Trudna to była przeprawa dla piłkarzy Jagiellonii, którzy zaznali goryczy porażki. Po spotkaniu z Anderlechtem (0:3) do dziennikarzy wyszedł Sławomir Abramowicz, który przyznał, że wydarzenia tego wieczoru budzą w nim i jego kolegach spore emocje.
Szczególnie nieprzyjemnie robi się wtedy, kiedy zespół traci gola przez własny błąd, a nie z powodu klasy rywala. I tak było w tym wypadku.
– Na pewno jest złość i frustracja. Na pewno jest inaczej, jak rywal zrobi świetną robotę, a inaczej, jak gol pada po naszym błędzie. Wynika on oczywiście trochę ze stylu, w jakim chcemy grać, unikamy grania długim podaniem, raz na jakiś czas taki błąd się przydarzy. Szkoda, że na poziomie Ligi Europy – mówił Abramowicz.
Jagiellonia w dołku. „Wiadomo było, że przyjdzie cięższy moment”
To jednak nie tak, że Jagiellonia zagrała gorzej tylko dziś. Duma Podlasia ma w tym sezonie swoje problemy i niełatwo jej się ich pozbyć.
– Uważam, że ogólnie, nie tylko w tym meczu, ale na przestrzeni dwóch tygodni, zagraliśmy parę słabych spotkań. Oczywiście, zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie jest dobry moment dla nas. Potrzebne są zwycięstwa, może kilka meczów bez porażki, żeby się odbić i złapać oddech – uważa Abramowicz.
– Czy jest punkt zaczepienia? Tak, oczywiście, że tak. Każda drużyna przez coś takiego przechodzi, a my gramy już trzeci rok na naprawdę wysokim poziomie. Wiadomo było, że przyjdzie cięższy moment – przyszedł teraz. Musimy się w nim podnieść całą drużyną – mówi bramkarz Jagi.
Okazji do poprawy wyników nie braknie. Już w ten weekend Abramowicz i jego koledzy podejmą na własnym stadionie Wisłę Płock.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix