Nie grał od blisko trzech lat. Wkrótce powalczy o awans do Ligi Mistrzów

Marcin Ziółkowski

06 czerwca 2026, 18:33 • 3 min czytania 2

Reklama
Nie grał od blisko trzech lat. Wkrótce powalczy o awans do Ligi Mistrzów

To historia trochę zapomniana, tym bardziej warto o niej przypomnieć. Perr Schuurs w 2023 roku był m.in przymierzany do Interu Mediolan. Byłby to w tamtym czasie dla niego naturalny sportowy progres. W Torino bowiem wyróżniał się jakością w defensywie i pewne było, że wkrótce zgarnie go lepszy klub. Niestety, problem z kolanem, a później depresja wykluczyły go z futbolu na blisko trzy lata. Ale w końcu nadszedł pozytywny akcent w tej historii. Już niedługo powalczy o udział w fazie ligowej Lidze Mistrzów.

Reklama

Perr Schuurs wraca do gry. Przy dobrych wiatrach – jesienią zagra w Lidze Mistrzów

W rundzie wiosennej sezonu 2025/26, Perr Schuurs rozwiązał za porozumieniem stron umowę z włoskim Torino. Pozwoliło to mu kontynuować rehabilitację w ojczyźnie. Po czterech miesiącach od tej sytuacji, znalazł już nowego pracodawcę.

Blisko 27-letni piłkarz z Holandii ponownie zagra w Eredivisie. Były obrońca Ajaksu Amsterdam tym razem będzie grać dla klubu o trochę mniejszym prestiżu, ale w atrakcyjnym anturażu.

Reklama

Mowa bowiem o NEC Nijmegen. Taką informację podał włoski newsman Gianluca Di Marzio. Na finiszu fantastycznego sezonu w Eredivisie sześciokrotny finalista Pucharu Holandii wskoczył na ostatnie miejsce na podium.

Dawny zespół Andrzeja Niedzielana skorzystał na wysokiej porażce Twente Enschede. Podopieczni Johna van den Broma (rezerwowym bramkarzem jest tam Przemysław Tytoń) oberwali aż 1:5 w ostatniej kolejce z PSV Eindhoven, przez co NEC uzyskał najlepszy wynik w historii klubu. Europejskie puchary staną się faktem po 17 latach.

Schuurs był obiektem zainteresowania wielu klubów, przede wszystkim włoskich oraz Ajaksu, ale zdecydował się wrócić na boisko w ojczyźnie, w klubie bez większej presji. Według holenderskiego De Telegraaf, podpisze on umowę do końca czerwca 2029 roku, a badania medyczne odbędą się po weekendzie.

NEC Nijmegen zagra w nowym sezonie w eliminacjach Ligi Mistrzów, a konkretnie od trzeciej rundy. Nawet w pesymistycznym wariancie – oznacza to co najmniej fazę ligową Ligi Konferencji. Klub ten niejako kojarzony jest z holenderską odpowiedzią na frazes Jose Mourinho o „zero tituli”.

Reklama

Depresja skutkiem poważnej kontuzji i ciągłego bólu

Holender ma za sobą naprawdę trudny czas. Pod koniec kwietnia opowiedział na portalu Gianluki Di Marzio o całokształcie swoich problemów po feralnej kontuzji więzadła krzyżowego z jesieni 2023 roku, którą odniósł w meczu z Interem Mediolan.

– Wychodziłem z domu tylko, żeby potrenować. Gdy zamykałem z powrotem drzwi, wszystko się kończyło. Nie lubiłem wychodzić z domu. Nie wiedziałem czy to ja, czy nieproszony gość, który ze mną żył. Depresja. Przybyła po cichu, bez pozwolenia. Przejęła kontrolę nad moim ciałem i umysłem.

Reklama

Podczas rehabilitacji kolana, ból nie ustawał i żaden z lekarzy nie był w stanie znaleźć odpowiedzi na problemy Holendra. Ten napełniał się jedynie rozpaczą. Wygląda jednak na to, że nadeszło światełko w tunelu. Piłkarz w wieku ok. 27 lat nie powinien w żadnym wypadku kończyć kariery piłkarskiej i to świetna wiadomość, że wszystko u Holendra wraca do jak najlepszego porządku.

Fot. Newspix

2 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne ligi zagraniczne

Reklama