Wielka awantura po decyzji sędziego. Piłkarze i trenerzy… nie znali przepisów

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

04 października 2026, 14:13 • 2 min czytania 11

Reklama
Wielka awantura po decyzji sędziego. Piłkarze i trenerzy… nie znali przepisów

W meczu czwartej kolejki kwalifikacji do Pucharu Narodów Afryki U-20 zmierzyły się reprezentacje Tunezji i Libii. Jeśli choćby wspomina się o takim meczu, to znak, że musiało zdarzyć się w nim coś niecodziennego. W tym przypadku taka sytuacja miała miejsce już po doliczonym czasie gry, kiedy zawodnicy jednej z drużyn wychodzili z kontrą na pustą bramkę, jednak wykazali się nieznajomością przepisów gry i ich akcja została przerwana. Prawidłowa decyzja sędziego wywołała ogromne zamieszanie.

Reklama

Tunezja i Libia pozostają jedynymi drużynami w swojej grupie, które nie odniosły jeszcze żadnego zwycięstwa. Do samego końca walczyły więc o pierwszy komplet punktów.

Świetna decyzja sędziego. Zamieszanie w kwalifikacjach do młodzieżowego PNA

Minęło już pięć minut doliczonego czasu gry, a na tablicy świetlnej widniał wynik 1:1. W 97. minucie Tunezyjczycy wykonywali rzut rożny, a w pole karne rywali powędrował ich bramkarz. Dośrodkowanie wybił jednak ustawiony przy pierwszym słupku zawodnik. Tuż przed polem karnym piłkę przejął jeszcze jeden z Tunezyjczyków, ale po chwili ją stracił i Libia stanęła przed szansą na zabójczą kontrę.

Na jednego tunezyjskiego obrońcę wychodziło czterech zawodników, których gonił bramkarz. Zamiast jednak biec jak najdalej, jeden z Libijczyków podał do wyżej ustawionego partnera i po chwili sędzia odgwizdał spalonego.

Reklama

Decyzja arbitra wywołała zamieszanie, ze skargami do asystenta rzuciła się cała libijska ławka. Sztab i zawodnicy reprezentacji Libii wykazali się przy tym brakiem znajomości przepisów gry w piłkę nożną. Linię spalonego wyznacza bowiem przedostatni zawodnik drużyny broniącej. Zazwyczaj tym zawodnikiem jest ostatni zawodnik z pola, natomiast w tej sytuacji był nim wyżej ustawiony od defensora bramkarz.

W pierwszej chwili można było mieć jeszcze wątpliwości, czy zawodnik, do którego kierowane było podanie, nie startował z własnej połowy, ale powtórki rozwiały wszelkie wątpliwości.

Sędziowie podjęli świetną decyzję, jednak spore zastrzeżenia można mieć co do zarządzenia całym zamieszaniem, które wywołała. Nie zdziwiłoby nikogo, gdyby posypały się czerwone kartki. Tymczasem ukarany żółtym kartonikiem został tylko jeden z trenerów. Chwilę po całym zajściu arbiter zakończył spotkanie.

Reklama

Fot. ON Sport / X

11 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne reprezentacje

Reklama