To jedno z tych spotkań, o których szybko raczej zapomnimy. Bośniacy nie pokazali w Warszawie niczego niesamowitego. Polacy – w drugiej połowie pracowali na gola, ale też im czegoś zabrakło. Jeśli mamy jednak szukać jakichś pozytywów przed kolejnymi spotkaniami, znajdziemy je u dwóch etatowych kadrowiczów i debiutanta, który wszedł do kadry bez większych kompleksów. Tak, to o tobie Wiktorze Nowaku.
Liga Narodów. Oceny Polaków za mecz z Bośnią i Hercegowiną
Gdyby ten mecz zakończył się wraz z pierwszą połową, to pewnie trudno by się nam było czegoś chwycić. Reprezentacja Polski do przerwy wyglądała bardzo licho i nic nie zwiastowało jakiejkolwiek poprawy. Przyszła jednak przerwa, przyszły zmiany i przyszła intensywność, która wymusiła na Bośniakach cofnięcie się na własną połowę, gdzie coraz częściej gościli podopieczni Jana Urbana. Szkoda, że nie udało się niczego wkulać do sieci.
I szkoda, że nie mamy jeszcze żadnego pomysłu na zastąpienie Roberta Lewandowskiego…
Marcin Bułka – 5
No i znowu nie wiemy po tym występie zbyt wiele. Chyba faktycznie przyszła pora, żeby dać Bułce kredyt zaufania, ale jeśli mecz z Bośnią miał potwierdzić słuszność obrania takiego kierunku, to dał nam za mało danych. Winić należy za to rywali, którzy niespecjalnie starali się nękać naszego golkipera. Bułka miał tak naprawdę dwie swoje chwile w tym spotkaniu. Jedną, gdy faulował go po rzucie rożnym Tabaković. Drugą, kiedy golkiper NEOM przypilnował bliższego słupka własnej bramki. I za to możecie dopisywać przy jego ocenie jeszcze mały plusik.
Matty Cash – 6
Naprawdę solidny. Co potrafi dać z przodu, to my już doskonale wiemy, tu nawet nie ma co się specjalnie silić na barwne opisy. Dziś cierpiał nie tyle przez dobrą formę Alajbegovicia, co przez niedyspozycję nieco zagubionego Skórasia. Radził sobie z tym jednak nad wyraz dobrze i maczał palce w najgroźniejszych akcjach ofensywnych reprezentacji Polski. W 55. minucie oddał zaskakujący strzał z boku pola karnego, w pierwszej połowie doskonale podłączył się do ataku po świetnym podaniu Zielińskiego. A kiedy rzucił Zalewskiemu przez całe boisko piłkę na wolne pole… no cudo.
Mocny punkt naszego zespołu. I chyba największe zagrożenie pod bramką Bośniaków.

Matty Cash
Kacper Potulski – 5
Kilka razy wydawało się, że brakuje mu jeszcze ogłady. Jego interwencje, choć w większości skuteczne, bywały deczko niezdarne. Cieszy jednak fakt, że znów oglądamy w meczu kadry Potulskiego i znów nie powiemy, że jakkolwiek nas zawiódł. Jeśli mamy budować ważnego stopera reprezentacji na lata, to właśnie takimi meczami, przez które przejdzie on suchą stopą.
Jan Bednarek – 5
Na zero z tyłu i za to lidera naszej defensywy trzeba dodatkowo wyróżnić. Kiedy trzeba było, potrafił wyjaśnić sytuację, nie zaliczył żadnego poważnego błędu. Jeśli czegoś można się czepić, to tylko tej głupiej żółtej kartki za dyskusje.
Jakub Kiwior – 3
Z Bajraktareviciem nie miał lekko, powiedzmy sobie szczerze. Żółtą kartkę nasz obrońca wyłapał po tym, jak młody Bośniak założył mu efektowną siateczkę, a to była tylko wisienka na torcie. Kiwior parę razy dawał kolegom do zrozumienia, że przyda mu się pomoc, że potrzebuje asekuracji. Tę czasem miał, ale były też momenty, w których musiał się uwijać jak w ukropie i nie zawsze sobie radził. Widać było jak na dłoni, że trochę się od gry na lewej obronie Kiwior odzwyczaił.
Bajraktarević dostawał od piłkarza Porto za dużo czasu, miał zbyt wiele miejsca i tylko jego niedokładnym dośrodkowaniom zawdzięcza Kiwior fakt, że nie został wmieszany w jakąś straconą bramkę. W gruncie rzeczy trudno dziwić się temu, że Jan Urban zdjął go już w przerwie, coś trzeba było zrobić.

Jakub Kiwior i Esmir Bajraktarević
Bartosz Slisz – 5
Nie mamy większych zastrzeżeń, zagrał po prostu dobre zawody, to także dzięki niemu Bośniacy nie mogli zbyt wiele zdziałać pod naszą bramką w pierwszej połowie. Nie jest może najszybszy na świecie, decyzje podejmuje wolniej od towarzyszącego mu Zielińskiego, ale generalnie był to występ z tych „niezłych”. W środku pola w ogóle zobaczyliśmy dziś całkiem sporo dobrego – cieszy, że również ze strony Slisza.
Piotr Zieliński – 6
Trochę czekaliśmy na jego popisowe numery, ale w końcu zobaczyliśmy na Narodowym znak firmowy Zielińskiego – cudowne podanie z głębi pola, które jasno dowodzi, że mówimy o piłkarzu mającym całe mnóstwo jakości. Z ciasteczka w końcówce pierwszej połowy doskonały użytek zrobił Cash, ale wszystko rozbiło się chwilę później na Skórasiu, który nie wiedział, czy ma strzelać, czy przyjmować.
Była też ta szansa w doliczonym czasie, kiedy Piotrek dryblował w polu karnym Bośniaków. Szkoda tej akcji, to była piłka meczowa i moment, w którym pewnie wielu wyrwało się z kanap.
Poza tym trzeba wyróżnić Zielińskiego za intensywność, którą popisywał się na przestrzeni właściwie całego meczu. Dopiero w końcówce zobaczyliśmy, że trochę go ten mecz kosztował – gdy Mahmić ruszał z kontrą, Zieliński poślizgnął się w pogoni za nim i musiał liczyć na pomoc Casha.
Michał Skóraś – 3
Kolasinac zapewnił mu trudne wejście w mecz, kilka razy Bośniak usadził naszego rodaka na ziemi. Czy to w ramach przepisów, czy poza nimi – po prostu pokazywał Skórasiowi, że to on rządzi w tym sektorze boiska. I z wyjęciem momentów, w których mogliśmy się zastanawiać, czy Kolasinac czasem nie starzeje się jak dobre wino… za dużo o Skórasiu ciekawego nie powiemy.
Zapamiętaliśmy go jednak z udziału w bodaj najlepszej akcji pierwszej połowy, kiedy po doskonałym podaniu Zielińskiego i równie dobrym zgraniu Casha to właśnie Skóraś nie był w stanie skończyć wszystkiego strzałem. Średni to był występ zawodnika Lens.

Michał Skóraś
Sebastian Szymański – 4
Znienacka znalazł się w najlepszej okazji pierwszej połowy, ale uderzając z niezłej pozycji trafił prosto w bramkarza. Na jego obronę działa fakt, że to nie była wcale łatwa sytuacja – piłka kozłowała, przed nim zagęszczali światło bramki rywale, wszystko działo się nagle i szybko. Warto jednak odnotować, że ten strzał z 45. minuty był… pierwszym celnym strzałem w całym meczu. Taki to był mecz, jest jak jest.
Po zmianie stron znów zobaczyliśmy, że Szymańskiemu trochę do najwyższej formy brakuje. Może to tylko detale, ale odskakująca za daleko od nogi piłka mówiła sama za siebie. Z drugiej strony – piłkarz Rennes ma umiejętność znajdowania się w tak zwanym „dobrym miejscu” i to on po zmianie stron zmusił do sporego wysiłku Zlomislicia, dobijając zaskakujący strzał Casha.
Jakub Kamiński – 3
Trudno powiedzieć, na ile na jego grę wpływała kontuzja, przez którą szybko zmienił go Zalewski. Przez te 23 minuty z Kamińskim na boisku po jego stronie niewiele się działo – zapamiętaliśmy może jedną jego akcję z jego udziałem, po której rywale wybijali piłkę na rzut rożny.
Robert Lewandowski – 2
Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że kapitan reprezentacji schodzi w kadrze bardzo nisko, szuka gry z kolegami, stara się pomagać i to niekoniecznie w polu karnym rywali. Dziś też dużo widzieliśmy tego schowanego w głębi pola Lewandowskiego, raz mogło się to nawet skończyć źle, gdy piłkarz Chicago Fire zgrywał do jednego z rywali gdzieś na 35. metrze od polskiej bramki.
Gdy Lewy był już jednak tam, gdzie powinien być napastnik… ech, nie było z tego nic dobrego. Parę prostych błędów w przyjęciu, niedokładne odegrania, schodzenie w sektory, w których akurat nie był zbyt potrzebny. Powiedzmy to wyraźnie – przydałyby się na tym zgrupowaniu jakieś alternatywy i to takie grzeczne podsumowanie gry naszego kapitana.

Robert Lewandowski
Nicola Zalewski – 5
Szybko musiał podnieść się z ławki, ale udowodnił, że kontuzja Kamińskiego faktycznie mogła być problemem naszego lewego skrzydła. Albo inaczej – była, ale to nie znaczy, że Zalewski okazał się na ten problem idealną receptą. Trzeba mu jednak oddać, że miał moment, w którym uwierzyliśmy, że to od niego może wyjść iskra, która rozpali ogień pod tyłkami bośniackich obrońców. Przyspieszył, ładnie wyprzedził Smajlovicia, ten musiał ratować się faulem na żółtą kartkę. Za chwilę podobna akcja, tym razem Smajlović odstawił nogę, Zalewski mógł dośrodkować, ale…
Wszystko fajnie do momentu, w którym trzeba zrobić coś z piłką, którą udało się już doholować w odpowiednie miejsce. Tego jeszcze nam u Zalewskiego brakowało, ale aktywności mu nie odmówimy.
Wiktor Nowak – 6
Debiut zaliczamy mu do bardzo udanych. Wszedł na boisko od razu po przerwie i nie pękł na robocie. Był bliski otworzenia wyniku, kiedy zdecydował się na uderzenie z dystansu i chybił tylko nieznacznie. Dobrze też napędził akcję, którą potem nieco zagmatwał Lewandowski. I kolejną, w której nasz kapitan wziął nieco za duży „zakos”.
Taki piłkarz może nam dać w kadrze sporo pociechy, dobrze, że dostał swoją szansę już w pierwszym meczu tego jesiennego zgrupowania. Czekamy na więcej.
Przemysław Frankowski – 5
Pamiętacie Bajraktarevicia? Wydawało nam się, że Frankowski nie zrobił w meczu z Bośnią niczego wielkiego, ale w końcówce zdaliśmy sobie sprawę, że po jego wejściu trochę spuścił z tonu skrzydłowy, z którym miał problemy Kiwior. To nie tak, że piłkarz Rennes schował 21-latka do kieszeni, ale z trudnym zadaniem zatrzymania najgroźniejszego z rywali poradził sobie dobrze.
Karol Świderski, Mateusz Żukowski
Grali zbyt krótko.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix