Ishak o śmierci kolegi: „Uratował mnie kochający dom”

Kacper Korpak

11 sierpnia 2026, 16:34 • 4 min czytania 4

Reklama
Ishak o śmierci kolegi: „Uratował mnie kochający dom”

Mikael Ishak w wywiadzie u Żurnalisty opowiedział o swoim dzieciństwie spędzonym w Szwecji. Ishak podkreśla, że wielu jego kolegów zostało przestępcami, a jeden stracił nawet życie. On jednak przetrwał trudny okres, wraz ze swoją rodziną. Szczególnie wiele zawdzięcza swojej mamie, która musiała przejąć na siebie odpowiedzialność za utrzymanie całego domu po chorobie swojego męża.

Reklama

Ishak: Nie pałam sympatią do Syrii

Mimo, że rodzice Mikaela Ishaka pochodzą z Syrii, kapitan Lecha nie czuje żadnej specjalnej więzi z tym państwem. Dla niego krajem, któremu zawdzięcza najwięcej jest Szwecja. Życie w skandynawskim kraju ocenia jako naprawdę dobre i twierdzi, że znaczna większość Szwedów była pozytywnie nastawiona w stosunku do niego i jego rodziny.

– Nie pałam sympatią do Syrii. Nie mam żadnej więzi z tym krajem. Poza faktem, że moi rodzice się tam urodzili. Urodziłem się i wychowałem w Szwecji. To jest mój kraj. Moi rodzice poświęcili wszystko, żebyśmy żyli w spokoju. Myślę, że Szwedzi byli dla nas bardzo przyjemnie nastawieni, a ten kraj dał mi naprawdę wiele.

„Uratował mnie kochający dom”

Ishak opowiedział także o przerażającej historii, która spotkała go jako nastolatka. Wraz ze swoim kolegą był świadkiem strzelaniny. Jak sam wspomina, to była „normalność” w jego mieście.

– Jak miałem czternaście lat, wracałem z kumplem nocą do domu. Spotkaliśmy po drodze kilku facetów. Powiedzieli nam, żebyśmy poszli do domu. Po kilku minutach zaczęli strzelać do innych ludzi. Część pocisków wylądowała niedaleko nas. To była zwykła rzecz w naszym mieście. Dorastałem właśnie w takich warunkach. Myślę, że piłka uratowała wielu dzieciakom wtedy życie.

Reklama

Trzykrotny mistrz Polski z Kolejorzem zapewnia także, że od życia jako przestępca uratowała go kochająca rodzina i futbol. Niestety nie wszystkim jego znajomym udało się uciec od brutalnej rzeczywistości, która ich otaczała. Jeden z kolegów Ishaka stracił nawet życie. Piłkarz nie chciał jednak zdradzać większych szczegółów w tej sprawie.

– Jeden z moich kolegów z drużyny został zastrzelony. Nie wiem na ile chcę o tym opowiadać. Niestety on i jego brat stracili życie. Mnie na pewno uratował kochający dom, rodzice, którzy się mną opiekowali. Nie chcę mówić nic więcej o innych chłopakach, których znam, którzy zostali przestępcami. Nie chodzi mi o to, że nie mieli kochających rodziców. Jako osoba ponosisz pewną odpowiedzialność. W trudnych sytuacjach możesz wybrać jedno z dwóch rozwiązań. Bardzo łatwo jest pójść złą drogą. Natomiast kiedy masz jakiś większy cel, wierzysz w coś – próbujesz znaleźć plan awaryjny. Moim planem ucieczki w tamtym czasie była piłka nożna.

Reklama

Ishak: Gdy przypominam sobie co robiła mama, mam chęć by zawsze walczyć do końca

Napastnik Kolejorza bardzo docenia postawę swojej mamy, która miała naprawdę ciężkie życie. W jego domu Ishaka brakowało bowiem pieniędzy. Tata pracował w kawiarni, a mama była sprzątaczką. Jednak przez problemy z nogą, ojciec przestał pracować. Wtedy więc utrzymanie domu pozostało na głowie samej mamy Mikaela. Opiekę nad dziećmi łączyła z pracą, jak tylko mogła.

– O mamie można nakręcić osobny odcinek, a i tak by to nie wystarczyło. Opiekowała się czwórką dzieci. Pracowała i opiekowała się nami jednocześnie. Często byliśmy w szkołach z nią po nocy. Otwierała nam salę gimnastyczną, dawała piłkę. My się wtedy bawiliśmy, a ona sprzątała.

Ponadto Ishak mówi, że gdy przypomina sobie o tym co robiła jego mama, zawsze na boisku ma chęci by walczyć do końca. Jego mama jest dla niego wzorem, aby nigdy się nie poddawać.

– Ona naprawdę świetnie sobie poradziła. Nie wiem czy ktokolwiek by dał radę, tak jak ona sobie poradziła. Myślę, że kiedy widzisz jak ona sobie radziła, sprzątając toalety i jednocześnie opiekując się czterema szalonymi chłopcami. To budzi w tobie chęć, by zawsze walczyć do końca.

Reklama

Fot. Newspix

4 komentarze
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Cracovia Roberta Platka zmierza w stronę przepaści [WIDEO]

Jakub Białek
8
Cracovia Roberta Platka zmierza w stronę przepaści [WIDEO]

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Svetlin pożegnał się z Koroną. „Nigdy nie czułem się tak kochany”

Jakub Radomski
3
Svetlin pożegnał się z Koroną. „Nigdy nie czułem się tak kochany”