Za nami trzecia kolejka fazy ligowej Ligi Europy – Lech Poznań zremisował przed własną publicznością z Sunderlandem, natomiast Jagiellonia Białystok przegrała u siebie 0:3 z Anderlechtem. Po spotkaniach głos zabrał Wojciech Kowalczyk. W naszym programie były reprezentant Polski narzekał m.in. na defensywę Kolejorza.
Kowalczyk: Dzisiaj problemem Jagiellonii jest odejście Pululu
W późniejszym czwartkowym spotkaniu Jagiellonia została zdeklasowana przez Anderlecht. Białostoczanie przegrywali po katastrofalnym błędzie Hampusa Finndella i trafieniu Mihajlo Cvetkovicia, a po zmianie stron bramki dołożyli Marten Winkler oraz Jayden Onia Seke.
– Dwa lata temu Jagiellonia była w stanie zremisować z Realem Betis 1:1 i zagrać dobre spotkanie. Dzisiaj problemem Jagiellonii jest odejście Pululu. Takiego napastnika w Polsce nie będzie. Przyjmuje piłkę, zastawia się i cała drużyna może podejść. Jak zaczynasz grać od tyłu, a nie powinieneś tego robić, bo w ogóle ci nie idzie, jeśli chodzi o wyniki, to nie możesz stracić pierwszego gola. Gdyby Anderlecht prowadził do przerwy 3:0, to nie byłoby żadnych wątpliwości, że zasłużenie – powiedział „Kowal”.
Kowal: Moim zdaniem największym problemem Jagiellonii jest brak Pululu. W Polsce nie ma takich napastników. https://t.co/QRbPuii3Uu
— Weszło! (@WeszloCom) October 22, 2026
„Na ile ta defensywa Lecha jest poważna na Europę?”
Wcześniej Lech w końcu sprawił trochę radości swoim kibicom w europejskich pucharach. Kolejorz zremisował przed własną publicznością z Sunderlandem, choć przegrywał od drugiej minuty.
– Ten punkt, nie wiem, czy w czymś pomoże, bo pamiętajmy, że te dwa najłatwiejsze mecze odbędą się w styczniu, a w historii żadna polska drużyna nie grała w styczniu. Trzeba mieć zaufanie do Frederiksena, że on ci przygotuje zawodników Lecha podczas Bożego Narodzenia i sylwestra. Jakoś nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. W styczniu będzie bałagan. Bez względu na to, jakich przeciwników mają – ocenił Kowalczyk.
– Już wielokrotnie widziałem Lecha mylącego się na własnym stadionie i to z drużynami średnimi i przypadkowymi. Jak mistrz Polski jest w stanie rozbroić w Ekstraklasie każdego, przynajmniej u siebie, a w Europie jest… Gdyby po 45 minutach było 0:3, to co byśmy powiedzieli? Nic. Bilans bramkowy? 1:9. Lis był jednym z bohaterów? Tak, on tam odbił ze dwie, trzy piłki. Zastanawiam się, na ile ta defensywa Lecha jest poważna na Europę? Z Mońką byłoby podobnie. To jest nieprawdopodobne – dodał.
– Czasem porównuję Lecha do Barcelony – masz świetnych zawodników grających do przodu, ale zapominasz o tyłach. Teraz Barcelona dostała w pędzel od PSG, tylko dlatego, że w tyłach robili wjazd co chwilę. Strzeliła dwie, ale i tak cztery straciła. Lech w Polsce, tak jak Barca w Hiszpanii, strzela po pięć, sześć goli, jednak przyjeżdża ktoś poważniejszy z Europy i jak mu nie nastrzelasz tych pięciu czy sześciu, to może ci zrobić kuku – stwierdził „Kowal”.
Kowal: Ja się zastanawiam, na ile defensywa Lecha Poznań jest poważna? https://t.co/vupqGJGk49
— Weszło! (@WeszloCom) October 22, 2026