Siemieniec po porażce z Belgami. „Jak tracisz gola, nie ma czego bronić”

Marcin Ziółkowski

23 października 2026, 00:27 • 3 min czytania 1

Reklama
Siemieniec po porażce z Belgami. „Jak tracisz gola, nie ma czego bronić”

Trzecia kolejka przyniosła Jagiellonii drugą porażkę w rozgrywkach Ligi Europy. Anderlecht był znacznie lepszy i wygrał na Podlasiu 3:0. Po spotkaniu z Belgami dla Polsatu Sport wypowiedział się trener Adrian Siemieniec. Przyznał, że rywal ze swoją jakością indywidualną doskonale wykorzystał przestrzenie, które pozostawili jego zawodnicy. Drużyna z Białegostoku poszła do przodu przy niekorzystnym wyniku i poniosła tego konsekwencje.

Reklama

Siemieniec świadomy europejskiego wyzwania

Zdecydowanie nie był to dobry dzień dla Jagiellonii. 0:3 z Anderlechtem to wysoki wymiar kary w trzeciej kolejce fazy ligowej Ligi Europy. Adrian Siemieniec przyznał, że nie ma miejsca na wymówki, ale to nie jest też powód, aby krążyć od ściany do ściany, bo każdego dnia pracuje się, aby grać w takich meczach. Wyższy poziom oznacza większe wymagania ze względu na trudniejszych rywali.

– Nie chcę szukać wymówki. Czuć ten poziom. To nie zmienia faktu, że przegraliśmy to spotkanie. Jak my szukamy wymówek, bo Liga Europy to po co tu gramy? Trzeba było odpuścić eliminacje, grę w ubiegłym sezonie. Trudne są te mecze, pewne sytuacje nas weryfikują i musimy się z tego uczyć, nabierać doświadczenia. Robić tyle ile możemy, by punktować. 

Reklama

– Przy zespole o takiej klasie, jak tracisz gola, to mecz się zmienia, grasz u siebie i nie ma czego bronić. To nie tak, że całkowicie się otworzyliśmy, ale zagraliśmy odważnie, więcej piłkarzy poszło do przodu (…) Jakość indywidualna tych akcji była na bardzo wysokim poziomie. Zostawialiśmy więcej przestrzeni, z ich jakością to wykorzystali. 

Szkoleniowiec Jagiellonii odniósł się także do sytuacji z Ousmane’em Sow. Francuz był przekonany o faulu i czerwonej kartce. Siemieniec po fakcie rozmawiał z arbitrem, przekonanym o tym, że podjęto dobrą decyzję. Trener zauważył, że była to akcja ze sporym wpływem na resztę spotkania.

– Jedyne, co mi sędzia powiedział, to że sprawdzali i dla nich czysto. Nie rozmawialiśmy więcej o tym. Ja tego nie widziałem. Jeśli w polu karnym to karny, jak przed to czerwona kartka i gralibyśmy w przewadze, zmieniłoby to obraz meczu. Musimy to zaakceptować, reszta spotkania potoczyła się tak, jak widzieliśmy.

Reklama

Trener zespołu z Podlasia zdaje sobie sprawę z tego, że drużyna znajduje się w delikatnym położeniu. Nie planuje jednak zejść z obranego kursu i wie, że tylko przez trudności jest w stanie wiele się nauczyć. To też moment, w którym doświadczenie może odegrać dużą rolę.

– Trzeba wstać, wypiąć klatę i iść do przodu. Tak wygląda życie, są różne momenty i trzeba do końca walczyć. Takie momenty trzeba przezwyciężyć, mieć dobre nastawienie do walki. Przyjdziemy na trening, zregenerujemy się i od pierwszej minuty powalczymy o trzy punkty z Wisłą Płock, które są nam potrzebne.

–  Potrzeba liderów, ludzi radzących sobie z presją, ich doświadczenia. Kogoś, kto wyjdzie na boisko i dźwignie ciężar spotkania. Są momenty, które determinują nasze zachowania, rozmawialiśmy o tym z zespołem. Trzeba iść dlaej. Życie sportowca polega na tym, aby to przezwyciężać. Będziemy szukać zwycięstwa w każdym kolejnym meczu.

Reklama

Jagiellonia kolejne spotkanie w Lidze Europy rozegra na początku listopada przeciwko Lewskiemu Sofia w Bułgarii. Zespół Julio Velasqueza wygrał w trzeciej serii spotkań z Viktorią w Pilźnie 2:1.

 

 

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl gry Barcelony i Bayernu Hansiego Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Liga Europy

Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Duda  &  Figlewicz
1
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
4
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Liga Europy

Reklama
Liga Europy

Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”

Duda  &  Figlewicz
1
Abramowicz przyznaje, że nie było miło. „Złość i frustracja”
Liga Europy

Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”

Braian Wilma
4
Trener Sunderlandu pod wrażeniem kibiców Lecha. „Atmosfera była kapitalna”