Awantura w Radomiu. Gumny uratował zaatakowanego kolegę!

Mikołaj Duda

22 maja 2026, 20:28 • 3 min czytania 11

Reklama
Awantura w Radomiu. Gumny uratował zaatakowanego kolegę!

Nie milkną echa po wydarzeniach w Radomiu, gdzie kibice gospodarzy zaatakowali piłkarzy Lecha. W transmisji telewizyjnej było widoczne jak Ali Gholizadeh został popchnięty przez jednego z sympatyków Radomiaka. Teraz Robert Gumny opowiedział o tym, jak musiał ratować jednego z zagranicznych kolegów przed kradzieżą odzieży z klubowymi emblematami.

Reklama

Wychowanek mistrza Polski był gościem programu Foot Truck, gdzie opowiedział o kulisach wydarzeń przy Struga. Gumny z powodu zawieszenia za żółte kartki znalazł się w licznej grupie piłkarzy gości, którzy tego dnia zasiedli na trybunach. Znaleźli się w niej także gracze kontuzjowani oraz ci, którzy zwyczajnie nie zmieścili się w kadrze meczowej. Jak się okazało, były gracz Augsburga jest przydatny nie tylko na boisku, ale i poza nim.

Gumny uratował zaatakowanego kolegę! „Moutinho poszedł do toalety, a za nim dwóch dużych panów”

Robert Gumny opowiedział o tym, jak zaatakowany przez miejscowych został Joao Moutinho, który akurat udał się do toalety. Prawy obrońca mistrza Polski był gotowy na konfrontację w obronie kolegi, ale całą sytuację wyjaśniła ochrona.

– Wszystko wydawało się bardzo fajne do momentu, gdy Moutinho poszedł do toalety, a za nim poszło dwóch dużych panów. Zwęszyłem, że coś tam zaraz będzie się dziać, więc ruszyłem za Joao. Widziałem, jak z niego tę bluzę zdzierają i mówię w mniej kulturalny sposób:Co robicie? Proszę oddaj tę bluzę”. Dostałem odpowiedź: „To jest Radom”. A ja mówię: „Nie obchodzi mnie co to jest, proszę pana. Proszę oddać tę bluzę, bo to jest zawodnik, a zawodników się nie rusza”. On mi zaproponował, żebyśmy się zmierzyli. Ściągnąłem zegarek i mówię: „No to chodź”. Złapała nas ochrona i powiedziała, że nas wyrzucą ze stadionu, jak podejmiemy jakieś rękoczyny – opowiedział piłkarz Lecha.

27-latek odniósł się także do sytuacji, którą uchwyciły kamery Canal Plus w trakcie transmisji. Już po końcowym gwizdku jeden z kibiców wykrzykiwał coś w kierunku Aliego Gholizadeha, a drugi nawet popchnął Irańczyka. Rzecznik Radomiaka tłumaczył to tym, że piłkarz mistrza Polski miał uderzyć łokciem jednego z najmłodszych fanów

Reklama

– Później sprawa jakoś rozeszła się po kościach, ale po meczu znów była awantura, bo wydawało mi się, że ten sam człowiek później stał na murawie i nie chciał nas wpuścić. Wydaje mi się, że to był ten sam gość. Doskonale wiedział, że jesteśmy piłkarzami i chcemy wejść zacząć świętować. Gdzieś tam zaczął przykładać głowę do Gholizadeha. Ja już tylko się uśmiechałem, to on: „Dlaczego się śmiejesz”. Bardzo był nagrzany. Nie wiadomo dlaczego, bo my nic takiego nie robiliśmy. Jak celebrowaliśmy, to też w swoim gronie, także Radom specyficzny, ale na szczęście wszystko się dobrze skończyło – wytłumaczył Gumny.

Mimo nieprzyjemnych doświadczeń, piłkarze Lecha raczej i tak będą mieć z Radomia głównie pozytywne wspomnienia. To właśnie na stadionie przy Struga po wygranej 3:1 z ekipą Bruno Baltazara zapewnili sobie drugie z rzędu, a dziesiąte w historii mistrzostwo Polski.

Reklama

Fot. Newspix

11 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama