Na sam koniec zimowego okienka transferowego powiększyła się czeska kolonia w Górniku Zabrze. Do zespołu Michala Gasparika przeniósł się już piąty zawodnik z tego kraju. To Ondrej Zmrzly, który będzie stanowił konkurencję dla Erika Janży, ale nie tylko. W swojej karierze 26-latek zdążył zagrać praktycznie na każdej możliwej pozycji.
Trener rezerw Sigmy Ołomuniec wykorzystywał dwukrotnego reprezentanta Czech jako wysuniętego napastnika czy ofensywnego pomocnika. Obecnie jest on naturalnym lewym obrońcą z ofensywnym nastawieniem, co powoduje, że równie dobrze może zagrać jako skrzydłowy. Z kolei ekspert piłkarski z kraju naszego południowego sąsiada twierdzi, że w następnych latach naturalną drogą dla Zmrzlego będzie przejście do funkcjonowania po lewej stronie trzyosobowego bloku obronnego.
Jeśli najnowszy nabytek Górnika moglibyśmy opisać tylko jednym słowem, to bez zawahania użylibyśmy przymiotnika „uniwersalny”.
Napastnik, który błyszczy na środku obrony. Sylwetka Borisława Rupanowa
Spis treści
Ekstraklasa. Górnik Zabrze z uniwersalnym lewym obrońcą. Od szpicy do środka defensywy
Ondrej Zmrzly piłkarskie szlify zbierał w juniorskich zespołach, a następnie rezerwach Sigmy Ołomuniec. W młodzieńczych latach był typowym środkowym pomocnikiem, którego ewidentnie ciągnęło do ofensywy – 35 goli w 79 meczach – przez co nieraz był przesuwany o piętro wyżej, a nawet zdarzyło się, że dostał szansę jako napastnik.
– Kiedyś ustawiłem go nawet na szpicy. Wykorzystywałem go na sześciu pozycjach, w zależności od tego, gdzie ktoś wypadł – mówił Augustin Chromy trener rezerw Sigmy Ołomuniec dla portalu iSport. – Ondrą nie tylko łatałem braki, ale nawet wzmacniałem skład na poszczególnych pozycjach – dodawał.
Dla Czecha weryfikacją okazało się przejście do piłki seniorskiej. W pierwszym zespole Sigmy nie potrafił odnaleźć się w środku pola, notował nieudane występy, więc trener Radoslav Latal – z pewnością pamiętany przez kibiców w Gliwicach oraz Niecieczy – na stałe przesunął go na lewą obronę. To w dłuższej perspektywie okazało się bardzo dobrym ruchem, który doprowadził Zmrzlego do debiutu w reprezentacji czy transferu do krajowego giganta.
– Dobrze czuję się na obu pozycjach (lewej obronie i środku pomocy – przyp. red.). Na początku musiałem przyzwyczaić się do taktycznych elementów – rozegrania, włączania się do ataku, żeby nie grać zbyt chaotycznie i nie wybijać piłki byle do przodu. Stopniowo się w to wgryzam, jest postęp – mówił sam piłkarz po zmianie pozycji przez trenera.

O grę w środku pola Zmrzlego zapytaliśmy czeskiego dziennikarza: – Jako środkowy pomocnik występował w drużynach młodzieżowych, ale już w piłce seniorskiej wystawianie go jako ósemka było nietrafionym eksperymentem – absolutnie nie jest zawodnikiem do środka pola. Jego optymalną pozycją jest lewa obrona w systemie z czterema obrońcami, a drugą opcją jest wahadłowy w formacji z trzema obrońcami. W żadnym wypadku nie powinien grać w środku pola – mówi dla Weszło David Sobisek z portalu Oneplay Sport.
– W środku pola nie szło mu najlepiej. Było widać, że na tym poziomie to nie dla niego. Wkrótce jednak Latal przesunął go na lewą stronę. Potrzebował czasu na adaptację, a potem znów był świetny – wtóruje dziennikarzowi trener Augustin Chromy.
Nasz rozmówca ma pomysł na kolejną pozycję, na której warto byłoby sprawdzić 26-latka: – W przyszłości, z upływem lat, mógłby stać się interesującym ofensywnie usposobionym lewym środkowym obrońcą – twierdzi. Zmrzly w swojej karierze już kilkukrotnie był sprawdzany w roli stopera. Było to jednak bardziej spowodowane koniecznością chwili czy danego meczu, niż długofalowa, dokładnie przemyślana koncepcja.
W rozmowie z Weszło Karol Żuradzki, prowadzący profil Footbalovy Raj przekonuje, że Czech nominalnie to ofensywnie usposobiony lewy obrońca, jednak jest w stanie zaakceptować każdą rolę przydzieloną od trenera: – Najważniejsze, że Zmrzly nie jest typem takiego gościa, co będzie marudził. Zagra tam, gdzie trener go najlepiej widzi – mówi ekspert. W jednej z rozmów z portalem iSport potwierdzał to też sam 26-latek. Przyznawał, że dla niego najważniejsza jest obecność na boisku, bez względu na pozycję.
Debiut w reprezentacji i zainteresowanie ze strony Legii. Wybrał krajowego giganta
Po zmianie pozycji Zmrzly zaliczył udany sezon 2021/22, jednak przełomowa okazała się dla niego następna kampania. To w jej trakcie zadebiutował w pierwszej reprezentacji swojego kraju. Zagrał jedną połowę w meczu towarzyskim z Wyspami Owczymi. Żuradzki podkreśla jednak, że oba epizody w narodowych barwach – w 2024 roku pojawił się jeszcze na około 20 minut w meczu Ligi Narodów z Ukrainą – były dość przeciętne. Występ z Farerami był więc bardziej rodzajem nagrody za dobrą formę w lidze niż realną szansą na walkę o miejsce w składzie.

Nie zmienia to jednak faktu, że w lidze prezentował się na tyle dobrze, że zwrócił na siebie powszechną uwagę. – Wrzuca ze stałych fragmentów gry, posyła ostre dośrodkowania z głębi pola. Stał się twardszy i dojrzalszy. To, że znajduje się na radarze reprezentacji i na liście największych czeskich klubów, nie dziwi – pisał wtedy portal iSport. Piłkarz te komplementy potwierdził, strzelając dwa gole i zaliczając cztery asysty w 34 meczach.
– Jest inteligentny, pracowity i uniwersalny. Poza tym ma wszystkie predyspozycje do wielkiej piłki: wzrost, szybkość, kondycję. Plusem jest też precyzyjna lewa noga – wypowiadał się Augustin Chromy.
Latem 2023 roku sporo mówiło się o zainteresowaniu Zmrzlym Slavii Praga, Banika Ostrawa czy klubów z Belgii, Holandii oraz Włoch. Przewinął się nawet polski akcent. Według ówczesnych doniesień medialnych znalazł się on także na celowniku Legii Warszawa.
Lewy obrońca z Ołomuńca odszedł jednak dopiero pół roku później. Trafił do krajowego giganta, Slavii Praga. Mimo kapitalnych liczb w miesiącach poprzedzających ten transfer – trzy gole i pięć asyst w 18 spotkaniach – David Sobisek od początku nie był przekonany do takiego ruchu.
– Moim zdaniem jest to dobry zawodnik, jak na poziom czeskiej ligi, ale nie wybitny. Kiedy przechodził z Ołomuńca do Slavii, nie wierzyłem, że tam się sprawdzi. Główny powód był taki, że nie jest bardzo produktywny w dużych meczach, a w Slavii każdy mecz taki jest – mówi nam ekspert, co potwierdzają przedstawione przez niego dane.
Zmrzly błyszczał głównie w spotkaniach ze słabszymi przeciwnikami. Gdy przychodziło do meczów z czołówką to już tak kolorowo nie było.
- przeciwko Sparcie Praga: 12 meczów, 0 goli, 0 asyst;
- Slavii: 9m, 0g, 0a;
- Viktorii Pilzno: 13m, 1g, 1a;
- Banikowi Ostrawa: 10m, 1g, 1g.
Na kim 26-latek w głównej mierze budował swój dorobek? Na zespołach pokroju Mlady Boleslav, Karviny czy Hradec Kralove.
– W Czechach nie było zbyt wielu lewych obrońców, więc konkurencyjne kluby zaczęły się nim interesować. W tamtym czasie każdy czołowy zespół ligi szukał lewego obrońcy i wydaje mi się, że Slavia uległa pewnej presji rynku, decydując się go kupić, zamiast pozwolić przejąć go konkurencji – dodaje czeski dziennikarz.
Przenosiny do Slavii. „Ten transfer po prostu się nie udał”
W Pradze Jindrich Trpisovsky wrócił do pomysłu zrobienia z nowego piłkarza Górnika środkowego pomocnika. Właśnie w taki sposób testował swojego podopiecznego w sparingach w trakcie przerwy zimowej. Gdy przyszły już zmagania o punkty, to Zmrzly w środku pola wystąpił zaledwie raz – przez cztery minuty spotkania z Karviną. Później trener Slavii do swojego pomysłu już nigdy nie wrócił i 26-latek grał tylko jako lewy obrońca, wahadłowy lub skrzydłowy.
Nie można powiedzieć, że Zmrzly po przenosinach do Pragi kompletnie przepadł, jednak znaczne bliższe prawdy jest stwierdzenie, że mimo kolejnych szans nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań. Miał tylko pojedyncze przebłyski, ale swoją nieregularnością nie mógł zaskarbić sobie zaufania u trenera. – Zmrzly ma chwiejne momenty dobrej dyspozycji. Potrafi w jednym meczu zagrać odpowiedzialnie, fajnie wyprowadzać piłki z własnej strefy boiska, by w drugim zaliczyć kilka nieodpowiedzialnych strat – opisuje Karol Żuradzki.

– Nigdy jednak tak naprawdę nie zadomowił się w Slavii – brakowało mu pewności siebie. Gdy dostawał szansę, grał przeciętnie, podejmował złe decyzje i nie był w stu procentach pewny w defensywie. Uważam, że nigdy nie dopasował się do fizycznego stylu gry Slavii. Nie jest szczególnie agresywny i już przy transferze mówiłem, że w Slavii trzeba mieć silną mentalność, być odważnym i bardzo bojowym, a on tego moim zdaniem nie ma. Nie widzę w nim zawodnika, który mógłby poprowadzić drużynę jako jej lider – twierdzi Sobisek.
Zmrzly przez pierwsze miesiące w Pradze jeszcze w miarę regularnie był wystawiany w podstawowym składzie, jednak z reguły grał przeciętnie lub słabo, przez co dość szybko został sprowadzony do roli zmiennika dla pozyskanego w tym samym czasie Malicka Dioufa. Zresztą Senegalczyk pokazał się z na tyle dobrej strony, że przed kilkoma miesiącami zasilił szeregi West Hamu.
Jak działa Slavia? Kulisy sukcesu czeskiego hegemona
Właśnie odejście największego konkurenta do Anglii miało być dla Czecha okazją na zbudowanie sobie pozycji w zespole. Nic z tego. Trener po pierwszych tygodniach nowego sezonu szybko stracił do niego cierpliwość, czego najlepszym dowodem był fakt, że Zmrzly nawet nie został zgłoszony do Ligi Mistrzów. Dostawał swoje minuty w lidze, ale to też do czasu. W końcu zesłano go do rezerw i dano mu zielone światło na szukanie nowego klubu. Zresztą poziom jego konkurencji też nie był najwyższy, przez co Slavia zdecydowała się na ściągnięcie Davida Juraska z Benfiki, do której kilka lat temu za 14 milionów euro go sprzedała.
– Moja ocena jest surowa, bo przez ostatnie dwa sezony nie mam wielu przesłanek, by myśleć inaczej. W Slavii pokazał bardzo niewiele interesujących występów. Ten transfer po prostu się nie udał – stwierdza bez ogródek David Sobisek.
Z kolei Żuradzki, szukając dobrych stron u Czecha zwraca uwagę na jego charakter: – To bardzo miły, zdyscyplinowany i ułożony piłkarz. Ma raczej dobrą opinię wśród kibiców i jest powszechnie lubiany.
Czy ten transfer Górnika ma prawo się udać?
Ondrej Zmrzly w Slavii kompletnie zawiódł, nie pozostawił tam po sobie nic godnego zapamiętania, ale czy to jednoznacznie przekreśla sens tego ruchu Górnika? Nie do końca. 26-latek ma swoje mocne strony, które przy mniejszej presji i nie aż tak dużej konkurencji będzie mógł pokazać. Eksperci zgodnie nas przekonują, że jego sporym atutem jest gra do przodu, podłączając się do ataku.
Żuradzki twierdzi, że nie jest to zawodnik, który wygryzie Erika Janżę ze składu, ale to nie znaczy, że będzie dla Michala Gasparika bezużyteczny: – Chce się odbudować, więcej grać bo w Slavii Praga był w ostatnim okresie tylko uzupełnieniem składu. Lubi, gdy jego zespół gra ofensywną piłkę. Jeśli tylko fizycznie dojedzie to Górnik powinien na tym transferze skorzystać.
Sobisek zauważa, że sporo Czechowi powinna pomóc zmiana otoczenia i zwyczajnie poziom Slavii, czyli uczestnika Ligi Mistrzów, był dla niego za wysoki, ale schodząc o szczebel niżej może się odnaleźć. Nasz rozmówca podkreśla, że kluczowa będzie w tym wszystkim osoba trenera i odpowiednie wprowadzenie do zespołu nowego podopiecznego.

– Nie udało mu się w klubie z topu i nie jest graczem na najwyższy poziom. Może natomiast być solidnym wzmocnieniem drużyny walczącej o miejsca mniej więcej od czwartego do szóstego. Jeśli trener będzie w niego wierzył, może stać się wartościowym zawodnikiem. Zmiana otoczenia powinna mu przede wszystkim pomóc, bo w Slavii i tak nie miałby szans na grę – dodaje czeski dziennikarz.
Nie mamy zamiaru przedwcześnie skreślać dwukrotnego reprezentanta Czech. Przy licznej grupie rodaków w zespole i trenerze z niemal identycznego kulturowo kraju może się szybko i dobrze w Zabrzu zaaklimatyzować. Wyjazd z Pragi i zmiana otoczenia ma być dla niego jak głęboki oddech świeżego powietrza.
Czy Erik Janża może spać spokojnie w kontekście miejsca w podstawowym składzie? Tak. Czy Ondrej Zmrzly musi okazać się kompletnie nieprzydatny? Nie. Michal Gasparik dostał zawodnika ewidentnie do odbudowania, co nie znaczy, że ten ruch nie ma prawa się udać. Zresztą wsłuchując się w głosy o Czechu, nie można wykluczyć, że okaże się on ciekawą alternatywą, ale nie na lewą obronę, a na lewe skrzydło.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Jak Wisła analizuje piłkę? „Praca na liczbach wymaga konsekwencji”
- Rodriguez, Samper, bose spacery i słońce. Niecodzienne nawyki piłkarzy
- Kalendarium: Jak Zabrze (nie) sprzedaje Górnika…