacząc po angielsku, że w Polsce, jak nie wiesz co zrobić z ciuchami, wrzucasz je do tego czegoś. Wyraża też nadzieję, że trafią w odpowiednie ręce.

Nie wiemy, w jakich stosunkach Lampe zakończył współpracę z klubem. Z pewnością w niezbyt dobrych, skoro nie zagrał… ani minuty. Jego kontrakt z pewnością był niebotyczny. Czy zarząd zabezpieczył się na taki wypadek i konieczne było wypłacenie zaledwie niewielkiej kwoty, która nie usatysfakcjonowała sportowca? Nie mamy pojęcia. Nawet jeżeli tak było, wyrzucanie do pojemnika na ulicy barw klubowych (tym bardziej w takim mieście, jak Łódź) z pewnością nie zjedna mu serc kibiców ŁKS-u.

Klasa, profesjonalizm, światowy poziom, obycie…

Jeżeli rozstał się w konflikcie, mógł przekazać dresy i koszulki bezpośrednio osobom, którym by się przydały, albo nawet wystawić na licytację na szczytny cel. Mogłyby osiągnąć niemałą cenę, bo przecież tak znany zawodnik, który po podpisaniu kontraktu nie spędza na parkiecie ani minuty to ewenement. Lampe wybrał jednak małostkowe pójście na całość i postanowił napluć na klub wyrzucając koszulki do kontenera na używaną odzież. To nie jest miejsce, w którym zostawia się takie rzeczy z szacunkiem.

Reklama

Znając temperament łódzkich kibiców, Lampe będzie miał teraz z nimi na pieńku i pewnie postanowią przekazać mu, co o tym wszystkim myślą.

Całą sprawę skomentował też inny Łodzianin, który grał w NBA

Reklama

Jednak co właściwie stało się w koszykarskim ŁKS-ie? Jak doszło do zatrudnienia Lampego i co właściwie się nie udało? Otóż wszystko. Tak się składa, że sagę tego zasłużonego klubu opisałem w kwietniowym tekście. To prawdziwy scenariusz tragikomedii, do której życie dopisało spektakularne zakończenie.

Saga koszykarskiego ŁKSu, sezon 2025/26

W minionym sezonie zaczęły dziać się wokół ŁKS-u rzeczy dziwne i niewytłumaczalne:

  • W listopadzie klub podpisał kontrakt z Ponitką. Brzmi potężnie. I choć chodzi o Marcela, a nie jego brata Mateusza, który dzięki świetnej grze na Eurobaskecie znalazł się na ósmym miejscu plebiscytu Przeglądu Sportowego na Sportowca Roku 2025, to przecież Marcel też ma na koncie występy w mocnych klubach europejskich.
  • 26 stycznia pojawiły się plotki, że w klub ma zainwestować Gediminas Ziemelis. To jeden z najbogatszych Litwinów. W 2022 roku założył w Wilnie klub koszykarski BC Wolves. W 2025 jego licencja na grę w lidze została zawieszona. Zdaniem dziennikarza Mariusa Laurinaviciusa, Ziemelis traktowany jest przez litewskie służby specjalne jako zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju ze względu na swoje powiązania z Rosją.
  • Jakub Urbanowicz – prezes koszykarskiego ŁKS-u w rozmowie z Łódzkim Portalem Sportowym stwierdził, że „Nie ma w ogóle rozmów z Ziemelisem. Są to plotki.”
  • Sponsor Łodzian – Maciej Olszyński w wywiadzie z Super Basketem mówi tymczasem, że rzeczywiście rozmowy się toczyły, ale prezes ŁKS-u… mógł o nich nie wiedzieć. Urbanowicz praktycznie wycofuje się z medialnej działalności klubu.
  • Klub kontraktuje w styczniu kolejnych dwóch zawodników (Grudzińskiego i Sewioła), którzy w pierwszym tygodniu czerwca wraz z Ponitką mają wziąć udział w mistrzostwach świata w koszykówce 3×3, organizowanych w Warszawie. Problem w tym, że w tym czasie ma trwać decydująca faza… play-off 1. ligi, w których koszykarze także powinni uczestniczyć.
  • No trudno. Ich strata. Trzeba było myśleć wcześniej. Albo osłabią ŁKS, albo reprezentację. Prawda? Otóż nie. PZKosz postanawia pod koniec lutego, że… zagęści końcówkę sezonu zasadniczego tak, by play-offy rozpoczęły się dwa tygodnie wcześniej. Rozumiecie? Kluby w ostatniej chwili dowiadują się, że muszą zmienić cały terminarz meczowy, powciskać spotkania z weekendów na środy! Bo ŁKS w środku sezonu zakontraktował zawodników niedostępnych w czasie finałów. Wszystkie kluby poza ŁKS-em protestują, ale zmiana wchodzi w życie.

Zagra u nas Maciej Lampe. Na 98%. Wkrótce zagra. No, już trenuje. Ale jednak nie zagra.

  • 2 lutego klub ogłasza, że w ŁKS-ie zagra Maciej Lampe.  Ten sam Maciej Lampe, który od kilku lat… nie grał już właściwie w koszykówkę. – Mogę powiedzieć, że 98 procent warunków całego kontraktu mamy dogadane. Pozostały drobne szczegóły techniczne – mówi na początku lutego Maciej Olszyński w programie „Strefa Chanasa”. Szczegółów nie udaje się dogadać w lutym. Ani w marcu. Nagle: jest! Będzie debiut Lampego. W meczu zaplanowanym na 15 kwietnia. Dzień przed jego debiuto-powrotem ŁKS ogłasza, że Lampe doznał kontuzji na treningu. Nie zagra ani minuty do końca sezonu.
  • Wraz ze styczniową ofensywą transferową ŁKS postanawia także zmienić trenera. Wcześniej był nim Robert Skibniewski. Coach bardzo szanowany, niezwykle ceniony i chwalony także za wyniki osiągane w Łodzi. Jego bilans to 14 wygranych (74%) i pięć porażek. W praktyce oznaczało to drugie miejsce w tabeli. To bardzo dobra podbudowa pod walkę o awans. Mimo tego władze klubu w brzydkim stylu pozbywają się Skibniewskiego i angażują Tane Spasewa. Ten przegrywa połowę meczów i zostaje zwolniony, a klub dzwoni do… Skibniewskiego. Ostatecznie ŁKS bierze serbskiego trenera, który po dwóch tygodniach wraca do swojej ojczyzny.

Gra w kometkę kontra awans do Polskiej Ligi Koszykówki

  • Marcin Gortat, który przez lata był zaangażowany w odbudowę łódzkiej koszykówki dla Dziennika Łódzkiego: – Przez lata budowaliśmy klub, by stworzyć solidne struktury. Władze klubu działają jednak po swojemu – mają swoją wizję, a skoro inwestują własne pieniądze, to mają do tego pełne prawo. Ja osobiście nie popieram połowy działań, jakie miały tam miejsce.
  • ŁKS przystępuje do play-off o awans do Polskiej Ligi Koszykówki. W pierwszej rundzie mierzy się z GKS-em Tychy. W salce, w której o godzinie 20:00 miał odbyć się jeden z meczów przeprowadzane są akademickie mistrzostwa Polski w badmintonie. A w nich są tie-breaki. Dużo tie-breaków. Bardzo dużo tie-breaków. Wśród polskich studentów nie ma już słabych drużyn. Poziom się wyrównuje. Zawody miały się skończyć przed Teleexpressem. Niestety – o tej porze wciąż trwają zawody w kometkę. I to nie byle jakie. Zgodnie z rozpiską ostatnie są derby stolicy. AWF Warszawa kontra Uniwersytet Warszawski. Pyk. Pyk. Aut. Pyk. Pyk. Punkt. I tak do 20:50. Kilku minut zabrakło do kompromitacji i walkowera ze względu na godzinne opóźnienie.

Reklama

Tak wyglądała hala na pół godziny przed początkiem meczu. Wpis Piotra Machały na grupie dyskusyjnej PEKAO S.A. 1 LIGA MĘŻCZYZN

  • Ostatecznie ŁKS dociera do finału play-off, w którym przegrywa walkę o awans z Astorią Bydgoszcz.
  • Na mistrzostwa świata 3×3 ostatecznie Grudziński i Sewioła… nie zostają powołani. Gra Ponitka, ale Polska wypada fatalnie, u siebie przegrywając wszystkie mecze. Ponitka zdobywa 10 punktów. Nie że średnio – łącznie we wszystkich meczach. Gorszy wynik notuje tylko pięciu zawodników na całym turnieju.

Na koniec tego wszystkiego Lampe wyrzuca swoje koszulki do pojemnika na ulicy. Poważne miasto, profesjonalny klub? Na tle koszykarskiego ŁKS-u nawet piłkarski Widzew Dobrzyckiego wygląda jak świetnie funkcjonująca maszyna.

Fot. Newspix.pl, Instagram, Facebook

6 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Koszykówka

Reklama