Legia jest słaba, ale utrzyma się w lidze [KOMENTARZ]

Jakub Radomski

23 marca 2026, 09:10 • 5 min czytania 32

Reklama
Legia jest słaba, ale utrzyma się w lidze [KOMENTARZ]

Nie ukrywam, że oczekiwałem trochę więcej po Legii w meczu z Rakowem. Stworzenia większej liczby sytuacji. Przyciśnięcia rywala. Zaatakowania, większej odwagi w ostatnich kilkunastu minutach przy stanie 1:1. Tymczasem Legia na boisku była gorsza. Miała szczęście, że Jonatan Braut Brunes, mając odkrytą dużą część bramki, trafił w słupek. Rzut karny był słuszny, ale pojawił się jednak z niczego. Mało kto spisywał się dobrze (Patryk Kun), większość zawodziła. Legia wciąż ma sporo problemów, czas leci, zostało tylko osiem kolejek, ale nie sądzę, by zespół Marka Papszuna mógł w tym sezonie pożegnać się z Ekstraklasą.

Obecny na X Piotr Klimek, matematyk, interesujący się piłką, w swoim modelu prawdopodobieństwo spadku Legii Warszawa ocenia obecnie na 25,2%. Wydaje mi się, że i tak jest troszkę zawyżone.

Reklama

Stabilny bramkarz, wracający napastnik i piłkarz z I ligi. Dzięki nim Legia Warszawa utrzyma się w Ekstraklasie

Oczywiście, przy bramce dla Rakowa zawiódł Jean-Pierre Nsame, który w zasadzie wyłożył rywalowi piłkę. Ale jednocześnie ten sam piłkarz wywalczył rzut karny, później go wykorzystał, a w pierwszej połowie doszedł do niezłej sytuacji. Nsame wraca po poważnym urazie, ale już teraz daje więcej niż Mileta Rajović i z czasem, przy wsparciu Rafała Adamskiego, który akurat wczoraj wypadł gorzej, powinien być bardzo ważnym piłkarzem w walce o pozostanie w lidze.

Legia ma między słupkami Otto Hindricha, który może nie jest widowiskowy i spektakularny, ale wydaje się stabilny i skuteczny, o czym zresztą mówili nam znający go ludzie po jego przenosinach na Łazienkowską. A taki bramkarz w takich okolicznościach ma też duże znaczenie.

Kiedy sytuacja w lidze jest tak wyrównana, presja rośnie, a ty walczysz o ligowy byt, nie będąc do tego przyzwyczajonym, to niekoniecznie jest czas najlepszych piłkarsko zawodników, artystów. Czasami więcej dadzą ci wojownicy, którzy nie schodzą poniżej pewnego poziomu i, choć nie potrafią nie wiadomo ile, zawsze na boisku zostawiają serce. Mam wrażenie, że w Legii kimś takim jest Patryk Kun. W tym niezbyt porywającym meczu z Rakowem, toczonym na zasadzie „system na system”, w drużynie gospodarzy podobał się najbardziej. Szarpał, dawał z siebie dużo. Nie zawsze wychodziło, ale przynajmniej podrywał kolegów do walki.

Patryk Kun

Reklama

Patryk Kun 

Zobaczcie w ogóle, na kogo przede wszystkim liczy dziś Legia. Na Kuna, który był w niej skreślony. Na Adamskiego, który przyszedł z pierwszoligowej Pogoni Grodzisk Mazowiecki i pokazał już, jak wiele może dać drużynie Papszuna (bardzo dobre spotkanie w Radomiu). Wreszcie – na Nsame, który przez kilka miesięcy z powodu urazu nie mógł grać w piłkę, ale jego powrót może być piłkarskim zbawieniem. Na Pawła Wszołka, którego też trochę nie było i który w spotkaniu z Rakowem był jakiś taki przesadnie nakręcony, jakby trochę przemotywowany. Legia liczy też mocno na zrywy Wahana Biczachczjana, który po przyjściu do Warszawy też niekoniecznie był pierwszym wyborem.

Ale się porobiło.

Legia ma szczęście, że kilka drużyn Ekstraklasy jest teraz słabszych od niej

Poza tym, wydaje się, że od Legii jest w tej chwili w lidze kilka słabszych drużyn. Bruk-Bet Termalica Nieciecza zdaje się znać swoje miejsce w szeregu, o czym świadczy m.in. wypowiedź Macieja Ambrosiewicza po spotkaniu w Poznaniu.

Reklama

Arka Gdynia znowu była bardzo słaba na wyjeździe, ulegając Koronie. To zespół o mocno ograniczonym potencjale, z którego Dawid Szwarga i tak całkiem sporo wyciąga. Jeżeli chcesz bić się o pozostanie w Ekstraklasie, musisz mieć jednak z przodu gościa, gwarantującego gole, albo chociaż spory potencjał ofensywy. Spójrzcie – Lechia ma Tomasa Bobcka, Motor Karola Czubaka, Korona – Mariusza Stępińskiego. GKS ma solidnego Ilię Szkuryna, a obok Bartosza Nowaka. Pogoń – tak się wydaje – ma za dużą siłę właśnie w ofensywie, żeby zlecieć z ligi.

Arka? Vladislavs Gutkovskis nie wygląda na gościa, którego kilka ważnych bramek może dać utrzymanie w lidze, a Sebastian Kerk to najlepszy piłkarz zespołu z Gdyni, ale najgroźniejszy jest, gdy kopie ze stojącej piłki.

Podobny problem ma Radomiak, który stracił Capitę i pożegnał się z Goncalo Feio, który nawywijał tam pewnie więcej, niż pojawiało się w opinii publicznej. Teraz w dodatku w Radomiu szukają trenera.

No i wreszcie, Legia nie powinna spaść, bo jest jeszcze Widzew. Rany, co to był za pokaz antyfutbolu z Górnikiem Zabrze. Lech w samej pierwszej połowie z Bruk-Betem oddał 18 strzałów, a zespół Aleksandara Vukovicia pierwsze uderzenie na bramkę pokazał nam w… 76. minucie. Widzew to trochę podobny przykład do Legii – niby nie przegrał żadnego z trzech meczów pod wodzą Serba, ale ten styl? Nawet w wygranym spotkaniu z Lechem miał sporo minut bardzo słabego grania. Jeżeli Widzew będzie prezentował się do końca sezonu tak, jak z Górnikiem, to po prostu spadnie. Tam jednak coś trzeba zmienić.

Reklama

Kibice Legii mogą czuć się mocno zaniepokojeni. W grze wiele się nie zgadza, teraz mecz z Pogonią, w którym faworytem będą mocni na własnym boisku gospodarze. Zespół Marka Papszuna ma 30 punktów i żeby utrzymać się w lidze, z pozostałych ośmiu spotkań będzie pewnie musiał wygrać trzy, ewentualnie jeszcze jedno zremisować. Ale gdy patrzę w terminarz, to choć nie jest on najłatwiejszy, wychodzi na to, że to jednak powinno się udać.

Jest mecz z Bruk-Betem. Spotkania z Górnikiem i Widzewem u siebie (ale to ostatnie będzie toczone pod napięciem). Jest Motor Lublin przy Łazienkowskiej na koniec sezonu.

Będę mimo wszystko bardzo zaskoczony, jeśli Legia nie utrzyma się w lidze.

JAKUB RADOMSKI

Reklama

Fot. Newspix.pl 

WIĘCEJ O LEGII NA WESZŁO:

32 komentarzy
Jakub Radomski

Bardziej niż to, kto wygrał jakiś mecz, interesują go w sporcie ludzkie historie. Najlepiej czuje się w dużych formach: wywiadach i reportażach. Interesuje się różnymi dyscyplinami, ale najbardziej piłką nożną, siatkówką, lekkoatletyką i skokami narciarskimi. W wolnym czasie chodzi po górach, lubi czytać o historiach himalaistów oraz je opisywać. Wcześniej przez ponad 10 lat pracował w „Przeglądzie Sportowym” i Onecie, a zaczynał w serwisie naTemat.pl.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Ekstraklasa