Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

23 października 2026, 00:11 • 2 min czytania 1

Reklama
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Trudna to była przeprawa dla piłkarzy Jagiellonii, którzy zaznali goryczy porażki. Po spotkaniu z Anderlechtem (0:3) do dziennikarzy wyszedł Sławomir Abramowicz, który przyznał, że wydarzenia tego wieczoru budzą w nim i jego kolegach spore emocje.

Reklama

Szczególnie nieprzyjemnie robi się wtedy, kiedy zespół traci gola przez własny błąd, a nie z powodu klasy rywala. I tak było w tym wypadku.

– Na pewno jest złość i frustracja. Na pewno jest inaczej, jak rywal zrobi świetną robotę, a inaczej, jak gol pada po naszym błędzie. Wynika on oczywiście trochę ze stylu, w jakim chcemy grać, unikamy grania długim podaniem, raz na jakiś czas taki błąd się przydarzy. Szkoda, że na poziomie Ligi Europy – mówił Abramowicz.

Jagiellonia w dołku. „Wiadomo było, że przyjdzie cięższy moment”

To jednak nie tak, że Jagiellonia zagrała gorzej tylko dziś. Duma Podlasia ma w tym sezonie swoje problemy i niełatwo jej się ich pozbyć.

– Uważam, że ogólnie, nie tylko w tym meczu, ale na przestrzeni dwóch tygodni, zagraliśmy parę słabych spotkań. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie jest dobry moment dla nas. Potrzebne są zwycięstwa, może kilka meczów bez porażki, żeby się odbić i złapać oddech – uważa Abramowicz.

Reklama

– Czy jest punkt zaczepienia? Tak, oczywiście, że tak. Każda drużyna przez coś takiego przechodzi, a my gramy już trzeci rok na naprawdę wysokim poziomie. Wiadomo było, że przyjdzie cięższy moment – przyszedł teraz. Musimy się w nim podnieść całą drużyną – mówi bramkarz Jagi.

Okazji do poprawy wyników nie braknie. Już w ten weekend Abramowicz i jego koledzy podejmą na własnym stadionie Wisłę Płock.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
3
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
3
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”