Barcelona długo biła głową w mur na El Sadar, nie mogąc znaleźć sposobu na świetnie zorganizowaną defensywę Osasuny. W końcu jednak pojawił się on – Robert Lewandowski, który w kluczowym momencie przechylił szalę zwycięstwa na stronę gości. Choć Duma Katalonii znów zgarnęła komplet punktów, styl pozostawił sporo wątpliwości. Nie ma to jednak większego znaczenia, tym bardziej, że to, co najważniejsze, może rozstrzygnąć się już jutro. Jeśli Real Madryt nie wygra z Espanyolem, Barcelona będzie mogła rozpocząć mistrzowską fetę jeszcze w ten weekend.
Już pierwsza połowa rywalizacji pokazała, że Barcelona wcale nie będzie czuła się komfortowo w starciu z ekipą, którą jesienią pokonała u siebie 2:0. Już w 7. minucie doszło do mocnego starcia w polu karnym Dumy Katalonii, ale przy walce Ante Budimira z Joao Cancelo sędzia nie dopatrzył się rzutu karnego. Kilka chwil później odpowiedziała Barcelona. Hansi Flick zadowolony z zeszłotygodniowego zwycięstwa z Getafe postanowił pozostawić w wyjściowym składzie Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski miał dobrą okazję w 10. minucie. 37-latek doszedł do strzału po zgraniu Daniego Olmo, który wcześniej został wyprowadzony na niezłą pozycję przez Pedriego. Polak posłał jednak piłkę ponad bramką Sergio Herrery.
Tytuł Barcelony o krok. Lewandowski przełamał opór
Barca jednak nie odpuszczała, a już w 12. minucie po faulu na Pedrim goście otrzymali rzut wolny z nieco ponad 20 metrów. Chętnych do uderzenia było kilku, łącznie z Lewandowskim, ale ostatecznie zdecydował się na nie Olmo, ale również zrobił to niecelnie. Osasuna miała kłopoty z dłuższym utrzymaniem się przy piłce, a próbował z tego skorzystać choćby Roony Bardghji. 20-letni reprezentant Szwecji wobec kontuzji Lamine’a Yamala w końcówce rozgrywek cieszy się sporym zaufaniem Flicka. Rozpoczął mecz w wyjściowym składzie i w 22. minucie uderzył zza pola karnego, lecz jego strzał obronił Herrera.
Od tamtej pory do końca pierwszej odsłony Barcelonie nagle jednak zaczęło brakować pomysłu na rozegranie kolejnych ataków. Gospodarze podeszli wyżej, naciskali rywali, a mistrzowie Hiszpanii zaczęli się gubić. Sporo strat notował choćby Olmo, ale także Gavi. Bliski gola dwukrotnie był najlepszy strzelec Osasuny Budimir. Najpierw w 36. minucie po indywidualnym rajdzie nie mógł go dogonić Cancelo i Chorwat trafił w słupek. Dwie minuty później konieczna była interwencja Joana Garcii, gdy 34-latek próbował trafić z dalszej odległości. Barcelona do przerwy nie straciła gola, ale Osasuna miała czego żałować.
Po przerwie Duma Katalonii postanowiła nieco przyspieszyć, czego efektem była sytuacja z 50. minuty, gdy po zgraniu Erica Garcii z bliska strzelał Olmo. Jego uderzenie zablokował jednak Alejandro Catena i skończyło się jedynie na strachu dla gospodarzy. Hansi Flick próbował ożywić poczynania swojego zespołu i po ponad godzinie gry dokonał trzech zmian. Na boisku pozostał Lewandowski, ale zeszli z niego Olmo, Gavi i Bardghji. Na placu boju pojawili się Ferran Torres, Frenkie de Jong oraz Marcus Rashford. Reprezentant Anglii chwilę po wejściu próbował swoich sił w szybkim kontrataku, ale uderzył ponad bramką.
Im dłużej trwał mecz, tym gracze Osasuny byli spychani bliżej własnej bramki, ale momentami próbowali jednak zaznaczyć swoją obecność w ofensywie. Tak było w 67. minucie, gdy z dystansu Joana Garcię próbował zaskoczyć Ruben Garcia. Bramkarz Barcy odbił piłkę do boku i zażegnał niebezpieczeństwo. Obrońcy mistrzów Hiszpanii nadal musieli być czujni, bo w każdej chwili ich błąd mógł doprowadzić do niespodziewanej porażki.
Barcelona dominowała w posiadaniu piłki, notowała mnóstwo dośrodkowań, ale nie mogła znaleźć sposobu na dobrze dysponowanego Flaviena Boyomo. Kameruński stoper górował nad swoimi rywalami i długo pracował na tytuł zawodnika meczu. Tak było do 81. minuty, gdy bohaterem okazał się Robert Lewandowski. Polak w fenomenalnym stylu wyszedł w górę i strzelił gola głową po dokładnym podaniu Rashforda. 37-latek nie dał szans Herrerze, a także próbującemu go powstrzymać Valentinowi Rosierowi. 13. gol w tym sezonie La Liga dla Lewego stał się faktem i po raz kolejny okazało się, że mimo upływu lat nasz rodak w kluczowych momentach nie zawodzi. W tym sezonie potrafił przecież zapewniać cenne punkty także z Realem Oviedo czy Atletico Madryt.
Dla Barcelony to jednak nadal było mało, bo już pięć minut po trafieniu Lewego goście zadali kolejny cios. Udanym podaniem z głębi pola popisał się Fermin Lopez, a sytuację z zimną krwią na gola zamienił Torres.
𝐑𝐎𝐁𝐄𝐑𝐓 𝐋𝐄𝐖𝐀𝐍𝐃𝐎𝐖𝐒𝐊𝐈 & 𝐅𝐄𝐑𝐑𝐀𝐍 𝐓𝐎𝐑𝐑𝐄𝐒 trafiają dla Barcelony w meczu z Osasuną! 🔥🔥
📺 Transmisja: https://t.co/oaWccXN4sK pic.twitter.com/BC74lZbh2s
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 2, 2026
Wydawało się, że tym samym gracze Barcelony odebrali gospodarzom jakiekolwiek złudzenia, ale podopieczni Alessio Lisciego grali do końca. Jeszcze przed upływem 90. minuty po dośrodkowaniu z lewej strony Abela Bretonesa gola głową strzelił rezerwowy Raul Garcia.
Osiem doliczonych minut zwiastowało trudne chwile dla broniącej prowadzenia Barcy, ale mimo kilku szarż nie udało się gospodarzom stworzyć większego zagrożenia. Najlepszą okazję w tym okresie miała za to Duma Katalonii, kiedy po świetnym zgraniu Lewandowskiego do piłki dopadł Torres, popędził z nią w pole karne i oddał niecelny strzał. Gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, na ławce Barcelony zapanowała spora radość i duża nadzieja. Jej dziesiąte ligowe zwycięstwo z rzędu oznacza bowiem, że jeżeli w niedzielny wieczór Real Madryt nie pokona na wyjeździe Espanyolu, to już na cztery kolejki przed końcem Blaugrana będzie mogła świętować kolejne mistrzostwo.
Barcelona zrobiła więc swoje, choć znów nie bez problemów i momentów niepewności. Ostatecznie jednak liczy się efekt – trzy punkty i coraz wyraźniej zarysowujący się mistrzowski scenariusz. Teraz oczy wszystkich fanów ekipy z Camp Nou zwrócone będą na stadion lokalnego rywala. Jedno potknięcie Realu na obiekcie Espanyolu może sprawić, że sezon – pełen wzlotów i trudnych chwil – zakończy się dla Blaugrany przypieczętowaniem tytułu jeszcze przed rywalizacją w El Clasico w przyszłą niedzielę.
Osasuna – Barcelona 1:2 (0:0)
- 0:1 – Lewandowski 81′
- 0:2 – Torres 86′
- 1:2 – Garcia 88′
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Media: Hansi Flick podjął decyzję o swojej przyszłości
- Xavi marzył o głośnym powrocie do Barcy. Nie chodzi o Messiego
- Agent Lewandowskiego podsyca plotki. Obecność nieprzypadkowa?
fot. Newspix