Lech Poznań w pierwszym meczu z KuPS wygrał na wyjeździe 2:0 po trafieniach Antoniego Kozubala oraz Taofeeka Ismaheela. Finowie grali ponad 80 minut w osłabieniu, co miało ogromne znaczenie. Temperatura nie rozpieszczała piłkarzy Kolejorza, ale udało się wypracować dwubramkową zaliczkę. Szkoda, że nie wyższą. Lech gra tutaj o przypieczętowanie awansu. Każdy inny rezultat byłby bardzo nieprzyjemną niespodzianką.
Lech Poznań – KuPS 1:0
W międzyczasie kolejna zmiana w szeregach Kolejorza. Alex Douglas zastąpił zmęczonego Antonio Milicia. Szwed na boisku po raz pierwszy od początku listopada minionego roku.
Nie zdziwi nas, jeśli przy takiej dominacji mistrza Polski zadziała teraz teoria ketchupu. Jak już coś się udało wsadzić to pójdą za tym kolejne trafienia. Czekamy na kolejne akcje lechitów.
Jakbyśmy ich wywołali do tablicy, Lech przełamał swoją niemoc. Efektowna piętka Luisa Palmy przełożyła się na asystę przy golu z dystansu Pablo Rodrigueza.
Cały czas blisko, ale brakuje finalizacji i tego efektem bezbramkowy remis. Lechowi zostało nieco ponad 20 minut na znalezienie drogi do siatki Finów.
Na odpoczynek udali się: Mikael Ishak, Taofeek Ismaheel i Patrik Walemark.
No i na potrójną zmianę zdecydował się Niels Frederiksen. Poza Gholizadehem także Agnero i Hakans. Dla Fina to pierwszy występ po kontuzji. Ostatni raz na murawie pojawił się jeszcze w poprzednim sezonie.
Wkrótce pierwsze zmiany w szeregach mistrza Polski. Wśród szykujących się do wejścia Książę Persji.
Jest i odpowiedź ze strony KuPS. Dobra kontra, ale piłki po strzale trzeba będzie szukać na stadionowym parkingu.
Kolejne próby Lecha, ale bramka Finów jak zaczarowana. Piłka za wszelką cenę wpaść do niej nie chce.
Kolejna szansa Lecha. Tym razem siły przy uderzeniu zapomniał użyć Pablo Rodriguez i piłka wpadła prosto w ręce bramkarza.
Już miał Palma pierwszą dobrą okazję w drugiej połowie, ale tylko boczna siatka. Mógł Honduranin być w nieco lepszej pozycji, ale swoim podaniem nieco do boku wyrzucił go Mikael Ishak.
Za moment start drugiej połowy przy Bułgarskiej. Pierwsza rozgrywana w dość powolnym tempie goli nie dostarczyła.
Czekamy przede wszystkim na przełamanie Luisa Palmy, bo widać, jak bardzo mu zależy, ale niestety, jak nie idzie to nie idzie.
Kurczę, gdyby Luis Palma był tu w formie, to miałby pewnie dublet do przerwy. A tak, trochę szarpie, próbuje, jest bardzo aktywny, no ale... widać, że to nie ten sam Honduranin.
Tym razem Gurgul z lewego skrzydła i goście prawie wpakowali sobie swojaka. Kreidl jednak czujny w bramce.
W zasadzie to można trochę mieć wrażenie, że Palma jako jedna osoba gra mecz z KuPS, bo brał udział w prawie wszystkich akcjach ofensywnych Kolejorza. Oprócz chyba tej pierwszej ze strzałem Ishaka.
Znów Palma, ale Ismaheel bardzo źle wykończył tę akcję...
Proszę wybaczyć, coś nam się zawiesiło, a Lech zrobił kilka ciekawych akcji i jest już naprawdę coraz groźniej pod bramką gości. Palma to, Palma coś innego, Palma jeszcze coś, Palma po raz kolejny. Ciągle ten Palma, w końcu mu się uda.
Statystyki strzałów wyglądają następująco - Lech siedem prób (dwie celne), KuPS tylko jedna niecelna próba.
Znów Luis Palma, teraz z rzutu wolnego. Niecelnie.
Tym razem już dużo lepsza akcja Palmy i problemy bramkarza z jego mocnym dośrodkowaniem. Może podobać się Honduranin, jest aktywny w ataku.
Palma ładnie ruszył skrzydłem, ale fatalnie podał...
Goście w dość niskim ustawieniu, a Lech próbuje - od jednego skrzydła do drugiego. Kolejna dobra akcja prawą stroną Joela Pereiry, tylko tym razem znalazł już nie koszyczek bramkarza, a Luisa Palmę.
O, jest was czytających tę relację trochę więcej niż pięciu. Witamy, witamy!
PS Jagiellonia właśnie straciła bramkę...
Engvall trochę za łatwo ograł Gurgula, ale lewą nogą strzelił jak piłkarz wart dziesięciu piłek i strojów treningowych.
Oj, było całkiem groźnie pod bramką Mrozka. Omal bramkarz KuPS nie zaliczył asysty. Nie można tak kryć. Zawodnikowi gości fatalnie wyszedł strzał.
Trochę chaosu i kopaniny w środku pola. Denerwuje się trener Frederiksen, że sędzia nie wpuścił znajdującego się za linią boczną Luisa Palmy.
Lech od razu trochę wyżej podchodzi, chyba też chce tutaj szybko załatwić sprawę awansu. Już pierwszy celny strzał Mikaela Ishaka.
Skład Lecha raczej bez większych zaskoczeń. Nie ma lekceważenia rywala.
Rozumiemy, że niemal wszyscy oglądają to, co właśnie wyprawia Jagiellonia. Dlatego witamy wszystkich pięciu czytelników live'a Lecha i jedziemy z tematem.