Italiano wolnym strzelcem. Obejmie potentata?

Marcin Ziółkowski

28 maja 2026, 18:03 • 3 min czytania 0

Reklama
Italiano wolnym strzelcem. Obejmie potentata?

W ostatnim czasie kibice piłki nożnej spoglądając na Włochy zaczynają wierzyć w teorię, że w kraju mają tam 10 świetnych trenerów i tylko wymieniają się oni posadami między sobą. Jest w tym ziarno prawdy. Vincenzo Italiano pożegnał się z posadą w Bologni, a po zakończonym sezonie 2025/26 już wisi w powietrzu kilka roszad. Trener urodzony w Karlsruhe łączony jest z innym zespołem z Serie A, który walczy jednak o znacznie wyższe cele. Dodatkowo, trener rywalizuje o etat z innym szkoleniowcem, który… dopiero został zwolniony w lidze włoskiej. I jak tu nie wierzyć w piłkarskie teorie spiskowe?

Reklama

Vincenzo Italiano kończy współpracę z Bologną

Kadencja jednego z najciekawszych trenerów na Półwyspie Apenińskim była dla niego w Bolonii jak najbardziej udana. Choć były to raptem dwa sezony to właśnie pod jego batutą grał mecze, o których mógł tylko pomarzyć jeszcze kilka lat temu. Oczywiście, Italiano jedynie odziedziczył udział w Lidze Mistrzów po odejściu Thiago Motty, ale w najważniejszych klubowych rozgrywkach zespół z północy Włoch potrafił zanotować kilka dobrych wyników.

Udało się pokonać choćby Borussię Dortmund, a remisy wywalczono w starciach ze Sportingiem, Benficą czy Szachtarem Donieck. Tamte rozgrywki na krajowym podwórku Italiano zwieńczył pierwszym od 51 lat Pucharem Włoch. W finale w Rzymie drużyna szkoleniowca z Karlsruhe pokonała Milan 1:0 po bramce Dana Ndoye’a.

Reklama

Po dojściu do ćwierćfinału Ligi Europy, w którym to pogromcą Włochów został późniejszy triumfator, Aston Villa, Italiano zdecydował się zakończyć pracę w Bologni. Jego kadencja to 107 meczów, a w Serie A w zakończonych już rozgrywkach do pucharów zabrakło Bolończykom raptem trzech punktów. Porównując to z tym, gdzie zespół był jeszcze kilka lat temu to i tak fantastyczny wynik. Przez wiele lat Bologna była typowym ligowym przeciętniakiem, który oscylował raczej w drugiej części tabeli. Od sezonu 2022/23 zespół ten nie wypadł z TOP 10 (odpowiednio 9. i 5. lokata z Thiago Mottą, a później 9. i 8. z Italiano)

Walka o posadę w SSC Napoli

Parol na Italiano zagięła drużyna SSC Napoli. W oczach wielu kibiców wydaje się on opcją zapisaną drużynie w gwiazdach. Ofensywny styl gry, przy którym kibice będą mogli poczuć się jak za czasów Maurizio Sarriego dekadę temu to coś, co wielu przyjmie z wielką chęcią. Co innego, gdy pomyślimy o Massimiliano Allegrim, którego pogląd futbol to zwrot o 180 stopni.

Reklama

Trener z Livorno jest po rozmowach z właścicielem klubu Aurelio De Laurentiisem i dyrektorem generalnym Giovannim Manną. Jest skory zgodzić się na dwuletnią umowę. Byłby to dla niego powrót pod Wezuwiusz, bowiem w roli piłkarza był przed laty częścią kadry Partenopeich. Jako pomocnik zagrał dla SSC Napoli w siedmiu meczach w 1998 roku na poziomie Serie A.

Było to na kilka lat przed momentem, w którym zespół z Kampanii omal nie zbankrutował. Niedawno prowadził on (po raz drugi) AC Milan i po roku został zwolniony. Przed ostatnią kolejką Rossoneri byli na trzecim miejscu, ale po porażce z Cagliari 1:2 drużynie z Mediolanu pozostała jedynie Liga Europy, z racji 5. pozycji na koniec sezonu.

 

Reklama

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama