Guirassy ciągle strzela! Bezbarwna Atalanta poległa w Dortmundzie

Patryk Idasiak

17 lutego 2026, 23:13 • 4 min czytania 0

Guirassy ciągle strzela! Bezbarwna Atalanta poległa w Dortmundzie

Borussia Dortmund nie musiała za wiele robić, żeby spokojnie pokonać Atalantę 2:0. Paradoks jest taki, że goście z Lombardii ewidentnie nie dojechali na mecz, choć to gospodarze się spóźnili przez korki w mieście. BVB ma dobrą sytuację przed rewanżem, a duża w tym zasługa Serhou Guirassy’ego, który zapisał na konto gola i asystę. 

Reklama

Mecz ekip w dobrej formie

Obie drużyny mogą się ostatnio podobać. Bardzo dobrą robotę wykonują trenerzy – Niko Kovac w Borussii Dortmund i Rafaelle Palladino w Atalancie. Chorwat wygrał w Bundeslidze już pięć spotkań z rzędu, choć gorzej wyglądało to w Champions League (porażki z Interem i Tottenhamem). No i po wtopach Bayernu BVB ma już giganta na radarze, tracąc do niego sześć oczek. Chwilę temu było ich aż jedenaście. W ataku żądli Serhou Guirassy – dublet z Heidenheim, gol z Wolfsburgiem, dublet z FSV Mainz. Ewidentnie złapał formę, bo w listopadzie, grudniu i styczniu było z tym krucho.

La Dea z kolei odkręciła się trochę po bardzo kiepskim starcie Ivana Juricia, który – cóż za zaskoczenie – okazał się trenerskim nieporozumieniem. Pod wodzą nowego szkoleniowca także świetnie radzi sobie w lidze, w ostatnich ośmiu meczach mając bilans pięciu zwycięstw, trzech remisów i żadnej porażki. No i warto przede wszystkim powiedzieć o efektownym rozmontowaniu Juventusu w Coppa Italia. Zespół Palladino wygrał okazale, aż 3:0.

Reklama

To zwiastowało całkiem niezłe widowisko. Tak jednak się nie stało. Był to ewidentnie najnudniejszy mecz z tych czterech wtorkowych.

Guirassy najpierw z jednym błyskiem, później z drugim

Zaczął się piętnaście minut później niż powinien. Wszystko przez korki w Dortmundzie. Piłkarze BVB przyjechali na stadion spóźnieni, dlatego postanowiono przesunąć rozpoczęcie meczu właśnie o kwadrans.

Na pewno gospodarze nie byli jednak spóźnieni myślami na boisku, bo błyskawicznie objęli prowadzenie. Ramy Benseibaini długą i dokładną piłką uruchomił Felixa Nmechę, a ten już dogrywał do Brandta. Wtedy świetnym wślizgiem popisał się Kossounou. Nie zażegnało to jednak niebezpieczeństwa.

Atalanta ma czego żałować, bo ani De Roon, ani Djimsiti nie zdołali wybić piłki i Borussia kontynuowała akcję. Futbolówka trafiła na prawą stronę, utrzymał ją Max Beier, a potem pokręcił rywalem Julian Ryerson i dośrodkował na pole karne. Guirassy przeskoczył Kossounou i trafił do siatki.

Atalanta długo nie mogła dobrze wejść w mecz, miała trudność z kreowaniem sytuacji, no i tak za bardzo nic się nie działo.

Aż do 21. minuty i akcji Nicoli Zalewskiego. Wygrał walkę z Antonem, przepchnął się, wjechał w szesnastkę, ale nie znalazł podaniem ani Mario Pasalicia, ani Gianluki Scamakki. Polak podał na piąty metr i wystarczyło, by ktoś dołożył stopę do pustaka. Zdaje się, że obaj jego koledzy niezbyt dobrze nabiegali i okazję trafił szlag.

Polak od jakiegoś czasu gra na „dyszce” po odejściu Lookmana, a teraz to już w ogóle miejsce się zwolniło po kontuzji De Ketelaere. Zalewski był aktywny, to na nim wcześniej Luca Reggiani złapał żółtą kartkę. Był też zaangażowany w jedną z groźnych kontr, ale tym razem Anton nie dał się nawinąć w stronę bramki i naszemu reprezentantowi ją dobrze zasłonił. Nicola musiał kiwać do lewej, a potem gracze BVB zażegnali niebezpieczeństwo.

Może nie były to jakieś niesamowite sytuacje, ale przynajmniej Włosi się trochę przebudzili.

Tylko, że w końcówce drugiej połowy dostali drugiego gonga. Znów dłuższa piłka z lewej strony napędziła akcję, utrzymał się przy niej Guirassy, zagrał przyjął-oddał z Nmechą i uciekł Beratowi Djimsitiemu. Rasowy snajper zachował się niczym najlepszy skrzydłowy, bo idealnie obsłużył Maxa Beiera. Zostało mu tylko dołożyć nogę do pustej. Wpadła do siatki piłka, wpadł też rozpędzony strzelec.

Borussia była kliniczna, dwa celne strzały wystarczyły jej, by prowadzić 2:0. W Atalancie jeszcze na dodatek dwóch stoperów złapało po żółtej kartce, co zawsze jest pewnym zagrożeniem i blokadą przed grą na 100%.

No i rzeczywiście Palladino zdjął dwóch piłkarzy z żółtymi kartkami – byli to Gianluca Scamacca i Berat Djimsiti. Ratować sytuację miał Nikola Krstovic, który w 2026 roku jest w doskonałej formie (sześć goli i dwie asysty, w tym kilka liczb jako dżoker). Przynajmniej zrobił więcej, co Scamacca, bo oddał taki strzał, że Gregor Kobel musiał się rzucić i pobrudzić meczową koszulkę. Nie było to jednak zbyt groźne. Gospodarze spokojnie kontrolowali sprawy na boisku.

Co się potem działo? Nic. No dobra, raptem jeden strzał na rozgrzewkę dla Kobela, prawie już na koniec. 2:0, dziękuję za relację. Niezaśnięcie graniczyło tutaj z cudem.

Druga połowa mogłaby się w ogóle nie odbyć. Jedni byli słabi, a drudzy nic nie robili, bo widzieli, że tamci są słabi. Atalanta zagrała gorzej niż za Ivana Juricia.

CZYTAJ WIĘCEJ O LIDZE MISTRZÓW NA WESZŁO:

Fot. Newspix

0 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Reklama