Grecja najmocniejsza od dwóch dekad? Znów postawiła się Niemcom

Mikołaj Duda

04 października 2026, 23:08 • 3 min czytania 2

Reklama
Grecja najmocniejsza od dwóch dekad? Znów postawiła się Niemcom

Po wręcz sensacyjnie zdobytym mistrzostwie Europy w 2004 roku Grecy nie poszli za ciosem. Nie zapisali się na dłużej do europejskiego topu, tylko dość szybko wrócili do roli przeciętniaka i to takiego z niższej kategorii. Inaczej nie można powiedzieć o reprezentacji, która od ponad 10 lat nie wzięła udziału w turnieju rangi mistrzowskiej. W bieżącej edycji Ligi Narodów Grecja udowadnia natomiast, że nadchodzą lepsze lata i trzeba ją traktować jak najbardziej poważnie. 

Reklama

Żeby znaleźć ostatni wielki turniej z udziałem Greków, trzeba cofnąć się do 2014 roku i mundialu rozgrywanego w Brazylii. Z kolei ostatnie Euro z udziałem piłkarzy z Aten to turniej z 2012 roku, gdy zresztą na polskich boiskach mierzyli się choćby z podopiecznymi Franciszka Smudy.

To oznacza, że Greków zabrakło na:

  • mistrzostwach Europy w 2016 roku we Francji;
  • mundialu w 2018 roku w Rosji;
  • Euro w 2021 roku;
  • mistrzostwach świata w 2022 roku w Katarze;
  • mistrzostwach Europy w Niemczech w 2024 roku;
  • oraz ostatnim mundialu rozgrywanym w Ameryce Północnej.

Chluby Grekom nie dodaje fakt, że krócej na udział w wielkim turnieju czekają choćby Albańczycy, Szkoci, Węgrzy, Słoweńcy, Rumuni, Słowacy, Gruzini, Macedończycy, Walijczycy, Finowie, Irlandczycy czy Irlandczycy, ale ci z północy.

Tymczasem po pierwszych czterech meczach w dywizji A Ligi Narodów wciąż nie mają porażki na koncie. Do remisu z Holandią, zwycięstwa z Serbią oraz Niemcami, teraz dołożyli podział punktów z kadrą, którą po mundialu przejął Juergen Klopp. A warto wspomnieć, że osiągnęli to przy problemach kadrowych, bowiem nie mógł wystąpić choćby kontuzjowany Christos Tzolis z Arsenalu, czyli kawał grajka, król asyst.

Reklama

Liga Narodów: Grecja – Niemcy 0:0. Hellada wstaje z kolan?

I tak, trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że to nie był jakiś wielki mecz Greków, który będzie się wspominać latami. Tyle że to ogólnie nie było świetne spotkanie. Niemiecka prasa już zapewne grzeje temat kolejnego nieudanego występu reprezentacji prowadzonej przez Juergena Kloppa.

Jeszcze w pierwszej części Niemcy coś kreowali, głównie za sprawą skrzydłowego Freiburga Derry’ego Scherhanta, ale fakt faktem – coś tam się działo. To właśnie on po raz pierwszy poważniej sprawdził bramkarza rywali ciekawym uderzeniem z dystansu, po którym piłka zmierzała tuż pod poprzeczkę.

Scherhant miał też największy wkład w jedynego gola, który padł tego wieczoru w Salonikach. To właśnie po jego zagraniu piłkę do siatki skierował Jonathan Burkardt. Tyle że po analizie VAR został on anulowany przez wcześniejsze zagranie ręką Toma Bischofa. Po drodze zrobiło się też groźnie przy zamieszaniu po rzucie wolnym, gdy mocno i celnie na bramkę uderzył David Raum.

Normalnie powiedzielibyśmy, że to za mało i potrzeba więcej, by wyjść na prowadzenie, jednak po tym, co zobaczyliśmy w drugiej części gry, tak stwierdzić nam zwyczajnie nie wypada. Po przerwie Niemcy nie zrobili absolutnie nic, by wrócić do kraju z trzema punktami. A właściwie to nie mieli żadnego pomysłu na zaskoczenie Greków i tego efektem był cały jeden celny strzał oddany przez 45 minut. Tragicznie się to oglądało.

Reklama

Grecy skupili się na obronie i w ataku też nie pokazali niczego specjalnego, chociaż i tak nieco towarzystwo rozruszało wejście w przerwie 19-letniego Konstantinosa Karetsasa. Generalnie efekt tego wszystkiego był taki, że na drugą połowę na bramce równie dobrze mogliby stanąć dwaj losowi kibice z obu stron, a wynik byłby dokładnie ten sam.

Chociaż nie można nie wspomnieć, że najlepsza okazja na gola w tym meczu była właśnie po stronie gospodarzy. Już w drugiej minucie po dośrodkowaniu Konstantinosa Tsimikasa praktycznie 100% szansę miał Georgios Masouras, jednak świetnym refleksem wykazał się następca Manuela Neuera, czyli Jonas Urbig.

W każdym razie fakty są takie, że debiutujący w najwyższej dywizji Grecy po czterech meczach wciąż nie mają porażki na koncie i z ośmioma punktami taki sam dorobek, co liderująca w grupie Holandia. Z kolei Niemcy na cztery spotkania wygrali tylko jedno – u siebie z najsłabszą w grupie Serbią.

Grecja – Niemcy 0:0 (0:0)

Reklama

Fot. Newspix

2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Bez sensacji we Wrocławiu. Toruń ponownie mistrzem Polski!

Kacper Korpak
0
Bez sensacji we Wrocławiu. Toruń ponownie mistrzem Polski!

Inne reprezentacje

Reklama