Przełom w Bułgarii po 14 latach. Łudogorec Razgrad zdetronizowany!

Marcin Ziółkowski

03 maja 2026, 08:04 • 3 min czytania 1

Reklama
Przełom w Bułgarii po 14 latach. Łudogorec Razgrad zdetronizowany!

Wielu kibiców przed trzydziestką może kojarzyć Lewskiego Sofia wyłącznie z udziału w Lidze Mistrzów 2006/07. Klub ze stolicy Bułgarii awansował wtedy do fazy grupowej i, zgodnie z oczekiwaniami, był chłopcem do bicia – choćby dla obrońcy tytułu, FC Barcelony. Bułgarzy mieli na koniec raptem jednego strzelonego gola w sześciu meczach. Bardzo dużo wody musiało upłynąć w tamtejszych rzekach, aby ponownie zrobiło się głośno o tej drużynie. Lewski przełamał hegemonię Łudogorca i po raz pierwszy od 17 lat zdobył tytuł mistrza Bułgarii.

Reklama

Lewski Sofia na tronie

„Nareszcie!” – mogą przyznać drużyny bułgarskiej ekstraklasy na wieść, że Łudogorec został strącony z tronu. Triumfator rozgrywek ligowych nieprzerwanie od 2012 roku musiał w końcu uznać wyższość jednego z rywali. Po czternastu latach padło na Lewskiego Sofia, który czekał na ten moment 17 lat.

Zdobył on tytuł w stylu wieloletnich dominatorów. Stołeczny klub przypieczętował mistrzostwo na kilka kolejek przed końcem. Łudogorec choćby wygrał wszystkie pięć pozostałych spotkań – będzie poniżej Lewskiego i może już jedynie celować w drugie miejsce. Dodamy tylko, że wicemistrzostwo kraju także nie jest na tym etapie oczywistością dla niedawnego hegemona z Razgradu.

Reklama

W spotkaniu dwóch sofijskich drużyn, Lewski pokonał 2 maja CSKA 1948 1:0. Bohaterem meczu był pozyskany raptem dwa miesiące temu zmiennik Marko Dugandzić. W trzecim meczu dla klubu ze stolicy Bułgarii strzelił prawdopodobnie najważniejszego gola w karierze. Pokonana z drużyn kończyła ten mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Adamy Traore (jednego z wielu) w 55. minucie.

Po części zasadniczej sezonu Lewski miał 10 punktów przewagi nad wielkim rywalem, który od awansu do Parvej Ligi nie zaznał smaku porażki w walce o mistrzostwo. Hegemon z Razgradu przynajmniej na chwilę stracił palmę pierwszeństwa w kraju. Autorem tego sukcesu jest były trener Udinese, 44-letni Julio Velazquez. Dla Hiszpana z Salamanki to pierwsze w karierze trofeum. Lewski do końca sezonu ma jeszcze cztery mecze.

Reklama

Swój wkład w mistrzostwo kraju ma też Borisław Rupanow, autor trzech goli w 17 meczach. Napastnik zimą przeszedł za 150 tysięcy euro (według członka zarządu klubu Michała Siary) do Górnika Zabrze, ale choć zespół z południa Polski wygrał tego samego dnia pierwszy po 54 latach Puchar Polski, to Bułgar nie podbił póki co Ekstraklasy. Zagrał na wiosnę jedynie sześciokrotnie, a podczas finału na Stadionie Narodowym nie był nawet w kadrze meczowej.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O PIŁCE ZAGRANICZNEJ:

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama