Neuer jak za dawnych lat! Fantastyczny ćwierćfinał na Bernabeu

Patryk Idasiak

07 kwietnia 2026, 23:17 • 6 min czytania 13

Reklama
Neuer jak za dawnych lat! Fantastyczny ćwierćfinał na Bernabeu

To był taki ćwierćfinał, w którym aż żal wyjść na minutę do kibla, bo można było stracić coś ciekawego. Działo się non stop! Bayern ma lepszą sytuację przed rewanżem, bo wygrał 2:1 na Santiago Bernabeu. Ale nie byłoby tego zwycięstwa, gdyby nie 40-letni Manuel Neuer, który zagrał jakby przeniósł się w czasie o kilkanaście lat. 

Reklama

W lidze dwie odmienne sytuacje

Real Madryt raczej może zapomnieć o wygraniu ligi hiszpańskiej. W weekend przegrał na wyjeździe z Mallorcą. Załatwił go niesamowity Vedat Muriqi, który strzelił 19. gola w tym sezonie. FC Barcelona pokonała Atletico Madryt i ma już siedem punktów przewagi na pozostałych osiem kolejek i El Clasico w zanadrzu.

Real skupia się więc szczególnie – podobnie jak dekadę temu – na samej Champions League, gdzie w 1/8 finału nie miał problemów z wyeliminowaniem Manchesteru City. Wszyscy bardzo istotni zawodnicy zdążyli już się wykurować. Zabrakło jednego – Thibauta Courtois, który doskonale bronił przeciwko The Citizens i też w tamtym meczu nabawił się urazu. Real musiał liczyć na Andrija Łunina.

Bayern za to zdemolował Atalantę 10:2 w 1/8 finału. Dodatkowo kopa motywacyjnego musiał dać mecz w ostatniej kolejce Bundesligi – Bawarczycy jeszcze w 80. minucie przegrywali 0:2 z Freiburgiem, a… wygrali 3:2. Nie grał w tym spotkaniu Kane, który zmaga się z kontuzją kostki. Odpoczywał i miał być gotowy na Real. Co prawda może nie na 100% i grając trochę z „kulawą” nogą, ale wiadomo, że na taki hit lepiej Anglika mieć nawet nie w pełni zdrowego.

Reklama

Stary dobry Neuer

Bayern Monachium już po 40 sekundach pokazał to, z czego w tym sezonie słynie. Lewy obrońca Konrad Laimer oddał strzał z szesnastki i znalazł się bardziej na pozycji ofensywnego pomocnika. Bawarczycy w ten sposób, czyli stosując ciągłe rotacje na pozycjach, wykańczali Atalantę w 1/8 finału.

Ruszyli odważnie, nie patrząc na jakąś atmosferę Santiago Bernabeu. Grali swoje. Konsekwencją tego był rzut wolny z siedemnastu metrów po przebojowej akcji Michaela Olise. Anglik uderzył nad murem, mogło być groźnie, ale Dean Huijsen wyskoczył i wybił piłkę głową. Mógł się podobać w akcjach defensywnych.

Niebezpieczne były stałe fragmenty bite przez Joshuę Kimmicha. Bayern dominował i powinien prowadzić w dziewiątej minucie. Kimmich znów posłał świetną piłkę, Harry Kane zgrał do Dayota Upamecano, a ten musiał praktycznie wkopać ją do bramki z trzech metrów. No i drasnął ją podeszwą, fatalnie to zmarnował.

Reklama

Fani Bayernu podnieśli ręce i celebrowali gola, bo przecież to sytuacja z gatunku tych nie do popsucia. To powinien być tzw. tap-in, ale przerosło to trochę źle ustawionego Upamecano, który musiał się po piłkę cofać. Carreras tak lekko uderzoną futbolówkę z łatwością wybił.

Przez pierwszy kwadrans Real Madryt wyglądał jak zamknięty w piwnicy, dopiero potem wyważył drzwi. Wcześniej Manuel Neuer nie miał roboty. Aż tu musiał czujnie wyjść do dośrodkowania, a potem zatrzymać strzał Kyliana Mbappe, którego na wolne pole wypuścił Thiago Pitarch.

Królewscy pokazali też, że są w stanie błyskawicznie przenieść akcję spod własnej bramki – odbiór Huijsena, wygrany drybling Gulera i wypuszczenie Mbappe, który miał mnóstwo miejsca i przestrzeni, mogąc się rozpędzić. Francuz znalazł na skrzydle Viniciusa, a ten uderzył po dalszym słupku i po raz kolejny wykazał się Manuel Neuer.

Reklama

Real się napędzał. Ale to, co zrobił Pitarch nazwać trzeba piłkarskim kryminałem. Przy próbie rozgrywania podał do Serge’a Gnabry’ego i tylko czujność Andrija Łunina uratowała Real. Zdążył on szybko wrócić na środek bramki i Francuz kopnął prosto w niego. Gospodarze bardzo szybko odpowiedzieli – minutę później ładnie wyszli spod pressingu, miejsce znalazł Valverde i wypuścił Kyliana Mbappe. Ten uderzył po ziemi z kąta, ale Manuel Neuer zaliczył kolejną świetną interwencję.

Cios Diaza pod koniec pierwszej połowy

To był płynny, szybki mecz w niezłym tempie. Czas leciał błyskawicznie, nic się nie dłużyło.

Reklama

Brakowało jedynie trafienia. No i zadbał o to wreszcie Bayern w 41. minucie. W środku pola odzyskał piłkę Joshua Kimmich (choć Vinicius trafił Olise w rękę i przez dobrych kilka sekund sygnalizował to sędziemu). Kilka szybkich podań i defensywa Realu została wyprowadzona w pole. Na końcu Gnabry wypuścił Luisa Diaza, a ten pokonał Andrija Łunina.

17 strzałów, siedem celnych, wysokie tempo, szybkie akcje, świetne interwencje bramkarzy, bramka dla Bayernu – działo się w pierwszej połowie!

Reklama

Harry Kane też chciał postrzelać

I w drugiej też!

Nawet nie zdążyliśmy dobrze rozsiąść się w fotelach czy gdzie tam kto oglądał mecz, a Harry Kane już trafił na 2:0. Ile minęło? 20 sekund. Asystę na konto zapisał Michael Olise. Wiecie którą już w tym sezonie? Można się pogubić, ale według Whoscored miał ich przed tym meczem 25, więc ta to numer 26.

A dla Kane’a to 49. gol.

Reklama

W 56. minucie na ekranie pojawiła się statystyka strzałów – 11 (4) do 11 (4). To Bayern był jednak skuteczniejszy.

Mógł się podobać Michael Olise, który zwiewnie poruszał się po boisku. Nie miał najmniejszych problemów z przedryblowaniem przeciwnika, a przy 2:0 poczuł jeszcze większy luz. Bayern wcale się nie zatrzymywał i ciągle grał swoje – akcja Olise, odbiór Laimera 25 m od bramki Łunina i zablokowany strzał Kane’a, groźny rzut rożny, po którym główkował Upamecano. Królewscy wyglądali na bezradnych, Bayern ciągłym naporem i chęcią do gry zabierał tę ochotę przeciwnikom.

Ale…przyparci do ściany znów się przebudzili, jak to oni. Raz czy dwa byli bliscy tego, żeby strzelić gola kontaktowego, pobudzić się, nakręcić. Fatalny błąd zrobił Dayot Upamecano, ale uratował mu skórę Neuer, który „wygonił” Viniciusa do boku i cały czas zasłaniał bramkę. Przez to Brazylijczyk miał mało miejsca i uderzył w boczną siatkę. W innej akcji Neuer zatrzymał strzał Mbappe w absolutnie topowy sposób. Francuz aż z bezradności machnął rękami. „No nie da się mu strzelić” – zdawał się myśleć. 40-latek grał na Bernabeu jak za najlepszych czasów.

Reklama

Próbowali, próbowali i w końcu się udało w 74. minucie. Chyba najlepsze w całej akcji było mocne wstrzelenie piłki przez Trenta-Alexandra Arnolda. Neuer i tak prawie obronił strzał Mbappe z dwóch metrów, zbijając piłkę na poprzeczkę! Tylko, że odbiła się ona od niej i spadła za linię bramkową. Sędzia Michael Oliver wskazał na zegarek – przekroczyła ją całym obwodem.

Bayern od razu odpowiedział dwiema akcjami, potem przenieśliśmy się z kolei pod bramkę Neuera. To był prawdziwy hit, co się zowie. Jednych takie prowadzenie nie zadowalało, drudzy dążyli do wyrównania.

Reklama

Real miał jeszcze kilka okazji, ale albo bronił niemiecki weteran, albo nie trafiał w bramkę z dogodnych miejsc Kylian Mbappe (oddał sześć strzałów).

W końcówce doszło jeszcze do stykowej sytuacji w polu karnym z udziałem Michaela Olise, który miał pretensje, że Carreras go sfaulował.

Ten ćwierćfinał był jak jazda kolejką w obie strony bez zatrzymania. 40 strzałów, w tym 17 celnych, osiem interwencji 40-letniego Manuela Neuera, 19 rzutów rożnych. Nawet nie można było mrugnąć, bo strach, że coś się przegapi.

Bayern wygrał na Santiago Bernabeu pierwszy raz od 25 lat. Seria bez zwycięstwa potrwała osiem spotkań. Ba, w ogóle w ostatnich latach Bawarczycy nie mogli znaleźć patentu na Królewskich – ciągle remisowali lub przegrywali. Każda kiepska passa się kiedyś kończy, a tej dopomógł Manuel Neuer, który te wszystkie klęski z ostatnich 13 lat doskonale pamięta.

Reklama

Real Madryt – Bayern Monachium 1:2

  • 0:1 – Diaz 42′
  • 0:2 Kane 46′
  • 1:2 Mbappe 74′

Fot. Newspix

13 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Liga Mistrzów

Reklama