Łzy i utrzymanie Tottenhamu. Koniec sezonu w Premier League

Michał Kołkowski

Opracowanie:Michał Kołkowski

24 maja 2026, 19:47 • 4 min czytania 3

Reklama
Łzy i utrzymanie Tottenhamu. Koniec sezonu w Premier League

To i zakończyły się zmagania w Premier League! Bez nie wiadomo jak wielkich emocji, bo i niewiadomych przed ostatnią kolejką pozostało relatywnie niewiele. Przede wszystkim: Arsenal zdążył już wcześniej przyklepać odzyskanie mistrzowskiego tytułu po przeszło dwóch dekadach niemocy. Ale w finałowej serii spotkań i tak wydarzyło się całkiem sporo. Choćby w walce o utrzymanie w elicie.

Reklama

Podsumujmy zatem szybko najważniejsze zdarzenia angielskiej multiligi.

Tottenham uniknął spadku

Przede wszystkim – Tottenham Hotspur nie spadł z angielskiej ekstraklasy. Spurs do 38. kolejki przystąpili z dwupunktową przewagą nad West Hamem United, więc teoretycznie wciąż groziła im katastrofa, ale Roberto De Zerbi i jego podopieczni nie pękli pod presją i nie dopuścili do najgorszego. Pokonali przed własną publicznością Everton 1:0 (bramkę na wagę trzech punktów zapisał na swoim koncie Joao Palhinha) i w efekcie nie musieli oglądać się za siebie. A trzeba zaznaczyć, że Młoty również zatriumfowały w swoim starciu. West Ham pokonał 3:0 Leeds United, do samego końca sezonu naciskając na rywali zza miedzy.

Inna sprawa, że ekipa dowodzona przez Nuno Espirito Santo wcześniej przegrała trzy ligowe spotkania z rzędu, kompletnie nie wykorzystując równoległych potknięć Tottenhamu. Młoty same są zatem sobie winne, że żegnają się z Premier League po czternastu sezonach występów. Ostatnio West Hamowi udało się w ekspresowym tempie powrócić do elity, Londyńczycy spędzili na zapleczu tylko jeden sezon (2011/12). Bywalcom London Stadium pozostaje liczyć na powtórkę tego scenariusza.

Reklama

Czyli tak: żegnamy w tym sezonie West Ham, Burnley i Wolverhampton. W drzwiach mijają ich drużyny Ipswich Town, Coventry City oraz Hull City.

Bruno Fernandes samodzielnym rekordzistą Premier League

W dobrym stylu sezon zakończył też Manchester United. Michael Carrick, który natchnął ekipę Czerwonych Diabłów do lepszej gry w tym sezonie, podpisał ostatnio umowę do 2028 roku, a jego podopieczni postanowili to uczcić okazałym triumfem w starciu z Brighton. Stanęło na wyniku 3:0 dla ekipy z Manchesteru, a bohaterem spotkania został – a jakże! – Bruno Fernandes. Autor gola i, co w tych okolicznościach jeszcze ważniejsze, asysty w tym spotkaniu.

To oznacza, że Portugalczyk zgromadził w tym sezonie ligowym aż 21 ostatnich podań. Jest więc samodzielnym rekordzistą w historii Premier League.

Reklama

United zakończyli sezon na trzecim miejscu w stawce. Do kolejnej kampanii przystąpią z apetytem na więcej i naprawdę mają ku temu podstawy.

Chelsea poza europejskimi pucharami

Tymczasem fani londyńskiej Chelsea cały optymizm muszą lokować w osobie Xabiego Alonso, a o sezonie 2025/26 będą próbowali jak najprędzej zapomnieć. The Blues w ostatniej kolejce przegrali na wyjeździe 1:2 z Sunderlandem i zakończyli zmagania na dziesiątej pozycji w Premier League. Poza europejskimi pucharami. W przeciwieństwie do swoich rywali, bo Czarne Koty wskoczyły na siódmą lokatę i w przyszłym sezonie wystąpią w Lidze Europy. Wielka sprawa dla tego klubu.

Reklama

To będzie druga przygoda Sunderlandu w rozgrywkach UEFA w historii klubu. Pierwsza od 1973 roku.

A tak wygląda tabela Premier League po 38. kolejce:

Reklama

Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore

Królem strzelców rozgrywek został Erling Haaland z 27 trafieniami w dorobku.

Łzy Salaha, Silvy i Guardioli

Jeśli chodzi o wyniki, ostatnia kolejka nie ułożyła się pomyślnie dla Liverpoolu i Manchesteru City. The Reds tylko zremisowali przed własną publicznością z Brentford, a The Citizens spisali się jeszcze gorzej, przegrywając u siebie z Aston Villą. W obu przypadkach rezultaty znajdowały się jednak na drugim, albo i trzecim planie. Kibice Liverpoolu i City żegnali dziś klubowe legendy. Mohameda Salaha, Andy’ego Robertsona, Bernardo Silvę, Johna Stonesa, no i rzecz jasna – Pepa Guardiolę.

Mnóstwo wzruszających scen. Guardiola zdawał się pochlipywać ze wzruszenia nawet w trakcie spotkania.

Reklama

Zobaczcie zresztą sami. Tak z Anfield rozstawał się Robertson:

To ostatnie chwile Salaha w barwach Liverpoolu:

Reklama

Tak Etihad Stadium pożegnało Bernardo Silvę:

Reklama

No a całej celebrze towarzyszącej pożegnaniu Pepa Guardioli poświęcimy osobny tekścik.

***

Kończy się zatem epoka w Liverpoolu, w Manchesterze City, no i w całej Premier League.

Reklama

Jednak, jak pisał klasyk, coś się kończy, coś się zaczyna. Być może sezon 2025/26 przejdzie do historii jako początek panowania Mikela Artety i jego Arsenalu? Cholera, jeszcze emocje nie ostygły po sezonie 2025/26, a my już uciekamy myślami w kierunku następnego! Pamiętajmy jednak, że dla Kanonierów ta kampania dalej trwa. Upragnione, mistrzowskie trofeum wylądowało w ich dłoniach, lecz podopieczni Artety mają jeszcze coś do zrobienia w Budapeszcie.

Finałowe starcie Ligi Mistrzów między Arsenal a Paris Saint-Germain już 30 maja.

Reklama

fot. NewsPix.pl

3 komentarze
Michał Kołkowski

Za cel obrał sobie sportretowanie wszystkich kultowych zawodników przełomu XX i XXI wieku i z każdym tygodniem jest coraz bliżej wykonania tej monumentalnej misji. Jego twórczość przypadnie do gustu szczególnie tym, którzy preferują obszerniejsze, kompleksowe lektury i nie odstraszają ich liczne dygresje. Wiele materiałów poświęconych angielskiemu i włoskiemu futbolowi, kilka gigantycznych rankingów, a okazjonalnie także opowieści ze świata NBA. Najchętniej snuje te opowiastki, w ramach których wątki czysto sportowe nieustannie plączą się z rozważaniami na temat historii czy rozmaitych kwestii społeczno-politycznych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama